Nie milkną echa sobotniego wypadku kolejowego, który wydarzył się pod Czechowem. W wyniku kolizji samochodu osobowego marki Opel Astra z szynobusem śmierć poniosła dwójka pasażerów auta.
Sobota, godzina 16:10. Niestrzeżony przejazd kolejowy w Czechowie. Pod pędzący w stronę Poznania szynobus wjeżdża samochód z czwórką pasażerów. Dwójka z nich ginie na miejscu, pozostali trafiają do szpitala. Jak się później okazuje była to rodzina z Gorzowa, która jechała do bliskich w Santoku. Śmierć ponieśli rodzice - 52-letni kierowca i siedząca obok niego 49-letnia żona.
Pod opiekę lekarzy trafili synowie zmarłych, którzy mają odpowiednio 16 i 17 lat. Jeden z nastolatków przebywa na OIOM-ie, drugi leży na oddziale chirurgii.
Szynobus po uderzeniu w Opla ciągnął auto przez kilkaset metrów. Ruch kolejowy wznowiono w sobotni wieczór, a podróżujący szynobusem pojechali do Krzyża autobusem. Policjanci badający okoliczności wypadku przeprowadzili specjalny eksperyment, który miał dać odpowiedź czy sygnalizacja na przejeździe kolejowym działała prawidłowo. Jak się okazało, w tym przypadku nie można mieć do niej zastrzeżeń. - Zrobiliśmy eksperyment czy na przejeździe kolejowym działała sygnalizacja świetlna. Okazało się, że wszystko działało prawidłowo - powiedziała Justyna Migdalska z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie.
Funkcjonariusze cały czas ustalają przyczyny tego tragicznego zdarzenia.