Urząd Marszałkowski z siedzibą w Zielonej Górze wydaje kolejne pieniądze w promocję regionu w odległych państwach. Tym razem urzędnicy z Zielonej Góry, którzy są niekwestionowanymi liderami w dotowaniu przewozów pasażerskich poprzez „promocję” regionu, dopłacą do lotów do Egiptu i Albanii. Dodajmy - oczywiście z naszych kieszeni.
Do lotów do Kraju Faraonów urząd marszałkowski dopłaci 5,5 mln złotych brutto. W przypadku rejsów do Tirany będzie to 891 tysięcy złotych – informuje portal rynek-lotniczy.pl. Oznacza to, że dopłata do jednego fotela, a więc każdego pasażera-urlopowicza wyniesie odpowiednio 328 złotych i 147 złotych.
Na czym polega „promocja regionu poprzez loty”? To jedyna możliwość, aby móc przekazywać pieniądze na dotacje dla linii lotniczych. Jeżeli jednak mówimy o promocji regionu, to - wydaje się, że naturalną rzeczą byłoby to, że e do Zielonej Góry i całego województwa lubuskiego powinny na wakacje przylatywać mieszkańcy Hurghady, Antalyi czy Tunis. Czy tak się dzieje? Zapewne na palcach jednej ręki można byłoby policzyć pasażerów z tych regionów, którzy od 2018 roku skorzystali z dotowanych połączeń i spędzili swój urlop na przykład w Łagowie.
Pytanie to chyba pozostanie bez odpowiedzi, ale na wszelki wypadek zwróciliśmy się w tej sprawie do właściciela lotniska w podzielonogórskim Babimoście. Czekamy na odpowiedź.
To nie koniec dopłat do lotów z Babimostu. W przyszłym roku siatka połączeń z lotniska pod Zieloną Górą wzbogaci się o loty do Albanii, Egiptu, Gdańska, Turcji oraz Tunezji. Każde połączenie będzie oczywiście dofinansowywane przez lokalny Urząd Marszałkowski – czytamy na portalu. Pasażerowie, którzy mogą korzystać bez przeszkód z lubuskiego lotniska (czytaj: z Zielonej Góry), już zacierają ręce i planuje wakacyjne wojaże.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
Mieszkańcy Gorzowa też oczywiście mogą, ale jeżeli ktoś nie ma własnego środka transportu, to musi liczyć na znajomych, albo wybrać się na spacer z dworca w Babimoście, który od samego lotniska oddalony jest o około 2 kilometry. Plany wybudowania torów do samego terminala są, ale inwestycja przegrała z pilniejszymi zadaniami.
Jakie są pilniejsze zdania? Mieszkańców północnej części lubuskiego nie trzeba o to pytać. Każdy doskonale wie, że w regionie najbardziej kuleje kolej. Większość lubuskich szynobusów jest uziemiona przez awarie i przeglądy, a te, które jeszcze jeżdżą, naprawiane są przy pomocy trytytek i szarej taśmy. Jeżeli w takim stanie dociągną do wiosny, to może "lubuska kolej" nie upadnie. W odwodzie są już dawno zapowiadane nowoczesne składy z Poznania, dla których lubuskie tory będą poligonem doświadczalnym. Oby nie padały tak szybko, jak inny miejscowy tabor.
Podczas gdy samorząd lubuski dopłaca do każdego fotela ogromne pieniądze, w północnej części lubuskiego, zmarznięci pasażerowie oczekują na dworcach i przystankach na pociąg, który ma zawieźć ich do szkoły, czy pracy. Wypatrują lokomotywy z wagonem z nadzieją, że tym razem przyjedzie i dojedzie do miejsca docelowego. Bo jak wszyscy wiemy, z tym bywa różnie. Przykład? Proszę: Gorzów: Odwołane i opóźnione pociągi. Informacje na bieżąco.
Ale trzeba z nadzieją patrzeć w przyszłość, bo po 10-miesięcznej walce, w końcu nastaną wakacje i każdy mieszkaniec lubuskiego będzie mógł rozsiąść się wygodnie w fotelu w airbusie lecącym do Turcji lub nieco biedniejszej Albanii. W końcu sam do niego dopłaca!