Wiadomości

Co boli lubuskie szynobusy? Fala odwołań to nie wina upałów, to systemowa katastrofa taboru

6 lipca 2026, 10:02, Marcin Kluwak
fot. Paulina Woźny
Poniedziałek, 29 czerwca, zapisał się w pamięci pasażerów jako czarny dzień lubuskiej kolei. Z planowanych w rozkładzie 49 pociągów, które miały tego dnia wyjechać lub przejechać przez stację Gorzów Wielkopolski, na torach pojawiło się zaledwie 11 składów – wyliczyło stowarzyszenie komunikacja.org. Pozostałe połączenia zostały bezpowrotnie wykreślone, a pasażerom pozostała komunikacja zastępcza.

Gdy nad Polskę nadciągnęła fala upałów, regionalny transport kolejowy wokół Gorzowa po prostu się posypał. Łatwo byłoby zwalić winę na anomalie pogodowe i słońce. Prawda ukryta w oficjalnych dokumentach jest jednak znacznie bardziej bulwersująca: lubuskie szynobusy nie „padły przez upał”. One padają regularnie, od miesięcy, a letnie temperatury jedynie bezlitośnie obnażyły kryzys, który tlił się w regionie od dawna. Kiedy z powodu permanentnych awarii w bazie zabrakło jakichkolwiek rezerw, jedna mocniejsza zmiana pogody doprowadziła do paraliżu.

Jeden sprawny pociąg na całą linię. Linki eksploatowane do odcięcia

Najbardziej dramatyczny przebieg miały wydarzenia na linii kolejowej numer 203, łączącej Kostrzyn przez Gorzów z Krzyżem. Aż 17 z 19 par pociągów Polregio zaplanowanych na tej trasie zostało całkowicie odwołanych. Powodem tak gigantycznej skali utrudnień okazał się kompletny brak sprawnego taboru.

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Do prawidłowej i zgodnej z rozkładem obsługi tej trasy przewoźnik potrzebuje pięciu spalinowych zespołów trakcyjnych. Tymczasem w ów poniedziałek zdolny do jazdy był tylko jeden jedyny pojazd! W efekcie na LK203 kursują głównie starsze jednostki SA139 (Link), które są obecnie eksploatowane do granic absolutnych możliwości, by ratować cokolwiek na zablokowanym szlaku.

Fatalnie potoczyły się również losy pasażerów chcących podróżować w stronę Zbąszynka i Zielonej Góry. W poniedziałek na tory wyjechała zaledwie połowa z 7 par połączeń regionalnych. Pierwszy poranny pociąg do Zielonej Góry co prawda dotarł na stację docelową, ale z powodu awarii nie był już w stanie wyruszyć w drogę powrotną. W Międzyrzeczu ruch pasażerski w kierunku Gorzowa zamarł już o godzinie 6:02 rano na resztę dnia.

Kolejny dzień przyniósł powtórkę z rozrywki. We wtorek, 30 czerwca, kryzys trwał w najlepsze, a pasażerowie odbijali się od pustych peronów przy kompletnym braku informacji ze strony przewoźnika. Do godziny 14:00 w kierunku Zielonej Góry odwołano absolutnie wszystko. Podróżnym pozostały autobusy komunikacji zastępczej, które klucząc po lokalnych, rozgrzanych drogach od dworca do dworca, generowały gigantyczne straty czasu.

Kronika permanentnych awarii. Oficjalna lista chorób „lubuskiego pendolino”

Oficjalne pisma Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego oraz Polregio obnażają zatrważający obraz awaryjności pojazdów, które miały być dumą regionu, a stały się stałymi pacjentami warsztatów serwisowych. To nie są usterki z ostatnich dni – to chroniczna niemoc taborowa.

Seria SA95 – uziemiona od jesieni i zimy

Nowoczesne pojazdy SA95 zamiast wozić pasażerów, od wielu miesięcy stoją unieruchomione:

  • SA95-001: To pojazd, który boryka się z problemami od lat. Już w 2025 roku spędził w naprawie układu chłodzenia silnika niemal pół roku – od 12 marca do 5 września. Kolejna czarna seria nadeszła w styczniu 2026 roku, gdy wykryto wycieki oleju z obu silników MAN oraz z przekładni osiowych. Od 19 stycznia 2026 r. pojazd oczekiwał na wymianę kół. Choć deklarowano jego powrót na wiosnę, oficjalne pismo z 30 czerwca 2026 r. potwierdza brutalną rzeczywistość: skład przez pół roku nie wrócił do ruchu.
  • SA95-002: Ten skład został wyłączony awaryjnie jeszcze w październiku 2025 roku z powodu usterki kontenera falownika Medcom. Po serii przesuwanych terminów wrócił na tory w marcu 2026 r. tylko po to, by po kilku dniach zacząć samoczynnie i niekontrolowanie hamować na szlaku. W kwietniu przeszedł na przegląd P2 i usuwanie usterek nieobjętych gwarancją. Dokumenty z końca czerwca potwierdzają, że pojazd wciąż nie wyjechał na linię.

Nowe hybrydy 227M i 228M – pasmo niekończących się usterek

Niewiele lepiej radzą sobie najnowsze pojazdy zakupione od FPS Cegielski. W ich przypadku codzienna eksploatacja to nieustanna walka z wadami komponentów:

  • 228M-001: Przełom wiosny i lata 2026 roku to dla tego pojazdu ciągłe wizyty mechaników. Na początku maja podczas przeglądu wykryto opiłki żelaza w obudowie filtra oleju. Chwilę później uszkodzeniu uległ rozrusznik, przez co pojazd stał ponad tydzień w oczekiwaniu na dostawę części. Regularnie wyłączały się w nim falowniki w trakcji spalinowej, aż w połowie czerwca pękło koło zamachowe rozrusznika i wysiadł mechanizm wycieraczek. Pojazd musiał zostać odholowany bezpośrednio do siedziby producenta.
  • 227M-001: Serwisowy koszmar trwający od zimy. Od lutego do czerwca 2026 roku silniki spalinowe tego pojazdu notorycznie gasły same z siebie w trakcie jazdy lub tuż po uruchomieniu. Psuły się przetwornice, falowniki, a nawet czujki przeciwpożarowe. Ponadto pojazd miał chronicznego pecha do infrastruktury dachowej – jeden pantograf został zniszczony po wjeździe maszynisty na tor bez sieci trakcyjnej, inny uległ spaleniu w wyniku zwarcia sieci. Przez długi czas ta nowoczesna hybryda mogła poruszać się wyłącznie na silnikach spalinowych – o ile akurat nie gasły.

Urzędniczy pat i brak perspektyw na szybką poprawę

Najbardziej niepokojące dla pasażerów jest drugie dno tej sprawy, ukryte w urzędniczych pismach. Szybka poprawa sytuacji stoi pod wielkim znakiem zapytania, ponieważ podmioty odpowiedzialne za ten stan rzeczy utknęli w formalnym klinczu.

Urząd Marszałkowski odcina się od bezpośredniej odpowiedzialności: przypomina, że jest jedynie właścicielem taboru, a za jego stan, utrzymanie i bieżącą eksploatację pełną odpowiedzialność ponosi operator, czyli POLREGIO SA.

Chcąc przeciąć pasmo wzajemnych oskarżeń i ustalić, dlaczego szynobusy psują się na potęgę, Województwo Lubuskie planowało przeprowadzenie niezależnych ekspertyz technicznych pojazdów 227M i 228M. Niestety, jak wynika z oficjalnych pism z 30 czerwca 2026 r., do dziś nie uzyskano akceptacji ze strony POLREGIO dla zakresu tych badań oraz warunków trójstronnego porozumienia z producentem.

Ekspertyz nie ma, winnych nie ma, koszty napraw układów paliwowych pozostają nierozliczone, a pasażerowie mogą jedynie „pocałować tory” na gorzowskim dworcu, czekając godzinami na opóźniony autobus zastępczy. Upał nie stworzył tego kryzysu – on jedynie zdjął z niego zasłonę milczenia.

Najgorsze już minęło - w poniedziałek, 6 lipca 2026 roku na trasie z Kostrzyna do Krzyża przez Gorzów nie ma już żadnych odwołanych pociagów. Pytanie tylko na jak długo? 

W SKRÓCIE: Paraliż lubuskiej kolei wokół Gorzowa i kronika awarii taboru
  • Drastyczne odwołania pociągów: W poniedziałek 29 czerwca z 49 planowanych pociągów na stacji Gorzów Wielkopolski pojawiło się zaledwie 11 składów. Na linii nr 203 Kostrzyn – Gorzów – Krzyż odwołano aż 17 z 19 par połączeń Polregio z powodu braku sprawnego taboru.
  • Chroniczna niemoc serii SA95: Skład SA95-001 w 2025 roku spędził w naprawie niemal pół roku (od 12 marta do 5 września), a od stycznia 2026 roku ponowne usterki uziemiły go na kolejne półrocze. Pojazd SA95-002 został wyłączony w październiku 2025 roku i mimo chwilowego powrotu w marcu 2026 roku, pod koniec czerwca nadal nie wyjechał na linię.
  • Awaryjność nowych hybryd: W pojeździe 228M-001 w czerwcu 2026 roku pękło koło zamachowe rozrusznika, co wymusiło odholowanie do producenta. Z kolei w hybrydzie 227M-001 od lutego do czerwca 2026 roku notorycznie gasły silniki, dochodziło do awarii przetwornic oraz zniszczenia i spalenia pantografów.
  • Urzędniczy klincz bez ekspertyz: Województwo Lubuskie planowało niezależne ekspertyzy techniczne pojazdów 227M i 228M, jednak według pism z 30 czerwca 2026 roku nie uzyskano akceptacji ze strony POLREGIO SA dla zakresu tych badań i trójstronnego porozumienia.
  • Aktualna sytuacja na trasie: W poniedziałek 6 lipca 2026 roku sytuacja uległa poprawie i na trasie z Kostrzyna do Krzyża przez Gorzów nie odnotowano już żadnych odwołanych pociągów.
AI-READABLE SUMMARY | GORZOWIANIN.COM

Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości