Głosy za wyjście do kina i 6 z religii, czyli cała prawda o budżecie obywatelskim

23 października 2015, 18:45, Marcin Kluwak
Zamiast lekcji demokracji i samorządności, mamy lekcję krętactwa i kombinatorstwa. Kilku, kilkunastoletnie dzieci uczymy jak tu wykombinować, żeby zgarnąć jak najwięcej dla siebie. Jak wykiwać system i innych, a na dodatek zrobić to w świetle prawa. Czym skorupka za młodu nasiąknie...

Chodzi o budżet obywatelski. Przepraszam – pseudo-obywatelski. Dwa miliony złotych zostało rozdysponowane na kilkaset metrów bieżni do skoków w dal i budkę dla owadów. Przyznam szczerze, że szlag mnie trafił, kiedy trafiła do moich rąk informacja prasowa z Urzędu Miasta z wyszczególnieniem inwestycji, które mają być zrealizowane w ramach BO 2016.

Drugi raz szlag mnie trafił, gdy przeczytałem komentarze na Facebooku naszych czytelników, którzy opisują jak zbierane były głosy. - Wycieczka do kina dla klasy która zbierze najwięcej podpisów podobno to była motywacja SP 15 – pisali internauci. Kolejni też to potwierdzali. Uczniowie mieli zadanie domowe – zebrać podpisy od rodziców i sąsiadów. Inni dostawali szóstkę z religii... Jak to mówią niektórzy – ręce opadają! Dlaczego z religii, a nie z matematyki?

I takim właśnie oto sposobem, inteligentni nauczyciele nauczają nasze pociechy jak tu kombinować. Jak tu wykorzystać luki w niedawno stworzonym systemie o nazwie budżet obywatelski. Umiejętność wykiwania innych, wyniesiona ze szkoły, przyda się zapewne w dorosłym życiu. Ktoś tu może powiedzieć, że żal mi ściska cztery litery. I tak, ma rację. Ściska – ale co innego.

Żal mi na przykład mojego sąsiada, który co roku biega po wszystkich mieszkańcach ulicy i stara się SAM zebrać wystarczającą ilość podpisów, aby projekt wyremontowania zdegradowanej drogi dojazdowej do bloków trafił do propozycji na kolejny rok. Żal mi, bo został wykiwany przez cwaniaczków, którzy obliczyli, że nakażą swoim uczniom przynieść jak najwięcej podpisów żeby później wybudować na terenie szkoły trzy bujaki na sprężynie lub czterotorową, 60-metrową bieżnię do skoku w dal. Ciekawe, czy gdyby sąsiad wiedział, że na samym starcie już przegrał, czy w ogóle bawiłby się w pseudo-obywatelski budżet? I jak Państwo myślicie, czy za rok znów będzie tracił czas na zbieranie podpisów? Pytanie retoryczne.

Tak więc drodzy czytelnicy, zamiast np. nowego oświetlenia ulic, remontów zniszczonych chodników czy ulic, modernizacji i rozbudowy monitoringu w śródmieściu, zamiast zainstalowania liczników na światłach czy w końcu zamiast modernizacji skrzyżowania ulicy Wiejskiej z Wyszyńskiego będziemy mieli w mieście nowy ogródek dydaktyczny, ślizgawkę przy SP17, domek dla owadów przy SP4 lub też bieżnię do skoku w dal na terenie Zespołu Szkół Budowlanych. Cwaniaków brakuje za to na Górczynie i Manhattanie, bo tam wygrały projekty prawdziwie obywatelskie i to jedyna pociecha. Ulica Wyszyńskiego zyska ekrany dźwiękoszczelne, natomiast na Obrońców Pokoju powstaną nowe miejsca parkingowe.

Władze zapowiedziały, że tak być nie może i to się zmieni. Tylko to już kiedyś słyszałem. Poprzednie władze też zauważyły ten problem po zamknięciu głosowania. Wszyscy obiecywali, że już nie dojdzie do takich sytuacji. A my – barany – jak zwykle daliśmy się nabrać. Bo inne barany siedzące za biurkami nie potrafiły przez rok, czy nawet dwa lata dostosować lokalnego prawa.

Marcin Kluwak

ps. Domyślam się, że zaraz odezwą się obrońcy szkół i wmanewrowanych uczniów. Liczę zatem na sensowną dyskusję - nie na hejty.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości