Wiadomości

Zagrożona ciąża i narodziny małego Tymona. Lekarze: To graniczy z cudem

10 czerwca 2022, 11:01
fot. WSzW
Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie chwali się sukcesem położników i neonatologów, którzy uratowali ciążę pani Agnieszki i życie małego Tymona. Lekarzom udało się doprowadzić do szczęśliwego końca ciążę w sytuacji, gdy zbyt wcześnie odeszły wody płodowe. Taki przypadek jest zawsze rozpatrywany w granicach cudu.

Na początku stycznia 2022 roku na oddział ginekologiczno – położniczy w Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie trafiła pani Agnieszka, która była w 18 tygodniu ciąży. Kobiecie odeszły wody płodowe, jednak lekarze prowadzili ciążę dalej.

- Było duże ryzyko, że dojdzie do poronienie w przebiegu infekcji, która jest niebezpieczna dla kobiety ciężarnej i może spowodować sepsę. Również dalsze prowadzenie ciąży było wielkim ryzykiem i niewiadomą. Chodziło o to, czy wykształcą się dobrze płuca, bo do tego potrzebny jest płyn owodniowy – tłumaczy lek. Krzysztof Kaczmarek, kierownik oddziału ginekologiczno – położniczego w gorzowskim szpitalu.

Lekarzom udało się opóźnić czas narodzin o 13 tygodni. Tym samym mały Tymon przyszedł na świat 31 tygodniu ciąży. Ważył zaledwie 1170 g. Jego stan lekarze określili jako średnio ciężki. - Wymagał dużej ilości tlenu. Był podłączony do respiratora – opowiada dr n. med. Barbara Michalczyk, kierownik oddziału noworodkowego z pododdziałem intensywnej opieki nad noworodkiem w gorzowskiej lecznicy.

Po niespełna dwóch miesiącach, na początku czerwca malutki Tymon prawie podwoił wagę (przy wypisie miał 2130 g) i rodzice mogli go wreszcie zabrać do domu. - Przez cały czas pobytu synka w szpitalu codziennie go odwiedzaliśmy z mężem. Opiekę ordynatora oddziału czułam na każdym etapie. Przede wszystkim wytłumaczył mi z czym wiąże się utrata wód na tak wczesnym etapie ciąży. Do rozmowy podszedł profesjonalnie i rzeczowo. Nie obiecywał mi, że nasza historia będzie miała szczęśliwe zakończenie, ale zatroszczył się o to, żebym czuła się jak najbardziej komfortowo w szpitalu – opowiada pani Agnieszka, mama małego Tymona.

To nie pierwszy przypadek w gorzowskim szpitalu, kiedy udało się doprowadzić do szczęśliwego końca ciążę z tzw. małowodziem czy bezwodziem. - Ale zawsze jest to rozpatrywane w granicach cudu – mówią gorzowscy lekarze.


Podziel się

Komentarze

Imprezy


Pozostałe wiadomości