Dlaczego zdradzamy?

27 grudnia 2014, 17:58, Anna Warchoł
fot. archiwum prywatne
Po ciężkim tygodniu przychodzi weekend. Czas, kiedy można wyjść ze znajomymi klubu. A tam głośna muzyka, pełen parkiet, kolorowe drinki i… czyhająca pokusa.

- Był jeden z piątkowych, grudniowych wieczorów. Razem z koleżanką postanowiłyśmy, że nie będziemy siedzieć w domu i wyruszymy na miasto. Była to bardzo spontaniczna decyzja. Szybki makijaż, zmiana ciuchów, parę drinków przed i ruszyłyśmy na balety – opowiada Kasia*, 25-letnia gorzowianka.

Razem ze swoją rówieśniczką Basią wybrały się do jednego z gorzowskich klubów. Chciały po prostu dobrze się pobawić i odreagować po ciężkim tygodniu w pracy.

Drinki, pełen parkiet i… on

Dyskoteka jak na piątkowy wieczór była wypełniona po brzegi. Kasia spotkała swojego znajomego Piotra, rocznik 89. który na imprezę przyszedł ze swoim starszym kolegą - Mateuszem. Kiedy cała czwórka już się poznała, ruszyła na parkiet.

- Mateusz od razu wpadł w oko mojej koleżance. Wysoki, przystojny, wygadany – wspomina Kasia. – Przetańczyli ze sobą całą noc, bardzo dużo rozmawiali i na sam koniec nawet się całowali.

Nad ranem, kiedy zabawa dobiegała końca panowie odprowadzili panie do taksówki i każdy pojechał w swoją stronę. – Następnego dnia Basia żaliła mi się, że przecież było tak cudownie z Mateuszem. Że całowali się i odprowadził ją do auta, a nawet nie wziął od niej numeru telefonu – podkreśla Kasia. Więc dziewczyna postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i odnaleźć Mateusza oraz zobaczyć o co w tym wszystkim chodzi. Bo ją też zastanawiało zachowanie chłopaka, którego jej koleżanka poznała w piątkowy wieczór.

Facebook prawdę ci powie…

Z odnalezieniem tajemniczego Mateusza – Kasia nie miała najmniejszych problemów. Pomógł jej w tym Facebook. Od razu weszła na profil swojego kolegi Piotra i wśród jego znajomych zaczęła szukać Mateusza. Zajęło jej to kilka chwil… - To co zobaczyłam na profilu Mateusza zszokowało mnie! – komentuje Kasia. – On miał narzeczoną! I mnóstwo zdjęć ze swoją ukochaną…

Bo jak wiadomo - Facebook, to kopalnia wiedzy o drugiej osobie. Sporo ludzi wrzuca tam dosłownie wszystko. Od zdjęć z USG, poprzez fotki z wakacji, aż do tych pokazujących ugotowany obiad czy selfie.

Co się dzieje z tym światem?

Dziewczyna przyznaje, że kompletnie nie rozumie zachowania chłopaka, który zostawił swoją drugą połówkę w domu i poszedł na imprezę, bawiąc się tak jakby był singlem. – Co się dzieje z tymi facetami?! Już nie ma normalnych, czułych i wiernych mężczyzn? – pyta się Kasia, która postanowiła, że o efektach swoich poszukiwań nie powie koleżance, bo nie chce robić jej przykrości. Dziewczyna podkreśla, że nie tylko mężczyźni zdradzają, ale nie potrafi pojąć dlaczego tak się dzieje.

Zdradzamy, bo…

Według najnowszych badań CBOS w Polsce zdrady dopuszcza się ok. 30 proc. osób będących w związkach – niekoniecznie małżeńskich. Z reguły są to osoby w przedziale 25-34 lata i 40-49 lat, które są, które są lepiej wykształcone i mieszkają w większych miejscowościach, a także są w lepszej sytuacji materialnej. CBOS podaje, że w województwie lubuskim osób zdradzających lub przyznających się do zdrady jest 15 proc.

- Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, dlaczego coraz więcej Polaków zdradza swoich partnerów. Hipotez jest co najmniej kilka – twierdzi Piotr Klatta, doktor nauk społecznych z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Gorzowie Wielkopolskim i tłumaczy, że według jednej z nich zdradzamy, bo leży to w naturze ludzkiej.

- Jesteśmy genetycznie tak zaprogramowani, że samiec chce odnieść sukces biologiczny i mieć jak najwięcej dzieci z jak największą ilością partnerek, zaś samica chce zwabić najlepszego według niej samca i utrzymać go przy sobie jak najdłużej (do momentu usamodzielnienia się dzieci) – wyjaśnia Klatta. -  Wiemy, że takie tendencje były i są bardzo często hamowane przez mechanizmy kontroli społecznej, zawarte w religii lub prawie. Dążąc do utworzenia silnej społeczności wpierały one ideę trwałej rodziny i piętnowały zdradę, jako powodującą problemy społeczne. Obecnie mechanizmy takiej kontroli uległy znacznemu rozluźnieniu. Z całą pewnością brak sankcji społecznej za życie bez ślubu czy rozwody  powoduje, że łatwiej też jest zdradzać. 

Zdaniem socjologa współczesna zdrada wynika przede wszystkim z przemian tych elementów kultury, które są związane z miłością i tworzą w nas jej wyobrażenie. A są to przede wszystkim telewizyjne seriale, książki, fora internetowe czy artykuły prasowe.

- Obraz związku, jaki obecnie lansują media, jest inny niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Wtedy wielką miłość budowało się latami, a dzisiaj się jej po prostu szuka – komentuje Klatta. - Tak samo jak towar w sklepie ma ona natychmiast spełniać nasze oczekiwania. Powszechnie sądzimy, że gdzieś tam żyje nasz ideał i my musimy tylko go odnaleźć, a potem żyć razem długo i szczęśliwie.

Klatta przyznaje, że obecnie jeśli w trakcie trwania związku coś nam nie psuje, to rzadko staramy się to zmienić, lub porozmawiać o tym z partnerem. Dużo łatwiej przychodzi nam dzisiaj stwierdzenie, że po prostu pomyliliśmy się i dalej szukać ideału. Nie mamy przy tym poczucia winy ani potrzeby porzucenia dotychczasowego partnera. - Uznajemy, że przecież to nie nasza wina tylko jego, bo nie jest idealny. Niestety. Zachowanie takie to po prostu zwyczajna zdrada – podsumowuje socjolog.

 

*Wszystkie imiona zostały zmienione przez redakcję, aby zachować anonimowość osoby opowiadającej tę historię.

 

  


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x