Najświeższe fakty z miasta co godzinę.Kliknij gorzowianin.fm/player i bądź na bieżąco podczas czytania.
Słuchaj radia
Zwolniony ze szpitala dr Piotr Gajewski przerywa milczenie. Lekarz podważa argumenty dyrektora lecznicy Marka Twardowskiego, który jako powód zwolnienia podał utratę zaufania do dr Gajewskiego i wad prawnych w jego umowie. - To nie ja pisałem te umowy, a dyrektor mija się z prawdą w swoich zarzutach - uważa zwolniony doktor
↕
Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA
Przed tygodniem dr Piotr Gajewski przestał być ordynatorem oddziału chirurgii dziecięcej gorzowskiego szpitala. Dyrektor lecznicy wręczył mu wypowiedzenie w trybie natychmiastowym. Kierowanie oddziałem chirurgii dziecięcej przejęła zastępczyni ordynatora dr Leokadia Mikołajewicz. Dla pacjentów i załogi szpitala to wielki szok. Tym większy, że sam Twardowski na początku nie chciał się tłumaczyć ze swojej decyzji. W końcu jednak przyznał, jaki był powód zwolnienia. - Umowa zawarta z dr Gajewskim miała wady prawne, a do tego utraciłem do niego zaufanie. Chodzi o dyskredytowanie decyzji dyrekcji szpitala. Nie mam nic do jego wiedzy ani umiejętności - wyjaśnia dyrektor Twardowski. Doktor Gajewski miał być zatrudniony w szpitalu jako koordynator, a według dyrektora takiego stanowiska pracy nie przewidywało prawo.
Szef placówki dodał też, że dr Gajewski mógł rozwiązać umowę za porozumieniem stron. - Miał wybór i czas - mówi krótko Twardowski.
Dr Gajewski, który pracował w gorzowskiej lecznicy prawie 30 lat przyznaje otwarcie, że szef szpitala mija się z prawdą. - Jeżeli dyrektor uważa, że umowa jest zła, to wystarczyło ją zmodyfikować. Przecież nie ja ją pisałem, tylko pracownicy szpitala - tłumaczy zwolniony lekarz i dodaje, że nikt żadnego czasu na decyzję mu nie dał. - Dotknęła mnie przykrość - mówi z żalem zwolniony chirurg i dodaje, że nie zamierza wrócić do szpitala. Jego zdaniem niedopuszczalna była też otoczka, w której zwolniono go ze szpitala. - Na moich barkach był wielomilionowy sprzęt, który wiele szpitali chciałoby mieć u siebie. Przy rozstaniu z pracownikiem przeprowadza się inwentaryzację. Nikt ode mnie tego sprzętu nie odebrał. Usłyszałem jedynie, że sprawę załatwi zastępca dyrektor do spraw lecznictwa - opowiada dr Gajewski.
Przy okazji konferencji prasowej zwolnionego lekarza dowiedzieliśmy się, w jaki sposób dyrektor Twardowski wyraża się o swoich pracownikach. - W szpitalu jest gorzej niż w neapolitańskiej mafii, a w lecznicy pracują toksyczni lekarze - to język powszechnie używany przez dyrektora opowiada Gajewski.
Dodajmy, że zwolnienie ordynatora oddziału chirurgii dziecięcej dr Piotra Gajewskiego zostało źle przyjęte przez uznanych przedstawicieli środowisk medycznych w kraju, m.in. prof. Wojciecha Dębka i prof. Piotra Czaudernę. Łukasz Chwiłka