Pierwsza edycja programu okazała się dla miasta sporym zaskoczeniem. Jak przyznał dyrektor ZGM, skala zainteresowania była znacznie większa, niż zakładano na etapie przygotowań.
– Zrealizowaliśmy ponad 300 prezentacji mieszkań w 18 dni. To było bardzo duże obciążenie dla pracowników biura lokalowego i zamiany mieszkań, ale wszystko udało się sprawnie przeprowadzić – mówił na antenie Radia Gorzów Paweł Nowacki.
Do programu trafiło 25 mieszkań, a liczba chętnych była tak duża, że konieczne było losowanie lokali. To pierwszy taki przypadek przy miejskim programie mieszkaniowym w Gorzowie.
Skala zainteresowania programem „mieszkanie za remont” była ogromna i bardzo zróżnicowana w zależności od adresu. Rekord absolutny padł przy ul. Grottgera, gdzie na jedno mieszkanie zgłosiło się aż 26 chętnych. Bardzo dużą konkurencją cieszył się także lokal przy ul. Gwiaździstej, na który wpłynęły 22 zgłoszenia. Dwucyfrową liczbę chętnych zanotowano również przy Placu Słonecznym – 12 osób walczyło tam o jeden lokal. Dla porównania, na część mieszkań zgłaszały się pojedyncze osoby – m.in. przy ul. Krzywoustego, gdzie był tylko jeden chętny, czy przy ul. Słonecznej i Borowskiego, gdzie zainteresowanych było zaledwie po dwie osoby. Rozpiętość od jednego do kilkudziesięciu zgłoszeń na jeden lokal najlepiej pokazuje, dlaczego w pierwszej edycji programu konieczne było losowanie mieszkań.
Po zakończeniu pierwszego etapu miasto zdecydowało się na kontynuację programu. ZGM zapowiada, że w kolejnych edycjach mieszkań będzie podobna liczba jak dotychczas.
– W kolejnych edycjach planujemy zaoferować około 20–25 lokali. Najbliższa edycja powinna ruszyć na przełomie stycznia i lutego przyszłego roku – zapowiedział dyrektor ZGM.
To oznacza, że osoby, które nie zakwalifikowały się w pierwszym naborze lub nie zdążyły złożyć wniosku, dostaną kolejną szansę już na początku roku.
W rozmowie podkreślono też, że możliwość późniejszego wykupu mieszkania wpływa na sposób, w jaki lokatorzy podchodzą do remontów.
– Samo założenie, że po pięciu latach można wykupić mieszkanie, powoduje, że mieszkańcy inaczej podchodzą do remontu. Robią go pod siebie i swoje rodziny, a standard tych lokali jest zupełnie inny – zaznaczył Paweł Nowacki.
Zdaniem ZGM program nie tylko pomaga osobom bez własnego lokum, ale też realnie poprawia stan miejskiego zasobu mieszkaniowego.
Podczas rozmowy padła również zapowiedź rozszerzenia programu. Miasto chce znaleźć rozwiązanie dla większych lokali, które do tej pory trudno było zagospodarować. ZGM planuje objąć polityką mieszkaniową także mieszkania o powierzchni 80–100 metrów kwadratowych i szuka pomysłu, jak skutecznie oddać je w użytkowanie.
– To jest jeden z celów na przyszły rok, jeżeli chodzi o mieszkaniówkę – zapowiedział dyrektor ZGM.