Pierwszy raz w tym sezonie Morze Bałtyk Szczecin przegrało mecz. Szczęśliwymi zwycięzcami byli siatkarze Orła Międzyrzecz, którzy wygrali we własnej hali 3:2. Była to trzecia w tym sezonie wygrana podopiecznych trenera Pawła Raczyńskiego.
- Spodziewaliśmy się zwycięstwa za trzy punkty z kilku powodów. Po pierwsze Morze uważaliśmy za sztucznego lidera, bo ten zespół grał we własnej hali większość spotkań - komentuje trener Paweł Raczyński. - Przed sezonem również wygraliśmy z tą drużyną dwa razy w sparingach - dodaje. Boisko napisało jednak inny scenariusz.
Orzeł pierwszego seta wygrał po zaskakującej walce 40:38! Kolejne partie naprzemiennie padały łupem siatkarzy obu zespołów. Szczecinianie zaskoczyli Orła swoją dobrą zagrywką i twardą grą. - Bardzo trudno zdobywało się nam punkty w tym spotkaniu, a na dodatek sami popełnialiśmy sporo błędów - dodaje szkoleniowiec.
W meczu w szeregach Orła nie zagrał Michał Jakubczak, którego wykluczył wyjazd rodzinny oraz Dariusz Stafyniak (kontuzja łydki). Jako przyjmujący wystąpił Andrzej Barański, a na libero Marcin Wanat.
Orzeł: Szulikowski, Sroga, Szala, Malinowski, Haładus, Kaczorek, i Wanat (libero) oraz Czyż, Barański, Olejniczak
Po porażce w Międzyrzeczu Morze straciło fotel lidera. Orzeł natomiast nadal ulokowany jest na szóstej pozycji. W siódmej kolejce 5 listopada rywalem międzyrzeczan będzie Bzura Ozorków. - Ten zespół jest dla nas zupełną zagadką - dodaje trener Raczyński.