W czwartek, 17 lipca, przed bramą schroniska Azorki w Gorzowie znaleziono około 6-tygodniową suczkę. Ktoś po prostu zostawił ją pod furtką. Wolontariusze nie kryją emocji.
- Cisną się na usta same niecenzuralne słowa, ale najważniejsze jest teraz dobro tego malucha - mówią przedstawiciele Stowarzyszenia Pomocy Zwierzętom „Azyl”.
Suczka jest malutka, nie urośnie na dużego psa. W boksie ciągle płacze za człowiekiem. Potrzebuje bliskości i domu, bo schronisko to nie miejsce dla takiego dzieciaczka.
Do sprawy odniosła się kobieta, która zostawiła suczkę przed bramą. Jak tłumaczy, ktoś wcześniej podrzucił psiaka pod jej dom.
- Mam już psa i próbowałam, żeby się zaakceptowały. Niestety nie udało się. Zawiozłam szczeniaka do schroniska, ale usłyszałam, że nie mogą go przyjąć. Byłam bardzo zażenowana. Powiedziałam, że zostawiam go pod furtką i odjeżdżam. Nie chciałam go nigdzie wywozić ani porzucać w lesie - opowiada pani Paulina.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
Schronisko podkreśla, że niezależnie od okoliczności, priorytetem jest teraz znalezienie dla małej suni bezpiecznego domu.
Każdy, kto może przyjąć szczeniaka, proszony jest o kontakt pod numerem 660 845 854. Osoby zainteresowane adopcją muszą wypełnić ankietę adopcyjną, którą udostępnia schronisko Azorki.
- Ta mała dziewczynka nie może dorastać za kratami. Potrzebuje człowieka, który pokaże jej, że świat jest bezpieczny - apelują wolontariusze.