Wiadomości

Trwają poszukiwania sprawcy śmiertelnego potrącenia 4-letniego Piotrusia

10 października 2021, 21:05, Anna Kluwak
fot. czytelnik
Cała gorzowska policja postawiona jest na równe nogi. Wszyscy szukają mężczyzny, który kierował sportowym chevroletem i z impetem wjechał na przejście dla pieszych, gdzie śmiertelnie potrącił 4-letniego chłopca. Dotarliśmy do zdjęć zrobionych tuż po wypadku. Prawdopodobnego sprawcę zdarzenia nagrała też kamera w jednego z kierowców, który wyjeżdżał z bramy przy ulicy Krzywoustego. 

W niedzielne popołudnie 10 października tuż przed godz. 18 na skrzyżowaniu ul. 30 Stycznia i Armii Polskiej doszło do tragedii. Kierujący samochodem chevrolet śmiertelnie potrącił 4-letniego chłopca, który stał na chodniku tuż przed przejściem dla pieszych. Dziecko zostało zabite na oczach ojca. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule „Kierujący chevroletem śmiertelnie potrącił 4-latka i uciekł pieszo z miejsca wypadku”. 

- Kierujący samochodem BMW jechał ul. Armii Polskiej od strony Borowskiego i chciał skręcić w lewo w ul. 30 Stycznia. Wtedy został wyprzedzony przez kierującego chevroletem, który zahaczył o BMW, przez co chevrolet uderzył z dużym impetem w 4-latka stojącego na chodniku. Auto następnie uderzyło w ścianę budynku. Kierowca BMW jest na miejscu, trwają z nim czynności. Jego zeznania będą w tym zdarzeniu kluczowe. Mamy wielu świadków, którzy potwierdzają wersję kierowcy BMW – opowiada Marcin Maludy, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie.

Wiadomo, że chevrolet camaro, którym mężczyzna śmiertelnie potrącił chłopca został wypożyczony z wypożyczalni aut z Gorzowa.  Kierowca chevroleta, po tym jak śmiertelnie potrącił 4-latka, uciekł pieszo z miejsca zdarzenia. - Został ogłoszony alarm dla gorzowskiej policji, trwają poszukiwania mężczyzny - mówi Maludy.

W sieci zaczęły krążyć plotki, że mężczyzna został zatrzymany przez mieszkańców Gorzowa przy ul. Jagiełły, gdzie miał zostać pobity. Jednak policja dementuje te plotki. - Mężczyzna jest wciąż poszukiwany – podkreśla Maludy.

Na miejscu cały czas pracuje prokurator i grupa dochodzeniowo-śledcza. Do naszej redakcji zgłosił się czytelnik, który zrobił zdjęcia sprawcy wypadku. Jak opowiada, samego wypadku nie widział, tylko już to, co działo się po tragicznym zdarzeniu. - Widziałem jak mężczyzna oddala się od samochodu, co widać na zdjęciu, które odruchowo zrobiłem - pisze w wiadomości do naszej redakcji czytelnik Paweł.

.

Według relacji naszego kolejnego czytelnika, który mieszka obok miejsca tragedii, w chevrolecie oprócz kierowcy znajdowało się również dziecko. Sprawca wraz dzieckiem uciekli do klatki kamienicy przy ul. 30 Stycznia, a następnie na podwórko. Nasz czytelnik wyjeżdżał z bramy przy ulicy Krzywoustego i widział, jak mężczyzna w skórzanej kurtce (widoczny na zdjęciu poniżej) stał na podwórku przy ulicy przylegającej do miejsca zdarzenia - w towarzystwie dwóch osób. - Słyszałem, jak mężczyzna mówił, że był wypadek i potrzebuje telefonu - opowiada nasz czytelnik. Otrzymaliśmy stopklatkę z jego kamery samochodowej. - Mężczyzna uciekł na podwórko kamienicy w której mieszka, po czym przyjechało po niego auto - relacjonuje z kolei czytelniczka Natalia.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że samochodem kierował Krystian, mieszkaniec pobliskiej kamienicy. Jak podaje policja, jeżeli w niedzielę nie uda się zatrzymać mężczyzny, wówczas w poniedziałkowy poranek opublikuje wizerunek sprawcy śmiertelnego wypadku.

 
Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia? Coś Cię denerwuje? Nagrałeś film lub zrobiłeś zdjęcie? Daj nam znać!
tel. +48 450 066 400
Wyślij nam wiadomość poprzez Messengera lub WhatsAppa

Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości