Wiadomości

To nie koniec walki o stragany

30 czerwca 2012, 12:19
(fot. Bartosz Zakrzewski)
NA ŻYWO Więcej o sprawach miasta i regionu w wydaniach wiadomości radia Gorzowianin FM. Włącz nas w tle
Słuchaj teraz
Temat handlu przy cmentarzu został poruszony na ostatniej sesji rady miasta. Głos zabrali na niej również sami sprzedający, którzy nie szczędzili gorzkich słów włodarzom miasta.
Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA
Miasto zadecydowało: nadszedł kres handlu ze straganów położonych tuż pod cmentarną bramą. Sprzedawcy dostali zawiadomienie z Gorzowskiego Rynku Hurtowego, który zarządza targowiskiem, że do 10 lipca mają opuścić plac i zabrać swoje stragany.

- W 1999 roku miasto przygotowywało do zbycia nieruchomości przy drugiej bramie cmentarza. Wtedy też powstała koncepcja handlowania w tamtym miejscu. W 2000 roku miasto wystawiło do przetargu nieruchomości, gdzie miały powstać docelowe obiekty handlowe i tylko w nich przewidziane było prowadzenie działalności. Z uwagi na to, że inwestycja trwała dość długo, a gorzowianie są zainteresowani zaopatrywaniem się w niezbędne akcesoria, prezydent zezwolił na uruchomienie targowiska tymczasowego. Ta tymczasowość trwała dość długo - tłumaczyła Ewa Piekarz, wiceprezydent miasta.

 Zdaniem Piekarz, argumentem była również estetyka. - Staramy się ucywilizować handel na tymczasowych obiektach - dodała.

- Decyzja miasta wykańcza rodziny tych sprzedających i tworzy monopol na naszym rynku, a także likwiduje miejsca pracy - alarmował radny PiS Sebastian Pieńkowski.

Na sesji pojawiła się też grupa sprzedawców ze Żwirowej. Głos zabrał Mirosław Zotow, który z grona handlujących może pochwalić się największym stażem. Akcesoria cmentarne sprzedaje bowiem od 17 lat. Jego przejmujące wystąpienie z pewnością musiało wywrzeć wrażenie na urzędnikach. Niestety, Tadeusza Jędrzejczaka (tradycyjnie) w sali sesyjnej nie było.

- Pan prezydent jednym podpisem zrobił z nas żebraków. W tej chwili będziemy musieli żebrać o kuroniówkę i zasiłki. Tu nie chodzi o estetykę. Chodzi o wyrzucenie nas i wprowadzenie monopolu. W pawilonie obok znajduje się restauracja, sklep producenta zniczy i hurtownia kwiatów. Zaopatrujemy się właśnie u takich producentów i hurtowników. Jeśli znikniemy, ceny u producentów i w hurtowni pójdą do góry. Nasi klienci zostaną załatwieni tak samo jak i my. Mam ochotę się wymeldować, zrobić się bezdomnym. Skoro miasto nas nie chce, to po co mam tu mieszkać? - pytał retorycznie Zotow.

Sprzedawcy zapowiadają, że swoich straganów nie opuszczą, a dodatkowo nie zawahają się pójść do sądu na wojnę z prezydentem. Po ich stronie stoi rada miasta: - Likwidacja targowiska wskazuje na brak transparentnej polityki prezydenta w obszarze prowadzenia targowisk miejskich. Apelujemy o ustanowienie klarownych zasad warunkujących wydanie pozwolenia na handel straganowy i w obszarze targowisk naszego miasta. Do czasu opracowania głównych założeń wnioskujemy o przedłużenie umów dla gorzowskich kupców - czytamy w stanowisku rady miasta, które w środę zostało przyjęte przez aklamację.

Filip Praski

Podziel się

Komentarze

KAMERA LIVE: GORZÓW NA ŻYWO
Elvis

Imprezy


Pozostałe wiadomości