Przemoc domowa. Czy musimy być obojętni?

2 maja 2015, 18:20, aw
Gorzowscy policjanci codziennie mają kilkanaście wyjazdów do awantur domowych. Przeważnie są to kłótnie partnerów, ale nie zawsze. Często ofiarami są dzieci, ale w większości przypadków sąsiedzi są obojętni. Takiej postawy nie może zrozumieć pani Karolina z osiedla Górczyn.

- Przez ostatnie 2 lata mieszkanie pode mną stało puste. Jednak na początku kwietnia wprowadziła się tam młoda para z 2-letnią córeczką. Rodzice dziewczynki są coś około 30-stki i wyglądali na normalną, przeciętną oraz spokojną rodzinę. Do czasu – opowiada pani Karolina, mieszkanka jednego z 10-piętrowych bloków na osiedlu Górczyn.

Przez pierwsze dwa dni było słychać płacz dziecka, ale które małe dziecko od czasu do czasu nie płacze. – Myślałam, że może ma kolkę, albo trudno przyzwyczaić się małej do nowego otoczenia – wspomina pani Karolina i przyznaje się, że takiej pobudki jaką miała następnego dnia kompletnie się nie spodziewała.

– „Ty ku*wo! Zapie*dolę cię! Spie*dalaj oglądąć tę pieprzoną bajkę i przestań ku*wa ryczeć” takie krzyki młodego mężczyzny obudziły mnie o godz. 7 rano, do tego był ten ściskający serce płacz dziecka. Byłam w szoku, przez całą sytuację i to, że wszystko tak dobrze słychać w moim mieszkaniu. Jednak nie mogłam nic w tej sprawie zrobić, spieszyłam się do pracy. Jednak nie zamierzałam tego tak zostawić – opowiada gorzowianka.

Jednak sytuacja powtórzyła się wieczorem. Ponownie padały wyzwiska w kierunku dziecka, było słychać płacz. – „Zamknij ku*wa ryj ty pieprzony bachorze!” krzyczała matka dziecka. Nie wytrzymałam i zadzwoniłam na policję. Tym bardziej, jak było słychać odgłosy bicia dziecka i gróźb w jego kierunku. Przecież trzeba reagować w takich sytuacjach, zanim dojdzie do tragedii – tłumaczy pani Karolina.

Patrol policji przyjechał w ciągu 15 minut i odjechał po następnych 5 minutach. Niestety ta wizyta policjantów na nic się zdała. Awantura wróciła ponownie, krzyki i płacz dziecka też.

Według relacji gorzowianki takie sytuacje są codziennością i nie ma dnia, kiedy nie byłoby słychać wyzwisk, płaczu dziecka, kłótni pomiędzy ojcem, a matką. – Nie mogłam być obojętna na krzywdę dziecka. Tym bardziej bezbronnej 2-latki, której rodzice każą jej wypie*dalać, bo ją rozniosą i ma siedzieć cicho, bo nie znoszą jej płaczu. A przecież jak krzyczy się na dziecko, to wiadomo, że będzie tym bardziej płakać – komentuje gorzowianka. – Zdziwiło mnie, że jestem jedyną osobą z bloku, która to zgłasza.

Dlatego też pani Karolina postanowiła porozmawiać z sąsiadkami o całej sytuacji, dlaczego nikt w tej sprawie nie interweniuje. – Moje sąsiadki stwierdziły, że wszystko słyszą, ale to nie ich sprawa i nie będą się wtrącać. A każdy niech lepiej pilnuje swoich spraw i one nigdzie nie będą się wychylały – opowiada nasza czytelniczka. – Zamurowało mnie. Nie sądziłam, że w naszym społeczeństwie panuje aż taka znieczulica i lament jest dopiero wtedy, kiedy dojdzie do tragedii i na przykład dziecko będzie skatowane na śmierć.

Czy naprawdę musimy być obojętni wobec dramatu dziejącego się za ścianą? Z każdym przypadkiem, w którym dziecku może dziać się krzywda, oprócz policji warto zwrócić się do Gorzowskiego Centrum Pomocy Rodzinie i Polityki Społecznej, Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie lub z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej.

Tylko w 2014 roku gorzowscy policjanci w sprawie przemocy domowej interweniowali aż 232 razy. Pokrzywdzonych zostało 277 kobiet, 26 mężczyzn i 10 dzieci. Najczęściej sprawcami przemocy domowej byli mężczyźni ponad 200 przypadków, kobiety 23 i nieletni 2 razy.

To tylko niewielka część tego co się dzieje w domowym zaciszu, a przecież ile takich sytuacji nie jest przez nikogo zgłaszanych.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x