Bywamy w mieście: Pieprz & Wanilia kusi smakiem

23 stycznia 2016, 18:54, Dawid Zieleniak
fot. Dawid Zieleniak
Kiedyś było tam Mezzoforte. Drzwi nie zamykały się do późnych godzin wieczornych. Zapiekane makarony, pizza i ogródek piwny. Teraz to miejsce nazywa się „Pieprz & Wanilia”

Cieszy fakt, że ktoś zdecydował się zainwestować i otworzył kolejny lokal przy ulicy Chrobrego. Co prawda do „poprzednika” jednak marce „Pieprz & Wanilia” jeszcze daleko, jednak to od nas zależy czy lokal będzie się rozwijał, czy też szybko zamknie swoje podwoje.

Tych którzy pamiętają Mezzoforte czeka miła niespodzianka. Wnętrze niewiele się zmieniło, ściany są odświeżone, lokal wydaje się być bardziej elegancki. Nie ma sztywnych ławek, są wygodne, wysokie białe krzesła. W drugiej części lokalu (tej zlokalizowanej nieco niżej) jest miejsce na dyskretną rozmowę, ale też i na spotkanie w szerszym gronie. Do tego palące się świeczki i nastrojowa muzyka. Niektórym może nie podobać się ogromne obudowane lustro.

Karta dań na chwilę obecną niezbyt wielka. Całość menu mieści się na kartonikowym formacie A3. Sałatki, pizza, pasta... To tak na pierwszy rzut oka. Jednak jeżeli przyjrzymy się bliżej (a warto) to w przystawkach zobaczymy np. Tatar z łososia czy też panierowany słony ser podawany z sałata owocową i gorącymi wiśniami. Już sama kompozycja składników zachęca do spróbowania. Są też dania główne – karkówka, schabowy i dziki gulasz.

Zwolennicy włoskiej kuchni znajdą też coś dla siebie. Oprócz wszechobecnej pizzy, ciekawą pozycją w menu są makarony. Patrząc na duży półmisek pachnącego makaronu spaghetti z kurczakiem, oliwą i świeżą pietruszką, wiemy że czeka nas prawdziwa uczta. Tutaj na szczęście widok idzie razem ze smakiem. Czuć, że kucharz wie, co robi i nie jest amatorem, który nie zna nawet nazw swoich potraw. Brakuje tylko innych form makaronu, ale to dopiero początek i wierzymy, że np. zapiekane tortellini w sosie wróci w to miejsce.

Do dania głównego warto zamówić dzbanek herbaty. I to nie jest mały dzbanuszek, który wystarczy na raptem półtorej filiżanki. Co najlepsze – mamy do wyboru kilka rodzajów „zawartości” podawanych do herbaty kubków. Nasz wybór padł na plasterek pomarańczy, jabłka, laskę wanilii i goździki. Do tego jeszcze parę gramów miodu. Na zimowe dni propozycja wręcz idealna.

Teraz ceny. Nie są jakoś szczególnie wysokie, ale jeżeli ktoś liczy, że zje obiad za 10-12 złotych, to nich lepiej poszuka innego lokalu. Wspominany przez nas makaron z kurczakiem kosztował 15 złotych, a dzbanek herbaty 12. Lunch/obiad dla dwóch osób to wydatek minimum 50 złotych, jeżeli nie skusimy się na żadne przystawki i dodatkowe napoje. Jednak porównując wygląd, smak i całość z pobliskim barem typu „fast-food”, to warto wydać dodatkowych kilka złotych i zjeść coś naprawdę dobrego zamiast odgrzewanej bułki...

Żeby nie było tak słodko – o ile w środku do wystroju przyczepić się nie można, to z zewnątrz wszystko wygląda fatalnie. Oczywiście nie można winić za taki stan rzeczy właścicieli lokalu, ale za czasów wspomnianego mezzoforte wyglądało to o niebo lepiej.

Podsumowując – dajmy szansę właścicielom. Warto przyjść i spróbować specjałów serwowanych przez „Pieprz & Wanilia”. Chociażby dlatego, żeby nie zamykać się tylko na bulwar i istniejące tam knajpy. Dzięki nam i naszym wyborom możemy sprawić, że Chrobrego faktycznie będzie naszym diamentem.

"Bywamy w mieście" to cykl, w którym recenzujemy gorzowskie restauracje i bary. Odwiedzamy, próbujemy i oceniamy. Polecamy, gdzie dobrze zjeść i co warto zamówić. Szukamy niecodziennych smaków, ale i nie stronimy od rodzimej kuchni. Życzymy smacznego!

Fotoreportaż


1/5 "Pieprz & Wanilia"

1/5

2/5 "Pieprz & Wanilia"

2/5

3/5 "Pieprz & Wanilia"

3/5

4/5 "Pieprz & Wanilia"

4/5

5/5 "Pieprz & Wanilia"

5/5

Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x