Już ponad pięć tygodni minęło od pierwszych doniesień, a konkretnych informacji jak na lekarstwo. Ucieczka od pytań, zapowiedzi konferencji prasowej, która jak duchy zniknęła, irytacja środowiska sportowego – to jedynie wierzchołek góry lodowej, która pływa w morzu niepewności. Filip Górecki, dziennikarz sportowy Radia Gorzów trafnie to opisał, gdy nazwał to wszystko "bum" z 13 kwietnia.
Pieniądze, jak zwykle, stanowią kręgosłup tej historii. 2,4 miliona złotych wydane w skali roku na obcy zespół w naszej nowej hali – brzmi jak zakładka z księgi absurdu. Pytanie tylko, jak długo trwać będzie ten cyrk? Skąd się biorą te pieniądze? Czy ktoś w ogóle ma plan, czy po prostu rzucamy monety wyciągnięte z tylnej kieszeni w nadziei, że coś z tego wyjdzie? O ułamek tej kwoty "biją się" teraz młodzi piłkarze Stilonu. On mają szansę wywalczyć 400 tysięcy złotych w programie Pro Junior System. Ale tam nikt za darmo złotówek nie daje. Są wywalczone setkami minut na boisku piłkarskim.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
Dziś działacze sportowi i marketingowi z innych klubów, przyzwyczajeni do gorzowskich realiów, patrzą na Plus Ligę w Gorzowie, jak na niezidentyfikowany latający obiekt – ze zdziwieniem i wielkim sceptycyzmem. Bo kto jak nie oni, doskonale wiedzą, że nawet w przeciętnym meczu w Arenie Gorzów trzeba walczyć rękami i nogami, a kosztuje to majątek. Pamiętajmy, że nie jest tania produkcja – jedno spotkanie w Arenie to wydatek na poziomie kosztownego wesela i to wcale nie w podrzędnym hotelu.
Radni biją więc na alarm zadając pytania podczas sesji, a gdy to nie wystarcza - piszą interpelacje. Te trafiają jak na razie w próżnię, podobnie jak pytania od gorzowskich dziennikarzy, czy to stronę urzędu, który sypie z rękawa pieniędzmi, czy to w stronę klubu.
Ale nie dajmy się zwieść – na początku tłumy zawsze się zjawiają. Na pierwsze mecze, zobaczyć wielkie widowisko, na trybunach będą nawet tłumy z Marsa. Ale to jak z pierwszą randką – efekt "wow" z czasem mija, zostaje tylko codzienność. I tu zaczynają się schody – bo czy show będzie na tyle atrakcyjne, a wyniki na tyle satysfakcjonujące, żeby ludzie wracali? Na kibiców z Lubina liczyć nie możemy, bo praktycznie wszyscy - jak jeden mąż - obrazli się na klub. Zresztą - nie oszukujmy się. Do Gorzowa tak samo trudno dojechać, jak i z niego wyjechać. Tym bardziej w kierunku południowym, gdzie zamiast pociągów od kilku miesięcy jeżdżą autobusy.
Nie chcę być jak Filip, który swój dygresyjny komentarz skręcał w stronę pesymizmu, ale trudno nie mieć wątpliwości. Oczywiście, cała nasza redakcja popiera gorzowską siatkówkę, ale mój optymizm to nie jakaś tam naiwna wiara w cuda – to nadzieja, że w końcu zaczniemy działać jak jeden zespół, a nie jak zbieranina nieznośnych solistów.
Mam tylko jedno pytanie na koniec – czy ta drużyna, wzorem miejskich ambasadorow "jest stąd?". Czy jest z Lubina, czy z Gorzowa? I czy po roku, czy nawet dwóch latach grania w Arenie powie jak inni - "Zostaje"? Bo jeśli nie, to może lepiej już kupić popcorn i czekać na filmowy finał, który może okazać się bardziej atrakcyjny od samej gry. Obym się mylił.
Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo
|
TRASA JUBILEUSZOWA (5-LECIE)
24 maja 2026
kup bilet |
|
The Legacy - tribute to Iron Maiden | Koncert na trasie KILLERS CAN WAIT 2026
4 kwietnia 2026
kup bilet |
|
Kobiecy koncert światowych przebojów
3 marca 2026
kup bilet |
|
Kabaret Ani Mru-Mru w najnowszym programie "Mniej więcej"
19 kwietnia 2026
kup bilet |