Podczas burzliwego posiedzenia Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Urzędu Miasta Gorzowa, które odbyło się we wtorek 21 lipca głosowano nad wnioskami nad wygaszeniem mandatów radnych, którzy mają mieszkań poza granicami miasta Gorzowa. Pod lupę trafili Robert Surowiec, Jerzy Sobolewski, Halina Kunicka, Artur Andruszczak, Aleksandra Sibińska-Szadna i Albert Madej.
Większość z nich przyniosła swoje pisemne wyjaśnienia i oświadczenia na zaledwie kilka minut przed wejściem na salę obrad. Wywołało to potężne oburzenie części członków komisji, którzy poczuli się potraktowani lekceważąco. Choć atmosfera na sali przypominała polityczny teatr, to ostatecznie odrzucono wszystkie wnioski o wygaszenie mandatów gorzowskich radnych.
Cała sprawa zaczęła się w kwietniu 2026 roku, kiedy społeczniczka Alina Czyżewska złożyła wniosek dotyczący ówczesnego szefa klubu Koalicji Obywatelskiej, Ireneusza Zmory. W maju 2026 roku radny Sebastian Pieńkowski z Konfederacji Korony Polskiej złożył oficjalne zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Gorzowie Wielkopolskim. Zarzucił w nim grupie radnych zorganizowany proceder, składanie fałszywych oświadczeń o miejscu zamieszkania oraz wyłudzanie diet. Zawiadomienie wskazywało konkretne podgorzowskie adresy, pod którymi mieli faktycznie przebywać samorządowcy: Karnin, Santocko, Wawrów oraz Chwalęcice.
Radny Pieńkowski domagał się od śledczych m.in. sprawdzenia bilingów logowania telefonów komórkowych do stacji BTS w godzinach nocnych oraz przesłuchania sąsiadów. Ostatecznie sprawa została przekazana z Prokuratury Rejonowej w Gorzowie do Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. Swoje zawiadomienie do prokuratury złożyła w czerwcu również Alina Czyżewska.
W międzyczasie, Ireneusz Zmora 9 czerwca zrezygnował z mandatu radnego. Jednocześnie podkreślał, że nie uważa się za winnego i nadal podtrzymywał swoje dotychczasowe stanowisko. W przypadku radnego Zmory chodziło o zarabianie na majątku miasta oraz mieszkanie w Karninie.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
Otwarcie wtorkowego posiedzenia komisji natychmiast wywołało spięcia polityczne. Radny opozycji Jarosław Porwich przypomniał o swoich wnioskach z 22 czerwca, żądając wglądu w dokumenty z Miejskiej Komisji Wyborczej oraz rejestru mieszkańców prowadzonego przez prezydenta, aby sprawdzić deklarowane adresy. Te żądania zablokował mecenas obsługujący komisję, powołując się na przepisy o RODO. Przewodniczący komisji Cezary Żołyński oraz prawnicy kilkukrotnie przypominali, że komisja nie jest organem śledczym i nie ma uprawnień prokuratorskich. Sami radni głośno narzekali na presję.
- Sprawa jest ważna, czy nawet bardzo ważna. Jesteśmy grillowani w gazetach, w internetach, w telewizji, w radiu od kilku miesięcy. Potraktowali nas po prostu z góry - mówił Jerzy Synowiec, członek komisji, krytykując zachowanie kolegów radnych, którzy dokumenty dostarczyli w ostatniej chwili.
Emocje tonował Cezary Żołyński, tłumacząc swój podniesiony głos nawykami zawodowymi. - Ja podnoszę głos. Ja pamiętam 35 lat pracy na scenie. Automatycznie głos mi się ustawia na wyższych tonach. To jest zupełnie automatyczne - tłumaczył przewodniczący komisji.
Jako pierwszy rozpatrywany był wniosek dotyczący radnego Alberta Madeja. Radny przyniósł zestaw dokumentów, w tym zaświadczenia z ARiMR, KRUS oraz OSP Gorzów Siedlice, dowodząc, że jego centrum życiowe mieści się przy ulicy Strażackiej w Gorzowie. Odniósł się też do zarzutów, że jest widywany w ościennej gminie.
- W ostatnim czasie odwiedzałem często, dość często moich teściów, którzy mieszkają w Osiedlu Poznańskim. Czasem pozostawałem tam na noc, bowiem rodzice żony potrzebowali opieki. Było to i nadal jest podyktowane koniecznością zapewnienia pomocy oraz wsparcia rodzicom mojej żony, których stan zdrowia jest bardzo poważny - oświadczył Albert Madej.
Gdy radni dopytywali go o rachunki za prąd czy wodę z ulicy Strażackiej, radny przyznał wprost. - Nie mam takich dokumentów. Wszystkie opłaty są na rodziców. Właścicielami nieruchomości są moi rodzice. I opłaty za dostarczenie energii elektrycznej, dostarczenie wody, odbiór śmieci opłacane są przez moich rodziców - wyjaśnił Madej.
Komisja stosunkiem głosów 4 za do 1 przeciw uznała wniosek o wygaszenie radnego Madeja za bezzasadny.
Błyskawicznie zamknięto wątek przewodniczącego rady Roberta Surowca. Prawnicy uznali wniosek za niezrozumiały, ponieważ dotyczył weryfikacji najmu lokalu do 2020 roku. Sam Robert Surowiec kategorycznie odrzucił zarzuty.
- Mam nieruchomość w Gorzowie, w której mieszkam od wielu lat. Mieszkam, przebywam. Były jakieś oczywistości, na przykład byłem właścicielem domów poza Gorzowem. Wiele lat temu zostały sprzedane - uciął Robert Surowiec, przewodniczący Rady Miasta Gorzowa, a komisja jednogłośnie (5 głosów za) uznała wniosek za bezzasadny.
O wiele więcej czasu zajęła dyskusja nad wnioskiem wobec Aleksandry Sibińskiej-Szadnej, gdzie badano wątek świadczenia obsługi prawnej dla dawnej spółki radnego Zmory, która korzystała z miejskich pieniędzy. Mecenas argumentował, że radna mogła nawet nie mieć świadomości o umowach spółki z magistratem. Z kolei radny Jerzy Synowiec przypomniał głośną sprawę adwokata Wierchowicza, który stracił mandat przez sprawę przeciwko gorzowskiemu szpitalowi. Obecny na sali mieszkaniec Gorzowa apelował o przerwanie obrad.
- Dali wam swoje oświadczenia. Ale te oświadczenia są niesatysfakcjonujące. Bo nie zawierają wszystkich elementów, które byście chcieli się dowiedzieć. Ja bym dzisiaj to zebranie przerwał, wystosował pytania, poczekał na odpowiedź - mówił mieszkaniec.
W obronie pozostałych radnych stanął radny Surowiec. - Zarzucanie radnemu Sobolewskiemu, że jego centrum życiowe nie jest w Gorzowie, czyli człowiek, który mieszkam tutaj od zawsze, który był wykładowcą, który jest sportowcem, który jest od 20 lat radnym. Jest to dla mnie rzeczą wyjątkowo dziwną. Podobnie z Haliną Kunicką, mistrzyni świata, która reprezentowała Gorzów na mistrzostwach. Tak samo jak Artur Andruszczak, były zawodnik Stilonu Gorzów. Mam takie poczucie, że ludzie z zewnątrz radnych próbują wprowadzić bardzo dużo zamieszania, żebyśmy się zajmowali samymi ze sobą, a nie tym, do czego nas mieszkańcy wybrali - przekonywał przewodniczący Rady Miasta Gorzowa.
Ostatecznie radni nie zgodzili się na odroczenie obrad ani na wysyłanie dodatkowych pytań. Wnioski wobec Aleksandry Sibińskiej-Szadnej, Jerzego Sobolewskiego, Haliny Kunickiej oraz Artura Andruszczaka zostały zaopiniowane jako bezzasadne identycznym stosunkiem głosów: 2 za uznaniem za bezzasadną, 1 przeciw oraz 2 wstrzymujące się.
Teraz wnioski o wygaszenie mandatów radnych trafią na obrady Sesji Rady Miasta Gorzowa, która zaplanowana jest wtorek 25 sierpnia.
|
NIRVANA SYMPHONIC TRIBUTE - przebojowy program na żywo w Polsce
6 listopada 2026
kup bilet |
|
LORD OF THE DANCE - 30th Anniversary Tour
9 grudnia 2026
kup bilet |
|
Kabaretowa Biesiada Śląska
22 listopada 2026
kup bilet |
|
Piotr Rubik - "Psałterz wrześniowy" Koncert jubileuszowy - 20-lecie
11 kwietnia 2027
kup bilet |