I jeszcze jedno – ten model grał (i dalej gra) w rękach jednego z najciekawszych zawodników naszych czasów: Carlos Alcaraz. Tak! Gość, który potrafi przyspieszyć wymianę jak Ferrari po prostej, w realu korzysta z Pure Aero (choć oczywiście w wersjach profesjonalnych dopasowanych indywidualnie). Jak myślisz – przypadek? No właśnie.
A teraz robi się jeszcze ciekawiej, bo w lutym ma być premiera nowej wersji Pure Aero. I jeśli śledzisz rynek tenisowy choćby kątem oka, to wiesz, że każda aktualizacja tej linii wywołuje sporo emocji. Czasem entuzjazm. Czasem lekką nieufność. „Po co zmieniać coś, co działa?” – dokładnie.
Powiem wprost: ta rakieta ma swoją tożsamość. Od lat jest kojarzona z jednym słowem – rotacja. Spin. Topspin, który podnosi piłkę, daje margines nad siatką i pozwala grać agresywnie, nawet gdy nie trafiasz idealnie w sweet spot.
I to jest właśnie klucz. Pure Aero nie jest rakietą „dla wszystkich”. Ale dla bardzo dużej grupy graczy – już tak.
Lubisz grać z głębi kortu.
Często dokręcasz piłkę (i to serio robi robotę).
Grasz mocno, ale nie zawsze idealnie czysto.
Jeśli kiwasz głową, to… wiesz, o czym mówię?
Specyfikacja to jedno. Realna gra – drugie.
W realu Babolat Pure Aero:
Ale… i tu mała dygresja. To nie jest rakieta dla kogoś, kto gra płasko, nisko nad siatką i bazuje głównie na precyzji. Da się. Oczywiście. Tylko po co się męczyć?
To trochę jak jazda terenówką po autostradzie. Da radę, ale sens średni.
No właśnie – nie tylko Ty o niej myślisz. Do grona graczy, którzy zaufali tej rakiecie, należy Carlos Alcaraz (tak, ten od zrywania piłek jak z katapulty). Jego styl to dużo topspinu, tempo i agresja – więc Pure Aero pasuje jak ulał.
I teraz z ciekawości — zapytaj siebie: ile razy próbując „nakręcić” piłkę poczułeś, że rakieta robi pół roboty za Ciebie? U Alcaraza ta właśnie charakterystyka jest naprawdę kluczowa. To nie jest rakieta tylko „ładna i znana”. To narzędzie, które pomaga grać stylowo, a nie tylko mocno.
Z doświadczenia (i rozmów na korcie, w sklepach, na trybunach) wychodzi kilka typowych profili:
Ci, którzy:
Pure Aero często daje im boost pewności siebie. Piłka wraca na kort. Częściej. Głębiej.
Duży zamach, agresywna gra z głębi, dużo rotacji. Tutaj ta rakieta jest jak w domu.
To częsty wybór przy zmianie z lżejszych ram. Dlaczego? Bo pomaga, ale nie robi wszystkiego za gracza.
No i tu zaczyna się temat, który krąży po forach, grupach i szatniach.
W lutym ma się pojawić nowa odsłona Pure Aero. Oficjalnie – ewolucja, nie rewolucja. I szczerze? To dobra wiadomość. Bo ta linia nie potrzebuje wywracania do góry nogami.
Czego można się spodziewać?
Czy będzie „lepsza”? To zależy. Dla jednych – tak. Dla innych obecna wersja nadal pozostanie numerem jeden. I to jest okej.
Tak sobie myślę… że w takich rakietach jak Pure Aero ważniejsze jest dopasowanie do gracza niż sam rocznik.
Krótka odpowiedź: to zależy.
Jeśli:
Warto poczekać te kilka tygodni.
Ale jeśli:
Nie ma żadnego obowiązku zmiany. Serio. Nowa wersja nie sprawi magicznie, że zagrasz dwa levele wyżej. Rakieta pomaga, ale nie gra za ciebie. Szkoda, prawda?
Krótki przerywnik, bo to ważne.
Babolat Pure Aero bardzo mocno reaguje na:
Poliestrowe naciągi z potencjałem na spin to klasyka. Ale zbyt twardy setup potrafi odebrać komfort, zwłaszcza przy dłuższej grze.
W realu:
– za sztywno = łokieć marudzi,
– za miękko = piłka lata.
Złoty środek? Testy. I jeszcze raz testy.
Bez nazw i tabel.
Pure Aero:
Alternatywy często idą bardziej w:
I teraz pytanie retoryczne. Co jest bliższe twojemu stylowi?
Tak, szczególnie dla tych, którzy grają z rotacją i chcą rozwijać ofensywny styl.
Nowa wersja ma mieć premierę w lutym, więc warto ją mieć na radarze przy planowaniu zakupu.
Raczej ewolucją niż rewolucją – poprawki w komforcie i czuciu, bez zmiany DNA rakiety.
Jeśli obecna wersja ci pasuje – jak najbardziej. Sprzęt nie traci wartości z dnia na dzień.
Choć topowi gracze używają wersji customizowanych, to Carlos Alcaraz przez lata był twarzą tej linii i pokazywał, jak szalenie efektywna może być rakieta nastawiona na spin.
Na koniec jedna rzecz, którą warto powiedzieć głośno. Babolat Pure Aero to nie jest chwilowa moda. To linia, która od lat trzyma poziom i ma jasno określony charakter.
Nowa wersja w lutym? Super. Dobrze, że się rozwija. Ale fundament pozostaje ten sam: spin, dynamika i agresja z głębi kortu.
Jeśli to jest twój styl – Pure Aero nadal ma bardzo dużo do zaoferowania. A reszta? To już kwestia dopasowania, testów i… własnego feelingu. Bo w tenisie, jak w życiu, tabelki to jedno. A rzeczywistość? Zupełnie co innego. ?