Wiadomości

Afera w gorzowskiej PO jeszcze nie rozwiązana

14 marca 2012, 09:38
Od lewej: Robert Surowiec, Krystyna Sibińska, Witold Pahl i Tomasz Gierczak
NA ŻYWO Dobra muzyka i wiadomości z Gorzowa o każdej pełnej godzinie
Włącz radio
Prokuratura przedłużyła do maja śledztwo dotyczące „Afery Martwych Dusz”. Chodzi o fałszowanie deklaracji członkowskich i zapisywanie do gorzowskiej PO ludzi bez ich wiedzy. Jak mówi prokurator Andrzej Bogacz, który prowadzi sprawę - już 70 osób zakwestionowało swoje podpisy.
Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA
Śledztwo trwa od maja 2011 roku. Zaczęło się od gorzowianki, która dowiedziała się, że jest członkiem PO, po tym jak dostała pismo, iż z partii jest wyrzucona, bo nie płaciła składek. W międzyczasie na policję i prokuraturę zaczęły zgłaszać się kolejne osoby, które twierdziły, że zostały zapisane do gorzowskiej Platformy wbrew swej woli.

W  połowie 2009 roku do PO przyjęto blisko 300 nowych członków. Prokuratura sprawdza, ilu z nich zostało zapisanych do partii bez ich wiedzy. Najbardziej rozrosły się dwa koła: kierowane przez radnego Roberta Surowca (151 nowych członków) i Marcina Gucię, który też zasiada w gorzowskiej Radzie Miasta, a dodatkowo jest szefem biura posła Witolda Pahla (90 osób).

Śledztwo jeszcze do maja

Po kilkunastomiesięcznym śledztwie nie ma jeszcze przełomu w sprawie. - Przedłużyliśmy śledztwo do 25 maja, bo nie przesłuchaliśmy jeszcze wielu osób – tłumaczy prokurator Andrzej Bogacz, który prowadzi dochodzenie – Jak na razie przesłuchano ponad 330 osób, w tym wielu znanych i prominentnych polityków Platformy. 70 osób zakwestionowało już swoje podpisy pod deklaracjami członkowskimi. Ale nikt jeszcze nie usłyszał zarzutów – dodaje prokurator Bogacz.

- Jeśli jest potrzeba przedłużyć to śledztwo, to niech tak będzie. Wolę, żeby trwało dłużej, ale zostało raz na zawsze wyjaśnione – mówi Krystyna Sibińska, poseł PO - Nie ulega wątpliwości, że trzeba to zakończyć jak najszybciej, a winni muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności – dodaje.

Brali nazwiska z list poparcia

Kolejne dokumenty zostały już przekazane do badań z zakresu pisma ręcznego. Pracuje nad nimi dwóch biegłych grafologów powołanych przez prokuraturę. - Widziałem te deklaracje. Są pisane jednym i tym samym charakterem pisma. Nie mają żadnych danych kontaktowych, tylko imię, nazwisko i numer pesel – mówi osoba związana z gorzowską Platformą.

Nasz rozmówca dodaje, że członkowie Platformy fikcyjnych członków zapisywali na podstawie list poparcia (działacze zbierają dane i podpisy mieszkańców przed każdymi wyborami).

Niech winny sam zrezygnuje

Politycy Platformy zgodnie podkreślają, że winny musi zostać ukarany. Nasi rozmówcy mimo swoich hipotez, na razie nikogo nie podejrzewają. - Nie wiem, kto w tym uczestniczył. Sam nie mam sobie nic do zarzucenia. Nie wyobrażam sobie, żeby ten, kto stoi za tą aferą nie poniósł surowej kary. Z niecierpliwością czekam na finał – mówi radny Robert Surowiec.

- Ten, kto maczał w tym palce powinien mieć na tyle przyzwoitości i sam złożyć rezygnację – uważa Maciej Nawrocki, były radny sejmiku województwa i członek Platformy – Osobiście nikogo nie podejrzewam – dodaje Nawrocki.

Krystyna Sibińska również ostrożnie waży słowa. - Jestem przeciwniczką wykonywania wyroków zamiast sądu, dlatego nie będę nikogo wskazywać – mówi poseł PO.

„Martwe Dusze” same robiły przelewy?

Zagadką pozostaje też, kto płacił składki za martwe dusze, bo pieniądze wpływały na konto partii. Dlatego prokuratura sprawdza, dlaczego w Gorzowie wpłacano pieniądze ze składek niezgodnie z instrukcją.

Nieoficjalnie wiemy, że jednorazową wpłatę w wysokości ok. 20 tys. zł dokonał Tomasz Gierczak. Taką kwotę wpłacił za koła: Surowca, Guci, Pahla, Sibińskiej i swoje. Potwierdzeniem ma być pismo ówczesnego skarbnika partii, w którym alarmuje o tym Edwarda Andrusyszyna (były szef gorzowskiej PO przyp. red.).

Łukasz Chwiłka

Podziel się

Komentarze

KAMERA LIVE: GORZÓW NA ŻYWO
aLOHA

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości