Wiadomości

"Nie będę go już bronić". 33-latek usiłował zabić własną matkę

27 sierpnia 2026, 16:09, Anna Kluwak
Rozprawa karna w Sądzie Okręgowym w Gorzowie oskarżony Tomasz P usiłowanie zabójstwa
fot. Weronika Jaworska
NA ŻYWO O tym informowaliśmy w serwisie Gorzowianin FM. Wiadomości o pełnej godzinie
Słuchaj teraz
Przed Sądem Okręgowym w Gorzowie ruszył proces 33-letniego Tomasza P., oskarżonego o usiłowanie zabójstwa matki oraz rozbój z użyciem noża. Mężczyzna zaatakował 59-letnią kobietę, zażądał pieniędzy i samochodu, następnie dusił ją i zadał trzy ciosy nożem. Oskarżony przyznał się do winy. Matka mówiła przed sądem, że nie będzie już bronić syna i chce dla niego kary. Tomaszowi P. grozi od 15 lat więzienia do dożywocia.
Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Wracamy do sprawy usiłowania zabójstwa w Górkach Noteckich o czym portal gorzowianin.com informował jako pierwszy w artykule "Atak nożem i policyjna obława. Syn dźgnął matkę i uciekł". Wszystko wydarzyło się w lipcu 2025 roku w powiecie strzelecko-drezdeneckim. 32-letni wówczas Tomasz P. przyjechał do rodzinnego domu i zażądał od matki Jolanty P. pieniędzy oraz samochodu. Najpierw zaczął ją dusić, a póżniej. zadał trzy ciosy nożem - w brzuch i klatkę piersiową. Następnie uciekł.

W powiecie ogłoszono policyjny alarm, a ranna 58-letnia kobieta została przetransportowana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Gorzowie. Mężczyznę zatrzymano po obławie w Barlinku na terenie województwa zachodniopomorskiego. Prokuratura Rejonowa w Strzelcach Krajeńskich przedstawiła mu zarzut usiłowania zabójstwa oraz rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia.

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Usiłował zabić własną matkę. Oskarżony Tomasz P.: Coś mi się odkleiło w głowie

W czwartek 27 sierpnia przed Sądem Okręgowym w Gorzowie ruszył proces w tej sprawie. Sprawę prowadzi sędzia Arleta Wawrzynkiewicz. 33-letniemu Tomaszowi P. grozi kara od 15 lat więzienia do dożywocia.

Przed sądem Tomasz P. przyznał się do winy, jednak odmówił składania wyjaśnień i nie chciał odpowiadać na pytania. - Tak, przyznaję się do winy. Wyrażam wielką skruchę do mojej mamy. Nie chcę składać wyjaśnień - powiedział na sali rozpraw oskarżony Tomasz P.

W tej sytuacji sędzia odczytała protokoły z jego wcześniejszych przesłuchań. Podczas pierwszego przesłuchania po zatrzymaniu mężczyzna szczegółowo opisał motywy swojego zachowania. Wyjaśniał, że miał 35 tysięcy złotych kredytu zaciągniętego w Banku Pocztowym na utrzymanie wynajmowanego mieszkania w Barlinku, w którym mieszkał z partnerką, a na miesiąc przed atakiem stracił pracę i został bez środków do życia. Do Górek Noteckich przyjechał białym Volkswagenem Golfem, który należał do matki, by pożyczyć od niej gotówkę i drugie auto Nissana Juke.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

- Mama zapytała, dlaczego i po co potrzebne mi są pieniądze i samochód. Wtedy się zdenerwowałem i oburącz złapałem mamę za szyję. Zaprowadziłem ją do korytarza pomiędzy kuchnią a dużym pokojem. Z lewej kieszeni spodni wyciągnąłem czarny nóż kuchenny. Ugodziłem mamę w okolice brzucha. Mama krzyczała, zobaczyła, że ma ranę kłutą i krwawi. Zapytała, ile chcę pieniędzy, powiedziała, że mnie kocha i zrobi dla mnie wszystko. Zadałem jej drugi i trzeci cios nożem. Dwa ciosy zadałem w brzuch i pierś, a jeden w plecy, gdy stała tyłem. Nóż wziąłem miesiąc wcześniej z mieszkania w Barlinku, woziłem go w schowku w drzwiach auta, żeby czuć się pewniej - odczytano z pierwszych wyjaśnień oskarżonego.

Z odczytanych protokołów wynikało również, że podczas kolejnych przesłuchań mężczyzna próbował tłumaczyć atak zażyciem narkotyków i rzekomymi głosami w głowie. Przed sądem wycofał się jednak z tej wersji, przyznając, że historię o głosach i narkotykach wymyślił po rozmowie ze współosadzonym w celi aresztu. Podtrzymał jedynie, że żałuje swojego czynu, nie planował zabić matki, a w trakcie ucieczki z miejsca zdarzenia zgubił nóż. Po ataku pojechał do Barlinka, wyrzucił zakrwawione spodnie i koszulkę do osiedlowego kontenera na śmieci, umył się, przebrał i poszedł do Lidla, gdzie został zatrzymany przez nieumundurowanych policjantów.

Pokrzywdzona Jolanta P.: Dusił mnie i ciągnął po podłodze

Przed sądem zeznawała 59-letnia pokrzywdzona Jolanta P. Kobieta opisała brutalny przebieg zdarzenia. Jak zeznała, w tygodniu poprzedzającym atak syn przyjeżdżał do niej kilkukrotnie, wywoływał ją do garażu i sprawdzał posesję. W sobotni poranek przygotowała mu śniadanie i kawę. Po krótkiej nieobecności Tomasz P. wrócił do domu. Gdy córka wyszła na podwórko wieszać pranie, mężczyzna zaatakował matkę w kuchni od tyłu.

- Stałam tyłem przy kuchence. Podleciał do mnie, złapał mnie za szyję i trzymał. W drugiej ręce trzymał nóż. To nie był mój nóż, takiego w domu nie miałam. Wołał: dawaj samochód i pieniądze. Mówiłam: Tomuś, puść mnie, mam pieniądze, dam ci te pieniądze. On zaczął mnie dusić, zatkał mi usta, żebym nie krzyczała i ciągnął mnie z kuchni przez salon do korytarza. Wbił mi nóż w brzuch. Wyciągnął go, widziałam ten nóż. Szarpałam się, ale nie miałam siły, cała ściana była we krwi. Wbił mi jeszcze nóż w pierś i w plecy. Mam uciętą połowę sutka i uszkodzoną wątrobę. Gdyby córka nie weszła wtedy do domu, to ja bym nie żyła - zeznała przed sądem pokrzywdzona Jolanta P., matka oskarżonego Tomasza P.

Kobieta opisała moment ucieczki. Wykorzystała chwilę, gdy do wnętrza weszła jej córka, po czym wybiegła przez kotłownię na podwórko i schroniła się u sąsiadów. Tam sąsiedzi położyli ją na trawie, tamowali krwawienie i wezwali służby ratunkowe.

Pokrzywdzona zeznała również o narastającym od dłuższego czasu konflikcie rodzinnym. Podała, że syn miał pretensje o majątek po zmarłym w 2016 roku ojcu oraz o to, że dom w Górkach Noteckich został przepisany na córkę. Wspomniała, że mężczyzna popadał w długi i tracił pracę. Potwierdziła, że syn przysłał do niej z aresztu trzy listy z przeprosinami, jednak kategorycznie odmówiła udziału w mediacji.

- Bardzo się go boję. Nie chcę, żeby kiedykolwiek do mnie przyjeżdżał. Nie będę go już bronić. Chcę, żeby poniósł karę za to, co zrobił - mówiła w sądzie pokrzywdzona matka.

Anna Kluwak

Anna Kluwak

anna.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości