Jesienią 2022 roku oficjalnie otwarto stadion lekkoatletyczny przy ul. Krasińskiego. Obiekt, na który od lat czekali zawodnicy i trenerzy, powstał jednak bez zaplecza sanitarno-administracyjnego oraz niezbędnej infrastruktury technicznej.
W 2022 roku ogłoszono przetarg na budowę zaplecza, przygotowując się do mistrzostw Polski seniorów w lekkiej atletyce, które Gorzów gościł rok później. Nowy budynek miał zastąpić stary, wyburzony obiekt. Postępowanie unieważniono, ponieważ złożone oferty były dwukrotnie wyższe od założonego budżetu.
Kolejnym planem była budowa nowego zaplecza w formie plomby między budynkami przy ul. Krasińskiego, bezpośrednio przy stadionie. Z tych zapowiedzi również nic nie wyszło. Czas mija, obiekt gości prestiżowe zawody, takie jak Gorzów Meeting, organizowane przez ALKS AJP Gorzów, a sportowcy wciąż nie mają gdzie w cywilizowanych warunkach się przygotowywać.
Najlepsi lekkoatleci i mistrzowie olimpijscy muszą przebierać się w budynku, który przypomina barak i od lat nadaje się do kapitalnego remontu.
Brak zaplecza to nie tylko wstyd przed zawodnikami z całego świata, ale też realne zagrożenie dla funkcjonowania obiektu. O dramatycznej sytuacji mówił Tomasz Saska, prezes ALKS AJP Gorzów podczas wtorkowej sesji Rady Miasta Gorzowa.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
- Za chwilę minie czas, kiedy stadion lekkoatletyczny straci certyfikat i stanie się po prostu bezużytecznym kawałkiem czegoś do biegania. Mijają lata, a my trenujemy w warunkach, które nie są godne. Młodzież załatwia się tam, gdzie się załatwia. Dobrze, że dyrektor OSiR załatwił chociaż dwie toalety - tłumaczył radnym Tomasz Saska, prezes ALKS AJP Gorzów.
Prezes klubu przypomniał, że niebieski pawilon przy stadionie po prostu się sypie i wymaga pilnego remontu. - My z niego korzystamy, bo jakbyście nam to zamknęli, to kompletnie nie będziemy mieli gdzie się podziać. Nie chciałbym czekać kolejnych dwudziestu lat na to, żeby zaplecze powstało - dodał Saska.
Dla całego środowiska lekkoatletycznego najważniejsze jest to, aby zaplecze dla sportowców po prostu powstało. - Miasto czeka na 50 procent dofinansowania z ministerstwa, a nie wiadomo, czy w ogóle takie będzie i nikt nie prowadzi rozmów w tym temacie. Inwestycja skończona w części 4 lata temu, a my dalej mamy dwie mobilne toalety na stadionie - zaznacza Tomasz Saska.
Prezes ALKS dodaje, że spełnieniem marzeń byłaby budowa hali, w której sportowcy mogliby trenować zimą. - My czekamy lata na budowę zakrytej trybuny i całego budynku socjalnego. Czas mija, żadnych wieści nie ma, a politycy przerzucają się winą. Nas polityka nie interesuje, nasi zawodnicy po prostu nie mają przyzwoitych warunków do trenowania - podkreśla prezes.
Zaskakujący jest fakt, że miasto chce wydać ze środków własnych 45 milionów złotych na stadion piłkarski, a nie dołoży brakujących 2-3 milionów złotych do budowy zaplecza socjalnego dla zawodników.
Budowa zaplecza dla sportowców znalazła się w planach inwestycyjnych na 2026 rok. Okazało się jednak, że magistrat nie zrealizuje tego zadania. Prawda wyszła na jaw przy okazji odpowiedzi na interpelację radnego Romana Sondeja, który pytał o remont pobliskiej ulicy Krasińskiego. Zastępca prezydenta Gorzowa wprost przyznała, że przebudowa drogi jest powiązana z budową zaplecza w formie plomby. Na to miasto nie ma obecnie pieniędzy, bo dofinansowanie z ministerstwa okazało się dramatycznie niskie.
Całkowity koszt budowy zaplecza to 14 000 000 złotych. Urząd Miasta wnioskował o wsparcie w wysokości 5 691 057 złotych. - Minister Sportu i Turystyki udzielił dofinasowania w kwocie nieprzekraczającej 2 895 800 złotych, co oznacza, że przy obecnych założeniach finansowych dofinansowanie stanowi nie więcej niż 20,7 procent wartości zadania. Wkład własny wynosiłby aż 11 104 200 złotych. Z uwagi na tak niską kwotę dotacji, podjęto decyzję o przesunięciu realizacji zadania na 2028 rok - poinformowała Małgorzata Domagała, wiceprezydent Gorzowa.
Zgodnie z zapowiedziami, urzędnicy złożą ponowny wniosek o przyznanie wyższych środków.
Temat braku pieniędzy wywołał gorącą dyskusję wśród radnych. Robert Surowiec z Koalicji Obywatelskiej zarzucił prezydentowi, że wniosek został źle przygotowany.
- Minister czeka na decyzję prezydenta. Jest dofinansowanie rzędu 50 procent na część sportową, ale nie ma na część biurową. Jeśli duża część tej inwestycji to biura, to od początku wiedzieliśmy, że minister sportu tego nie sfinansuje - stwierdził radny Surowiec.
Prezydent Gorzowa stanowczo odrzucił te oskarżenia. - Przekazujecie państwo przekłamaną informację, jakoby miasto złożyło wniosek, w którym część obiektu nie jest przeznaczona na sport. Cały budynek w 100 procentach jest przeznaczony na cele sportowe, wycofaliśmy się z biur dla spółki miejskiej dwa lata temu. Górna kondygnacja ma służyć między innymi zawodnikom Startu Gorzów - ripostował Jacek Wójcicki.
Prezydent przypomniał również, że do budowy samego stadionu lekkoatletycznego za poprzedniego rządu miasto otrzymało 50 procent dofinansowania.
Działania obecnego ministerstwa ostro skrytykował też niezależny radny Sebastian Pieńkowski, wytykając brak logiki w przyznawaniu dotacji. - Przyjeżdża minister, daje pieniądze na halę, budujemy kolejny obiekt, do którego musimy dołożyć 50 procent. Zostajemy ze stadionem i nie możemy skończyć tego, co potrzebujemy pilnie, przez co stracimy certyfikaty. To jest totalnie głupia polityka, budować coś nowego i wydawać miejskie pieniądze, zamiast dokończyć to, co jest niezbędne - podsumował radny Pieńkowski.
|
LORD OF THE DANCE - 30th Anniversary Tour
9 grudnia 2026
kup bilet |
|
Piotr Rubik - "Psałterz wrześniowy" Koncert jubileuszowy - 20-lecie
11 kwietnia 2027
kup bilet |
|
Kabaretowa Biesiada Śląska
22 listopada 2026
kup bilet |
|
NIRVANA SYMPHONIC TRIBUTE - przebojowy program na żywo w Polsce
6 listopada 2026
kup bilet |