Grilla nie będzie. Błonia? Za trudne. Kosze? Za drogie. Mieszkańcy? Poczekają
20 maja 2025,
08:25, Marcin Kluwak
fot. archiwum z 2015 roku
W Gorzowie od wielu lat można legalnie grillować. Ale nikt tego nie czuje, bo nie ma gdzie, na czym ani z kim. Nie ma wyznaczonego miejsca, nie ma infrastruktury. Masz grilla – rozkładasz się w krzakach. Masz pecha – ktoś dzwoni po strażników.
Radne Anna Kozak i Paulina Szymotowicz chciały to zmienić. Napisały do prezydenta. Prosto: Zróbmy strefę grillowania nad Wartą. Porządnie. Raz, a dobrze.
Pomysł? Prosty jak ketchup do karkówki
Betonowe pojemniki na żar
Ławki, stoły, kosze
Tablice z regulaminem
Jedno miejsce, które integruje, a nie dzieli
Jak w Poznaniu. Jak w Zielonej Górze. Jak w normalnym mieście.
Prezydent nie odpisał osobiście. Zrobił to zastępca – Jacek Szymankiewicz. I nie napisał „nie”. Napisał „Nie teraz”.
Powód?
– Nie ma pieniędzy. Nie ma zaplanowanej infrastruktury. Błonia są w strefie zagrożenia powodziowego. Potrzebne pozwolenie wodnoprawne.
Brzmi absurdalnie? Jeszcze nie skończyliśmy.
Co trzeba, żeby wbić grilla w ziemię?
Miasto musi:
Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
ankiety lub konsultacji: ilu mieszkańców faktycznie chce takiej strefy
pełnej procedury pozwolenia wodnoprawnego: krok po kroku, z kosztami i odpowiedzialnymi osobami
I cytat, który został w głowie:
– Gorzów to miasto ludzi, nie przepisów i ograniczeń.
Mocne? To dalej:
– Stworzenie miejsca do wspólnego grillowania to nie fanaberia. To inwestycja w relacje. W jakość życia.
I jeszcze raz: nie chodzi o kiełbasę
To nie jest wojna o grill. To test: czy w tym mieście można coś zrobić, zanim się powie „nie da się”? Radne mówią: jak nie teraz, to w 2026.
Miasto milczy.
A mieszkańcy… grillują byle gdzie.