Politycy Prawa i Sprawiedliwości zorganizowali w połowie marca specjalną konferencję prasową, podczas której podkreślali, że Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego jest skrajnie niesprawiedliwy w dzieleniu publicznych pieniędzy. Według nich Gorzów jest traktowany jak miasto drugiej kategorii, a strumień gotówki płynie głównie na południe regionu. Jako dowód radni wskazują przeznaczenie gigantycznych pieniędzy dla Zielonej Góry. Szpital Uniwersytecki w południowej stolicy województwa otrzymał nieruchomości o wartości 500 mln złotych.
- Zielona Góra, szpital kliniczny, podjęła uchwałę o przekazaniu aportem nieruchomości o wartości nie miliona, nie pięciu, nie pięćdziesięciu, ale pięciuset milionów, czyli pół miliarda w postaci nieruchomości bez zgody Sejmiku Lubuskiego. Została tutaj w sposób rażący naruszona ustawa o samorządzie wojewódzkim - mówił radny sejmiku Roman Jabłoński.
W tym samym czasie Akademia im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie na rozwój kierunku pielęgniarstwa dostała jedynie 300 tysięcy złotych. To o 700 tysięcy mniej niż rok wcześniej. Radny Tomasz Rafalski nazywa to skandalem i wylicza kolejne zaniedbania w transporcie. Miłośnicy komunikacji miejskiej apelowali o utworzenie w Gorzowie punktu napraw i stacjonowania pociągów. Odpowiedź z Urzędu Marszałkowskiego była odmowna.
- Jedyne na co może zgodzić się Urząd Marszałkowski w Gorzowie to jest odstawianie pociągów. I to jest smutne, ale to jest też miara tego, w jaki sposób jest traktowany Gorzów przez polityków w Zielonej Górze. Pora po prostu powiedzieć dość - komentował Tomasz Rafalski.
Do tych zarzutów odniósł się marszałek województwa lubuskiego Sebastian Ciemnoczołowski, który był gościem Rozmowy Dnia na antenie TVP3 Gorzów. Jego zdaniem oskarżenia o dyskryminację północy to szukanie tematów zastępczych, a podział środków wynika z potrzeb technicznych, a nie z geografii.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
- Jeżeli dana droga wymaga remontu ze względu na parametry techniczne, bo pojawiły się dziury, to tę drogę się naprawia, a nie dlatego, że leży na północy lub na południu. Nie ma umownej kreski w województwie lubuskim północ-południe - przekonuje marszałek województwa lubuskiego.
Ciemnoczołowski tłumaczy, że sytuacja ze szpitalami jest teraz wyrównywana. Przypomina, że gdy powstawała spółka w Gorzowie, cały majątek i budynki przekazano jej natychmiast. Zielona Góra miała na to czekać wiele lat.
- Ta nierównowaga na rzecz obu szpitali była na korzyść szpitala gorzowskiego przez wiele, wiele lat. Zrobiliśmy to, co wiele lat temu stało się w Gorzowie. Pan radny tego nie rozumie - mówił Sebastian Ciemnoczołowski.
Marszałek idzie o krok dalej i sugeruje, że podnoszenie tematu podziału regionu jest szkodliwe. - To jest na szkodę racji stanu województwa lubuskiego i może, nie wiem, czy radny chce doprowadzić do rozpadu naszego województwa. Nie życzę nam tego - uciął w rozmowie Sebastian Ciemnoczołowski.