Wiadomości

Sesja trwała sześć godzin, część radnych wyszła szybciej. "To nasza rola żeby tutaj być"

29 października 2026, 09:11, Anna Kluwak
Sala sesyjna Urzędu Miasta w Gorzowie Wielkopolskim podczas obrad radnych Puste miejsca na sali sesyjnej w Gorzowie Wielkopolskim po wyjściu części radnych
fot. esesja.tv
GORZOWIANIN FM
Gramy dla Ciebie przez całą dobę. Kliknij gorzowianin.fm/player i słuchaj nas bez przerw w osobnym oknie.
Włącz radio
Wtorkowa sesja Rady Miasta była najdłuższą w obecnej kadencji. Obrady trwały niemal sześć godzin, jednak nie wszyscy samorządowcy dotrwali do ich zakończenia. Niektórzy radni opuścili salę po zaledwie czterech godzinach, tłumacząc się długim czasem dyskusji oraz ważniejszymi sprawami rodzinnymi.
↕
Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Październikowa sesja Rady Miasta Gorzowa, która odbyła się we wtorek 27 października, rozpoczęła się o godzinie 14 i zakończyła o 19.54, czyli po prawie 6 godzinach. Były to najdłuższe obrady w tej kadencji. Wyczerpujące dyskusje o pożyczkach, miejskich inwestycjach i sprawozdaniach spółek sprawiły, że nie wszyscy samorządowcy dotrwali do końca spotkania.

W głosowaniach po godzinie 19 brało udział już tylko 17 radnych, podczas gdy na początku sesji było ich 24. W trakcie sesji, obrady opuścili Artur Andruszczak, Halina Kunicka, Paulina Szymotowicz i Piotr Wilczewski z Koalicji Obywatelskiej oraz Grzegorz Ignatowicz, Marta Krupa i Jerzy Synowiec, czyli cały klub radnych Gorzów Wielkopolski (wyszli po 4 godzinach). Natomiast od początku nieobecna była Aleksandra Sibińska-Szadna z Koalicji Obywatelskiej. 

Do samego końca sesji zostali radni: Jarosław Baryła,  Agnieszka Cierach i Anna Kozak (klub Dla Gorzowa), Maciej Buszkiewicz, Jan Kaczanowski, Arkadiusz Legan, Piotr Paluch (klub Gorzów Plus), Krzysztof Kielec, Jarosław Porwich, Tomasz Rafalski, Roman Sondej (Prawo i Sprawiedliwość), Jerzy Sobolewski,  Robert Surowiec, Milena Surowiec-Sikora, Maria Szupiluk oraz Cezary Żołyński (Koalicja Obywatelska), a także radny niezależny Sebastian Pieńkowski.

Radna Krupa: Musieliśmy wyjść do ważniejszej, rodzinnej części

Wcześniejsze wyjście radnych wywołało spore zaskoczenie wśród mieszkańców, a niektórzy sugerowali nawet, że wysokość diety powinna być uzależniona od pełnej obecności na sali. W rozmowie na antenie Radia Gorzów do sprawy odniosła się radna Marta Krupa, która broniła decyzji swojej i kolegów z klubu.

- Nasz klub cały opuścił obrady po ponad czterech godzinach sesji. Była to wyjątkowa sytuacja, bo musieliśmy po prostu wyjść do ważniejszej rodzinnej tej części. Nikt się nie spodziewał, że ta sesja będzie trwała sześć godzin, a nie maksymalnie cztery, jak zakładaliśmy - tłumaczyła na radiowej antenie Marta Krupa, radna klubu Gorzów Wielkopolski.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

Radna zapewniła jednocześnie, że radni z jej środowiska traktują swoje zadania poważnie. - Jerzy Synowiec, jak i Grzegorz Ignatowicz to są naprawdę bardzo sumienni radni, którzy są zawsze, a opuszczają obrady, kiedy tylko i wyłącznie coś się dzieje naprawdę poważnego. To tak jak w naszej pracy, kiedy coś się dzieje ważnego w naszym domu, musimy po prostu czasami wyjść - dodała radna Krupa na antenie radia.

Radny Rafalski: Tego wymagają od nas ludzie, którzy nas wybrali

Pod koniec blisko sześciogodzinnego posiedzenia zmęczenie obradami było widoczne również u radnych, którzy zostali na sali. Szczególnie uciążliwy okazał się blok poświęcony sprawozdaniom z działalności miejskich spółek. Część samorządowców zrezygnowała z zadawania pytań, aby nie przedłużać spotkania. Złożono też wniosek o zmianę harmonogramu kolejnych posiedzeń.

- Czy takie długie sesje jak dzisiaj nie możemy zaczynać wcześniej, kiedy są spółki miasta, kiedy jeszcze wszyscy są w miarę obecni, przytomni? Uważam, że takie długie sesje powinny się zaczynać dużo wcześniej. Dla nas wszystkich byłoby to zdecydowanie bardziej zdrowo - apelowała radna Maria Szupiluk z Koalicji Obywatelskiej.

Na ten postulat odpowiedział radny Tomasz Rafalski. Zgodził się na rozmowy o szybszym rozpoczynaniu sesji, ale w mocnych słowach przypomniał samorządowcom, po co w ogóle zasiadają w sali obrad.

- Faktycznie moglibyśmy zaczynać szybciej, bo to mogłoby się też kończyć szybciej, jednak trochę więcej energii byśmy mieli. Ale tak przypominam wszystkim kolegom i koleżankom, że taka nasza też rola być tutaj i dyskutować tyle, ile po prostu potrzeba, a nie czy my jesteśmy zmęczeni, nie zmęczeni. Tego też wymagają od nas ludzie, którzy nas wybrali - skwitował radny Tomasz Rafalski z Prawa i Sprawiedliwości.

Głos zabrał również przewodniczący rady, który zapowiedział rozmowy z szefami klubów o przesunięciu godziny rozpoczęcia obrad. - Nie widzę powodu, żebyśmy nie zaczynali sesji na przykład o godzinie 11 czy 12, w zależności jaka będzie wola radnych. Natomiast też przychylam się do głosu radnego Rafalskiego. Mieszkańcy od nas wymagają i od tego jesteśmy, żeby debatować - podsumował Maciej Buszkiewicz, przedwodniczący Rady Miasta Gorzowa.

Anna Kluwak

Anna Kluwak

anna.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości