Mężczyzna z tłuczkiem już siedzi!

5 grudnia 2014, 14:14, Marcin Kluwak
Zniszczył 13 zaparkowanych samochodów, dwie sklepowe witryny i policyjny radiowóz. Teraz siedzi w psychiatryku i za szybko z niego nie wyjdzie. Kilka dni temu w sądzie zapadł wyrok w głośnej sprawie Ramzesa O.

To był ciepły letni poranek, 14 lipca. Około godziny 7 rano, ze swojego mieszkania przy ulicy Mieszka I wybiega rozzłoszczony mężczyzna w średnim wieku. W ręku ma różne narzędzia – tłuczek, nóż, młotek i metalową rurkę. Z niewiadomych przyczyn niszczy zaparkowane przy chodniku samochody. Wybija szyby, rysuje maski. Ktoś dzwoni na policję. Ta zjawia się prawie natychmiast. Dwójka policjantów próbuje uspokoić agresora. Bezskutecznie. 44-latek rzuca niebezpiecznymi przedmiotami w kierunku funkcjonariuszy. Ci oddają strzały ostrzegawcze. Wówczas Ramzes rzuca się do ucieczki. Pada kilka, kilkanaście strzałów. Mężczyzna przewraca się na chodnik, tuż przy przystanku tramwajowym. Wszystko to ze zdziwieniem obserwują mieszkańcy okolicznych domów i zwykli przechodnie. Jeden z nich nagrywa film swoim telefonem. Później Gorzów i rzucający tłuczkiem mężczyzna są na ustach całej Polski. Następnego dnia napastnik na tajnym posiedzeniu sądu, które odbyło się w szpitalu, zostaje aresztowany. Od tego czasu zajmują się nim biegli psychiatrzy.


Dziś już wiadomo, że Ramzes może do końca swojego życia przebywać w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Takie wyrok zapadł 24 listopada przed sądem w Gorzowie. - Razmzes O. był oskarżony o zniszczenie mienia oraz czynną napaść na funkcjonariuszy policji. Już wstępne czynności z udziałem podejrzanego wskazały, że zachodzi podejrzenie że może on cierpieć na chorobę psychiczną lub też być w takim stanie, który wyłącza jego świadomość i odpowiedzialność karną za ten czyn – wyjaśnia prokurator Dariusz Domarecki z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie. Śledczy podczas prowadzonego postępowania korzystali z pomocy biegłych, na ich wniosek została przeprowadzona pełna obserwacja psychiatryczna. - Wnioski były jednoznaczne – Ramzes O. nie był w stanie w momencie zdarzenia, z uwagi na swój stan zdrowia psychicznego ani pokierować swoim postępowaniem, ani też zrozumieć znaczenia swojego czynu – mówi Domarecki. Dlatego też prokurator po zgromadzeniu dowodów wystąpił z wnioskiem do sądu o umorzenie prowadzonego przeciwko niemu postępowania karnego. Według przepisów taka osoba nie podlega odpowiedzialności karnej.

 

 

Jak tłumaczy Domarecki, biorąc pod uwagę fakt, iż zdaniem biegłych zachodzi niebezpieczeństwo, że taka osoba może ponownie podjąć działania, które zagrażają bezpieczeństwu czy też zdrowiu i życiu innych osób, prokurator wystąpił z wnioskiem o umieszczenie go w zamkniętym zakładzie leczniczym. - Taki wniosek został złożony i sąd, 24 listopada, na posiedzeniu wyrokiem umorzył to postępowanie i orzekł o umieszczeniu tego podejrzanego w zakładzie zamkniętym – dodaje Domarecki.


Czas przebywania Ramzesa O w zamkniętym zakładzie jest nieokreślony. - Biegli i lekarze na bieżąco będą analizować stan zdrowia pacjenta. -Do czasu, kiedy zagrożenie będzie realne, decyzja sądu będzie obowiązywała – mówi Domarecki.

 

Historia ta oczywiście ma swój drugi wątek. Wciąż badany jest sprawa użycia przez policjantów broni palnej w stosunku do Ramzesa O. Jak wyjaśnia Domarecki, postępowanie wciąż prowadzone jest „w sprawie”. - Na dzień dzisiejszy prokurator nie przedstawił żadnych zarzutów żadnemu funkcjonariuszowi policji. Nie mniej jednak całe postępowanie jest w toku i sprawa jest otwarta – wyjaśnia prokurator.  

 


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x