• Dziś 27°/16°
  • Jutro 25°/15°
  • Pojutrze 22°/13°
  • Jakość powietrza (CAQI): 20 Wspaniałe powietrze! Idealny dzień na wyjście.
Wiadomości

Wybory w Gorzowie: Gdy mieszkańcy wolą pójść na herbatę, niż do urny

23 kwietnia 2024, 11:02, Marcin Kluwak
Kiedy ktoś pyta: „Kto wygrał wybory na prezydenta?”, odpowiedź brzmi zdecydowanie jak tytuł przeciętnej piosenki – wszyscy wiemy. Ale to, kto rozkręcił elektorat jak dj na szkolnej dyskotece w drugiej turze? O, tu plotka gęstnieje! Nie Jacek Wójcicki, ów polityczny rockman, a raczej Piotr Wilczewski, znany też jako "cichy wilk politycznej sceny".

Gdzieś tam, na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Sikorskiego, teraz z pewnością lodówka pełna gorących głów się mrozi. Zastanawiają się, jak to się stało, że po wydaniu skarbu narodowego na kampanię, ich prezydent stracił wyborców, zamiast ich zyskać. Może złe doradztwo? A może to zły horoskop?

Zacznijmy od magicznej liczby 61%. Brzmi imponująco, prawda? Tylko że kiedy popatrzymy na frekwencję, humor nam opada. Do urn poszło tylko 35% wyborców, co sprawia, że sukces zaczyna pachnieć nieco stęchlizną. Wójcicki dostał ponad 18 tysięcy głosów, co daje znów te 61%, ale co z tego, jeśli w pierwszej turze miał więcej elektoratu? Pomimo ostrej ofensywy, do której Wójcicki ruszył już w poniedziałek po I turze, finalnie okazało się, że nie zyskał, tylko stracił. Niewiele, bo 215 głosów.

Ale dlaczego tak się stało? Może prezydent zbyt mocno zaszalał na TikToku z raperskimi wersami? A może to obietnica sprowadzenia drużyny z Plus Ligi do Gorzowa nieco przesadzona? Gorzowianie, jak to gorzowianie - kochają swoje, a tu im prezydent chce "ładować" (kolokwialnie mówiąc) miliony w obcych. Osobiście znam parę osób, które wcześniej głosowały na Wójcickiego, ale teraz uznały, że prezydent - delikatnie mówiąc - przegiął. Więc pozostali w domach, bo Wójcicki już im nie odpowiadał, a Wilczewski nigdy im nie odpowiadał. 

Jeżeli już jesteśmy przy Wilku, to choć nie zdobył on 40%, to ten wynik może uznać za swój osobisty sukces. Po 7 kwietnia widać było ogromną mobilizację elektoratu Koalicji Obywatelskiej. Bo przecież w pierwszej turze, w wyborach do rady miasta na KO zagłosowało blisko 40% wyborców, a na Wika "tylko" 20. Tutaj więc sztabowcy Piotra Wilczewskiego wykonali kawał dobrej roboty, bo udało im się przekonać swoich, żeby w drugiej turze nie stawiali na Wójcickiego. Bo tak w pierwszej turze wielu wyborców KO zrobiło. 

Wiele wskazuje na to, że nic więcej drużynie Wilka w tych wyborach nie udałoby się osiągnąć, bo przecież na głosy prawicowego elektoratu nie miał co liczyć. Co więcej - Piotr Wilczewski ma szczęście, że frekwencja była niska, bo zapewne byli wyborcy Romana Sondeja i radnych z klubu PiS, nie poszli do urn. A gdyby poszli, zagłosowaliby przeciwko. Wybrali kubek gorącej herbaty i niedzielę w rodzinnym gronie. 

Podobnie zrobili wyborcy Jacka Bachalskiego, który od samego początku wyłamywał się ze stereotypów i przekonywał do siebie tych, którzy nie chcieli głosować na Wójcickiego, ale też żaden partyjny kandydat do nich nie przemawiał. Bachalski ostatecznie delikatnie wyśmiany przez Wójcickiego za pomysł "załatwienia" Starbucksa w Gorzowie (stało się to podczas debaty zorganizowanej przez nasz portal w przedwyborczy czwartek), wyraził na FB niezadowolenie z pomysłów obecnego prezydenta. To mogło przysporzyć kilka głosów Wilkowi, ale nie ukrywajmy - antysystemowcy na kandydata z KO nawet nie chcieli nawet spojrzeć.  

Jednak w tej beczce miodu jest łyżka dziegciu. Wynik "Wilka" i jego ekipy pokazuje, że od samego początku wszyscy, którzy startowali w walce o fotel prezydencki, błędnie założyli, że Wójciki jest nie do ruszenia. Wielokrotnie przecież powtarzano, powołując się na przedwyborcze sondaże z początku roku, że Wójcicki zdobędzie ponad 70% i wygra w pierwszej turze. Rzeczywistość okazała się jednak zgoła odmienna. Sam przyznam, na początku też byłem zdania, że Wójcicki będzie jak walec, który już w pierwszej turze rozjedzie wszystkich. Jak się okazało, dopóki "piłka w grze". Wszystko było możliwe. 

Gdyby sztabowcy - przeciwnicy Wójcickiego, od początku uwierzyli w wygraną, dziś mielibyśmy może całkiem inną sytuację. Oczywiście - PiS, po przegranych wyborach parlamentarnych nie mógłby liczyć na zwycięstwo, ale wspólny kandydat obecnej koalicji rządowej - z szerokiej koalicji, promowany tak samo mocno jak Wójcicki, mógłby sprawić niespodziankę. Tylko chyba zbyt późno zorientowano się, że Wilk ma jednak kły, pazury i sporo może. 

Jacek Wójcicki głosami gorzowian będzie prezydentem przez kolejne 5 lat. I jego wynik - w świetle tego, co wydarzyło się w innych miastach, gdzie samorządowcy przegrywali z kandydatami partyjnymi, jest naprawdę dobry. Trzeba pogratulować Jackowi Wójcickiemu i całemu sztabowi determinacji. Warto pamiętać, że nie wszystko złoto, co się świeci. Przy Sikorskiego już czują zapach zmian, a ludzie Wilka przygotowują się do gry. Utrata stanowiska przewodniczącego rady miasta przez Jana Kaczanowskiego, to zapewne początek zmian w magistracie. 

Nie sądzę, aby Wilk od początku kąsał. Znam go osobiście, to bardzo ułożony człowiek i od samego początku nastawiony będzie na dialog. Ale to ludzie Wójcickiego muszą w końcu zejść na ziemię. Mają prezydenta, ale tak szerokiej władzy już nie. W polityce, jak w ekstremalnych zakrętach na rollercoasterze, nigdy nie wiesz, kiedy przyjdzie ci zacząć gwałtownie hamować, a pisanie na tablicy w sztabie wyborczym przy wynikach haseł: "Jacek i nie-Jacek" nie wróży dobrze na przyszłość. Jak to mówi stare powiedzenie - pycha kroczy przed upadkiem. Oby tym razem się nie sprawdziło. 

Dziękujemy, że jesteś z nami i przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google. Więcej informacji z Gorzowa znajdziesz na stronie głównej portalu gorzowianin.com


Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości