Advertisement

22-ka wciąż zbiera żniwa. Gdzie jest policja?

21 lutego 2015, 17:58, Marcin Kluwak
fot. Marcin Kluwak
Nie ma chyba prostej, aby nie stały tam krzyże, czy nie paliły znicze. Ten niespełna 28-kilometrowy odcinek DK 22 każdego roku zabiera parę ludzkich istnień. A nie ma na nim nawet czarnego punktu, czy chociażby jednego działającego fotoradaru.

List o alarmującej treści otrzymaliśmy kilka dni temu na naszą redakcyjną skrzynkę. Napisał go kierowca, który trasę Gorzów – Strzelce Krajeńskie pokonuje codziennie kilkakrotnie. - To, co tam się dzieje, to woła o pomstę do nieba! Boje się, że któregoś dnia to ja skończę na przydrożnym drzewie, gdy będę musiał uciekać z drogi – czytamy w e-mailu. Kierowca skarży się, że ten problem istnieje od wielu lat, a nikt nie potrafi poradzić sobie z piratami drogowymi. - Co chwilę widzę, że policja zatrzymuje kolejnego „pirata”, który na dwupasmówce przekroczy prędkość o 50 km/h. I wówczas zabiera mu się prawo jazdy i słupki rosną. A tam gdzie naprawdę potrzebny jest patrol – to go nie ma – dodaje nasz czytelnik. Nie trudno się z nim nie zgodzić. Policja jest widoczna, ale w mieście, gdy kontroluje kierowców pod marketami. Od kilku dobrych miesięcy nie można przejechać spokojnie w okolicach marketów Tesco – na Słowiańskiej i Górczyńskiej. Tam, wieczorem zawsze trafimy na partol, który kogoś kontroluje. - Jak policja potrzebuje polepszyć statystyki, to niech radiowóz stanie przed Różankami – Szklarnią. Tam zaczyna się „podwójna ciągła” i już tam zaczyna się prawdziwe eldorado – kontynuje nasz czytelnik.

Faktycznie, już pierwsze skrzyżowanie za tablicą oznaczająca koniec obszaru zabudowanego należy do wyjątkowo niebezpiecznych. Na skrzyżowaniu na Wojcieszyce i Wawrów wielokrotnie dochodził do wielu stłuczek i wypadków. Trudno jest tam bezpiecznie włączyć się do ruchu, szczególnie jadąc od strony Wawrowa. Tu 22-ka zaczyna zbierać swoje żniwa. Kilkaset metrów dalej stoją już pierwsze krzyże. Tu na jezdni jest już podwójna ciągła i ograniczenie prędkości. Niewiele to daje, bo kierowców, którzy już „czują” długa prosta wcale nie brakuje. Dodatkowo, wyjazd z często zatłoczonego miasta daje złudne wrażenie, że tu możemy pojechać szybciej.

Powyższe zdjecie zostało wykonane w sobotę, 21 lutego 2015 roku. W przeciągu 15 minut tego typu "zachowań" można zaobserować kilka.

 

Jednak im dalej w las, tym więcej wypadków. Całkiem niedawno, podczas wichur, kierująca osobowym volkswagenem wjechała wprost w drzewo. W marcu 2014 roku, tuż pod Różankami ginie pasażer Lanosa. Prawdziwe horror zaczynają się jednak już za Różankami.

17 marca 2012 roku. Na długiej prostej pomiędzy Różankami a wjazdem na jezioro Nierzym, dokładnie przy wyjeździe z przydrożnego parkingu ginie motocyklista. 22-letnie mężczyzna nie miał żadnych szans w zderzeniu z Fordem Orionem. Kierowca osobówki, starszy mężczyzna nie zauważył motocyklisty i wymusił pierwszeństwo.

Na tym samym odcinku, 1 sierpnia 2009 roku, 53-letni kierowca TIR-a taranuje trzy oczekujące na przejazd wahadłem samochody osobowe. Ginie dwójka dzieci, 5 osób jest rannych. Kilkaset metrów dalej, już za wjazdem nad jezioro, na poboczu od wielu lat stoi samotny krzyż. Tam wciąż palą się znicze. W wypadku samochodowym ginie kobieta. Owinęła się ona swoim Matizem wokół drzewa. Z każdym kilometrem tej drogi jest coraz z groźniej. Kręta jezdnia pomiędzy miejscowościami Zdroisk a Wełmin, tuż przy wjeździe na tzw. „policyjne” jezioro, przez wiele lat zabrała mnóstwo ludzkich istnień. Bez przesady jest stwierdzenie, że tam praktycznie nie ma miejsca, które byłoby bezpieczne. Na każdym łuku dochodziło kiedyś do mniej lub bardziej niebezpiecznych zdarzeń. Nie pomaga ograniczenie prędkości i tabliczka „Wypadki”. Na łuku drogi, po lewej stronie stoją dwa zardzewiałe już krzyże. W tym miejscu dwie dziewczyny, jadące małym osobowym samochodem zostały staranowane przez rozpędzone BMW jadące od strony Strzelec Krajeńskich. Dziewczyny nie miały żadnych szans na przeżycie. Tak samo jak rodzina z Gardzka, którą zabił Dawid K. To chyba najgłośniejsza sprawa ostatnich lat. 1 lutego 2014 roku, po suto zakrapianej alkoholem imprezie, młody mężczyzna wsiada do audi i jedzie w kierunku Gorzowa. Na łuku drogi zasypia. Wjeżdża w jadącego od strony Gorzowa fiata pandę. Na miejscu giną trzy osoby. Sprawca jest kompletnie pijany. Sąd skazał go na 9 lat więzienia.

8 lutego tego roku, już za Przyłęgiem dochodzi do kolejnego wypadku. Na wysokości miejscowości Brzoza ford focus zderzył się z skoda fabia. Ranne są trzy osoby, w tym niemowlę i 3-letnie dziecko.

Wyliczać można byłoby bez końca. Podane przykłady, to tylko te najbardziej spektakularne, które odbiły się w mediach szeroki echem. Na odcinku Gorzów – Strzelce doszło też do wielu mniej lub bardziej groźnych kolizji, potrąceń i innych zdarzeń drogowych. Lubuska policja reaguje tylko, gdy coś się stanie. Po wspomnianym wypadku, w którym pijany mężczyzna zabił 3-osobową rodzinę, zorganizowano głośną akcję i pokazano, że sprawdzana jest trzeźwość kierujących. Patrole z alkomatami stały na rondzie w Różankach. - Proponuję, aby wszystkie auta z wideorejestratorami, które szukają przestępców na takich drogach jak S3, czy A2 przenieść na 22-kę. Policja zarobi więcej pieniedzy, a my będziemy bezpieczniejsi – apeluje nasz czytelnik.  

R E K L A M A


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x