Po tym jak Grażynę Wojciechowską odwołano z funkcji wiceprzewodniczącej rady miasta, pojawiły się wątpliwości, czy potrzeba aż trzech wiceprzewodniczących. Radni proponują, aby zamiast kolejnych powołań zakupić sprzęt do głosowania.
Gorzowską radą miasta kieruje Jerzy Sobolewski z Platformy Obywatelskiej. Przewodniczący ma trzech zastępców, którzy inkasują za swoją pracę dodatkowo ok. 2400 zł miesięcznie (szeregowi radni zarabiają 1400 zł). To Mirosław Rawa z PiS i Jan Kaczanowski z SLD. Trzecim zastępcą Sobolewskiego była do tej pory Grażyna Wojciechowska, z proprezydenckiego klubu Nadzieja dla Gorzowa.
Na ostatniej sesji radni odwołali ją z tej funkcji, a w prezydium rady zrobiło się puste miejsce. Naturalnym następcą Wojciechowskiej jest Jakub Derech-Krzycki, szef klubu NdG. - Nie prowadziliśmy żadnych rozmów z klubem w tej sprawie - mówi jedynie były poseł SLD.
Jest jednak problem, bo Krzycki podobnie jak Kaczanowski jest członkiem Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Sytuacja, w której lewica miałaby dwóch swoich przedstawicieli w zarządzie rady nie podoba się choćby radnym PO. - To byłaby dziwaczna sytuacja. Trudno sobie wyobrazić, żeby Platforma, która wygrywa wybory, miała jednego przedstawiciela w prezydium, a SLD dwóch - uważa Robert Surowiec, szef klubu radnych PO. Jan Kaczanowski widzi problem gdzie indziej. Jego zdaniem warto rozważyć, czy radzie w ogóle potrzebny jest kolejny wiceprzewodniczący. - Nie zajmujmy się sporami, działajmy na rzecz miasta i szukajmy oszczędności - przekonuje Kaczanowski.
Z tym akurat zgadza się Surowiec. - Kiedy są problemy z budżetem, to trzeba rozważyć taki pomysł i nie powoływać nikogo w miejsce Wojciechowskiej - mówi polityk Platformy.
Radny Marek Surmacz z PiS podziela pogląd swoich kolegów z rady: - W prezydium są wszystkie środowiska polityczne. To reprezentatywne grono, więc po co nam kolejny wiceszef?
Zdaniem Surmacza zaoszczędzone pieniądze można by przeznaczyć na mikrofony dla radnych i elektroniczny system do głosowania. Ten pomysł forsował już kilka miesięcy temu, ale odbił się od budżetowej ściany...