Proces dotyczy brutalnego ataku przy ul. Walczaka, do którego doszło w nocy z 29 na 30 lipca 2025 roku. Oskarżony 43-letni Krzysztof O. usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa dwóch osób przy użyciu 20-centymetrowego noża kuchennego. Jeden z pokrzywdzonych doznał przebicia klatki piersiowej, a drugi ma uszkodzoną podstawę języka po tym, jak ostrze przeszło przez twarz na wylot. Krzysztof O. podczas zdarzenia był pijany, miał 1,3 promila alkoholu w organizmie. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.
We wtorek 10 marca w Sądzie Okręgowym w Gorzowie ruszył proces Krzysztofa O., który jest oskarżony o usiłowanie zabójstwa dwóch osób. 43-latek, który w lipcu ubiegłego roku zaatakował nożem dwóch mężczyzn w centrum miasta, twierdzi, że nie chciał zabić. Przed sądem przekonuje, że nożem jedynie „machał na oślep”, aby się bronić.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
O dramatycznych wydarzeniach w centrum Gorzowa informowaliśmy na portalu gorzowianin.com w lipcu 2025 roku. W nocy z 29 na 30 lipca, około godziny 2:40, podwórko kamienicy nr 2 zamieniło się w miejsce brutalnego starcia. Jak się okazało Krzysztof O. zaatakował wówczas nożem dwóch obywateli Gruzji. Policja zatrzymała napastnika dwie godziny po zdarzeniu - miał 1,3 promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna ostatecznie usłyszał zarzuty dotyczące usiłowania zabójstwa.
We wtorek 10 marca 2026 roku przed Sądem Okręgowym w Gorzowie prokurator odczytał akt oskarżenia. Krzysztof O. oskarżony jest o to, że zadał G. C. co najmniej cztery ciosy nożem w plecy, szyję i głowę. Jedna z ran przebiła klatkę piersiową, co tylko dzięki błyskawicznej pomocy medycznej nie skończyło się zgonem. Drugi z zaatakowanych mężczyzn miał rozcięty policzek i uszkodzoną podstawę języka - nóż przeszedł przez twarz na wylot. Sędzia Joachim Wieliczuk ujawnił, że Krzysztof O. był już wcześniej karany w Belgii za udział w bójce.
Przed sądem stanęła barmanka z lokalu, w którym oskarżony spędzał wieczór przed atakiem. Kobieta osobiście nagrała telefonem agresywne zachowanie Krzysztofa O. wobec jego partnerki, Patrycji D.
- Ten Pan bardzo bił tę kobietę. Wyzywał ją, strasznie krzyczał. Ona nie wytrzymała i strzeliła mu liścia, po czym on zaczął ją bić. Nagrałam to, bo nie widziałam wcześniej, żeby ktoś tak kobietę bił. Uderzył ją w środku przy barze i na zewnątrz. Wtedy 'Gili' (pokrzywdzony Gruzin – przyp. red.) pobiegł w jego stronę, żeby nie uderzał tej kobiety. 'Gili' go gonił, bo oskarżony bił tę kobietę - zeznawała barmanka z pubu.
Oskarżony przyznał, że uderzył Patrycję D., ale twierdzi, że zrobił to tylko raz. - Zastanawiam się, skoro byłem takim agresorem, to czemu nikt nie wezwał pomocy? Czemu nikt nie zareagował? Patrycja nie szła do domu, tylko się śmiali z tej sytuacji patologicznej. Pamiętam, że jednokrotnie ją uderzyłem, a nie że ją okładałem - przekonywał na sali sądowej.
Przed sądem opowiadał o tym, co robił po pierwszej szarpaninie pod katedrą, a przed atakiem na podwórku. - Wróciłem do domu, robiłem sobie jedzenie w kuchni. Byłem roztrzęsiony. Ten alkohol potęgował wrażenia. Wpadłem na pomysł, żeby wziąć coś do odstraszania. Wziąłem pierwszy lepszy nóż ze stojaka - wyjaśniał Krzysztof O. Przyznał też, że przed wyjściem wypił pięć lub sześć setek kolorowej żołądkowej.
Pytany o to, dlaczego nóż był owinięty taśmą, oskarżony podał zaskakujące wyjaśnienie. Twierdził, że skaleczył się, chowając narzędzie do kieszeni. - Chowałem nóż, zahaczyłem o poszewkę i ręka mi zjechała na ostrze. Wtedy postanowiłem nawinąć taśmę. Całe życie pracuję w budowlance, to był odruch, żeby czegoś nie zniszczyć i się nie skaleczyć. Widziałem takie rzeczy w filmach, które wcześniej oglądałem - zeznał przed sądem.
Oskarżony przyznaje się do zadania ciosów, ale twierdzi, że nie miał zamiaru nikogo pozbawić życia. Przed sądem utrzymywał, że został sprowokowany „spojrzeniami” w barze.
- To był najgłupszy pomysł, największy błąd życia, że wziąłem ten nóż. Owinąłem rękojeść taśmą palacką, żeby rączka się nie ślizgała. Wziąłem go z domu, żeby sprawdzić, czy Patrycja wróciła bezpiecznie - zeznawała w sądzie oskarżony Krzysztof O.
Relacja oskarżonego z momentu ataku była chaotyczna. Twierdził, że to on został zaatakowany i bronił się. Mówił również, że wpadł w amok, gdy obaj mężczyźni przewrócili się na ziemię.
- Wpadłem w chaos, nerwy i amok. Upadliśmy z tym jednym na ziemię, on na mnie leżał. Machałem tym nożem, żeby on mi nie podszedł. Z tego noża niewiele zostało, złamał się bardzo szybko. Potem uciekłem ulicą Walczaka na górę. Z nerwów zapaliłem marihuanę pod domem Patrycji - mówił 43-latek.
Sąd odczytał również wulgarną korespondencję oskarżonego z jego byłą partnerką. Krzysztof O. w wiadomościach na WhatsAppie nie przebierał w słowach, wyzywając kobietę i grożąc, że „wróci z ekipą”.
- Jak zapoznawałem się z aktami i to czytałem, to wstyd mi było. Nie byłem w stanie tego dalej czytać. Uważam, że nikt nie zasługuje na takie podsumowania, nawet w nerwach. Byłem dosyć mocno pijany - przyznał Krzysztof O.
Oskarżony przekonywał przed sądem, że nie ma uprzedzeń do obcokrajowców, bo sam pracował jako imigrant w Belgii i Holandii. Za usiłowanie zabójstwa grozi mu dożywotnie pozbawienie wolności.
Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo
|
Kabaret Ani Mru-Mru w najnowszym programie "Mniej więcej"
19 kwietnia 2026
kup bilet |
|
Eleni z zespołem - Jubileusz 50-lecia!
18 maja 2026
kup bilet |
|
Piotr Bałtroczyk - STAND UP 2026
15 marca 2026
kup bilet |
|
Royal National Ballet of Georgia Potskhishv
16 kwietnia 2026
kup bilet |