Odpocznij przy dobrych dźwiękach.Kliknij gorzowianin.fm/player i posłuchaj hitów lat 80., 90. oraz popu.
Słuchaj radia
Radna Grażyna Wojciechowska uskarża się, że nie ma gdzie przyjmować interesantów. Pomieszczenie, które do tej pory służyło radnym zostało tymczasowo oddane kontrolerom z Regionalnej Izby Obrachunkowej. Prezydent obiecał radnym przygotować lokal po byłym bufecie. - Przecież ta sala jest do wynajęcia. Nie wierzę prezydentowi, że nam to załatwi - grzmi Wojciechowska.
↕
Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA
Sala nr 219 na pierwszym piętrze Urzędu Miasta przy ul. Sikorskiego służy radnym, głównie do pełnienia swoich dyżurów i spotkań z mieszkańcami. Jednak od dłuższego czasu radni nie mają tam wstępu. Powód? Prezydent udostępnił pomieszczenie pracownikom Regionalnej Izby Obrachunkowej, którzy aktualnie prowadzą w urzędzie kontrolę. Utrudnienia w korzystaniu z tej sali potrwają co najmniej do końca marca 2013 roku, bo tyle potrwa kontrola.
Oburzona całą sytuacją jest radna niezależna Grażyna Wojciechowska. - My, jako radni zostaliśmy pozbawieni możliwości wypełniania swoich obowiązków wobec wyborców. Ludzie walą do mnie drzwiami i oknami, a ja nie mam warunków do przyjmowania interesantów - grzmi radna, którą w kwietniu odwołano z funkcji wiceprzewodniczącej. Głównie za skandaliczny język (miała nazwać dziennikarza lokalnej gazety pedałem), którym się posługiwała. Wojciechowska przyznaje, że to dla niej uciążliwość. - Ludzie mnie wybrali i chcę rozwiązywać ich problemy, ale przez takie działania nie mam warunków. Próbuje sobie jakoś radzić z tą sytuacją, bo odpowiadam ludziom choćby drogą elektroniczną poprzez maile - opowiada.
Prezydent Tadeusz Jędrzejczak odpowiada radnej. - Problem braku odpowiednich warunków do pracy w budynkach Urzędu Miasta często sygnalizowali radni. Kompleksowym rozwiązaniem tego problemu byłaby budowa nowej siedziby magistratu. Takie rozwiązanie stworzyłoby możliwość sprawnej i komfortowej obsługi interesantów, ale też zapewniłoby godne warunki pracy radnym - mówi Jędrzejczak, który obiecał, że sprawą się zajmie. Tymczasowym rozwiązaniem problemów radnych z pomieszczeniem do pracy ma być przekazanie im innego lokalu. - Dla usunięcia uciążliwości związanych z brakiem sali dla radnych, planuję zaadaptować pomieszczenie po zlikwidowanym bufecie w pobliżu sali sesyjnej - deklaruje prezydent.
Wojciechowską to nie przekonuje. - Zgłosiłam swój problem w październiku. Mamy grudzień, a w tej sprawie nic się nie zmieniło. Nie wierzę prezydentowi, że załatwi coś. Tym bardziej, że pomieszczenie, o którym mówi można wynająć! - tłumaczy radna. Jej zdaniem, nawet brak sali nie przeszkodzi jej, by rozwiązywać problemy ludzi, którzy o to proszą. - Jestem dla ludzi, to oni mnie wybrali. Sytuacja jest dla mnie uciążliwa, ale będę robiła nadal swoje - zapowiada radna.