Wyrodny syn chciał zabić matkę i babcię! Trafił już do aresztu
6 grudnia 2012,
13:02
fot. Bartosz Zakrzewski
29-letni gorzowianin Mariusz K. najpierw dusił swoją matkę, a później walił ją w głowę metalowym czajnikiem. Jakby tego było mało polał jej twarz i klatkę piersiową wrzątkiem i żrącym płynem. Swoją agresję wyładował również na babce, którą rzucił doniczką. Agresywny mężczyzna trafił już do aresztu na trzy miesiącu.
Brutalny napastnik został zatrzymany przez policję we wtorek. - Śledczy z Komendy Miejskiej ustalili, że 29-latek zaatakował kobiety w czasie snu. Matkę najpierw dusił, a następnie uderzał metalowym czajnikiem w głowę. Jakby tego było mało twarz i klatkę piersiową kobiety polał wrzątkiem i żrącym płynem do czyszczenia urządzeń sanitarnych. Swoją agresję wyładował również na babce. W głowę starszej z kobiet rzucał ciężką doniczką, dotkliwie ją kalecząc - relacjonuje przebieg zdarzenia podkom. Sławomir Konieczny, rzecznik prasowy lubuskiej policji.
Funkcjonariuszy o całej sprawie powiadomił szpital, po tym jak obie kobiety zostały przewiezione na oddział ratunkowy. Starsza z nich miała rany tłuczone czoła i nosa, a młodsza rany głowy i rozległe oparzenia oczu, twarzy i tułowia. Już wstępne ustalenia policji potwierdziły, że obydwie kobiety zostały podczas snu zaatakowane przez 29-letniego Mariusza K. Mężczyzna doskonale znał swoje ofiary - młodsza z nich jest bowiem jego matką, a starsza babką. Policjanci wyjaśniają motywy działania Mariusza K. - Jak wynika z materiałów sprawy w chwili zajścia najprawdopodobniej nie był on pod działaniem alkoholu ani narkotyków. Młody mężczyzna na stałe przebywa w województwie zachodniopomorskim. Do Gorzowa przyjechał kilka dni wcześniej - mówi Konieczny.
29-latek był już w przeszłości karany, ale do tej pory nie przejawiał nigdy takiej agresji. Zatrzymany mężczyzna usłyszał już dwa zarzuty: usiłowania zabójstwa własnej matki i uszkodzenia ciała babki.
Sąd przychylił się do złożonego przez prokuratora wniosku decydując, że Mariusz K. najbliższe trzy miesiące spędzi za murami aresztu śledczego. Łukasz Chwiłka