Wiadomości

Każdy z nas ma moc uzdrawiania

24 stycznia 2020, 15:01
fot. WSzW
Nie trzeba być lekarzem ani mieć rozległej wiedzy medycznej, by móc uratować czyjeś życie. Decydując się na oddanie swoich narządów darujemy życie osobom, dla których to jedyna możliwa forma leczenia. To najcenniejszy dar. Na nową, zdrową nerkę, wątrobę, czy płuco w Polsce każdego roku czeka kilka tysięcy osób. Niestety wielu umiera nie doczekawszy zabiegu. Powód? Brak narządów do transplantacji.

Z opublikowanych w listopadzie danych wynika, że gotowość Polaków do oddawania narządów do transplantacji zależy od ich wieku i zaufania do systemu ochrony zdrowia. Aż 75% Polaków deklaruje zostanie żywym dawcą narządu dla osoby bliskiej. Największy ich odsetek jest wśród osób powyżej 55 roku życia. 73% badanych deklaruje oddanie własnych narządów do transplantacji po śmierci. Badanie pokazuje też, że najniższą świadomość dotyczącą transplantacji i najmniejszą gotowość poświęcenia się innym mają młodzi Polacy (w wieku 18-24 lata). W tej grupie wiekowej najwięcej (10%) jest takich, którzy nie zgodziliby się pomóc osobie bliskiej za życia, oddając jej potrzebny narząd. Oni też nie chcieliby uratować życia innym oddając własny narząd do transplantacji po swojej śmierci (11%).

- W Lubuskiem mówimy głośne TAK dla transplantacji. Możliwość i chęć podzielenia się częścią siebie z innymi nie może być tematem tabu. Trzeba o tym rozmawiać z bliskimi, by dać im czas na zaakceptowanie naszego wyboru – mówiła w imieniu marszałek województwa lubuskiego Elżbiety Anny Polak zastępca dyrektora Departamentu Ochrony Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego Mirosława Dulat.

W Polsce narządy do transplantacji pochodzą głównie od dawców zmarłych – osób, u których stwierdzono nieodwracalne uszkodzenie mózgu i rozpoznano śmierć mózgu.

- Zgodnie z polskim prawem dawcą narządów może być każda osoba, która za życia nie wyraziła sprzeciwu i nie zarejestrowała się w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów prowadzonym przez Poltransplant. Praktyka jest jednak taka, że nawet jeśli takiego sprzeciwu nie ma, a komisja lekarska orzeknie śmierć mózgu, lekarze pytają rodzinę zmarłego o zgodę na pobranie narządów. W 2018 r. w gorzowskim szpitalu do transplantacji pobraliśmy narządy od 8 osób – mówiła Izabela Brzychcy koordynator ds. transplantacji w gorzowskim szpitalu.

Zanim zdrowy organ trafi do chorego człowieka specjaliści muszą go dopasować do konkretnej osoby. Pod uwagę branych jest wiele czynników, m.in. zaawansowanie niewydolności narządu biorcy, jego grupa krwi, waga, wzrost, a także zgodność tkankowa biorcy i dawcy.

Mariusz Półrolniczak na nową nerkę czekał zaledwie pół roku. Operację przeszedł prawie 13 lat temu. Dziś czuje się dobrze i realizuje swoje plany zawodowe.
- Codziennie muszę łykać mnóstwo tabletek, które mają zapobiec odrzutowi wszczepionego organu, ale to niewielkie utrudnienie. Ważne, że wciąż mogę oglądać moich bliskich i razem z nimi cieszyć się życiem. O dawcy wiem tylko, że była kobietą. Mam więc w sobie kobiecy pierwiastek. Niestety wraz z nową nerką nie posiadłem kobiecej intuicji (śmiech). Co ciekawe moja nowa nerka jest umiejscowiona z przodu, czyli inaczej niż te, z którymi się rodzimy – mówił do młodzieży Mariusz Półrolniczak.

- Sytuacja biorcy wcale nie jest łatwiejsza niż bycie dawcą, mimo, że to biorca teoretycznie zyskuje więcej. Już sama informacja o chorobie może znacznie obniżyć równowagę psychiczną pacjenta. Wzmocniona komunikatem, że wszystkie dotychczas stosowane metody leczenia okazały się niewystarczające i jedynym ratunkiem dla chorego jest przeszczep może ten stan jeszcze pogłębić. Chory nie wie czy w odpowiednim czasie znajdzie się dawca, czy przeszczepiony organ nie zostanie odrzucony przez jego organizm i wreszcie jak będzie wyglądało życie po przeszczepie. Podobne dylematy przeżywa rodzina chorego. Czasem ich wyjaśnienie wymaga kontaktu z lekarzem psychiatrą lub psychologiem – mówi Małgorzata Korol- Ziółkowska – psycholog, kierownik Dziennego Oddziału Psychiatrycznego w Centrum Zdrowia Psychicznego Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wlkp. – Warto z tej formy wsparcia skorzystać. Często wystarczy kilka spotkań, krótka terapia by odzyskać równowagę psychiczną i wypracować mechanizmy radzenia sobie w trudnych chwilach.

Decyzji o oddaniu swoich narządów osobie potrzebującej nie trzeba zostawiać rodzinie. Można ją podjąć za życia i za życia podzielić się np. nerką czy częścią wątroby. Prawo dopuszcza takie procedury w przypadku osób spokrewnionych lub sobie bliskich. W tym gronie są nie tylko dzieci i rodzice czy rodzeństwo, ale też mąż i żona. Tymczasem w Polsce zaledwie 5% przeszczepów nerki pochodzi od żywych dawców. W Stanach Zjednoczonych to 30%, a w krajach skandynawskich czy Niderlandach to aż 50%.

Warto też wiedzieć, że dawcą można też zostać oddając krew czy rejestrując się w Centralnym Rejestrze Niespokrewnionych Potencjalnych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej. W 2009 roku w takiej bazie zarejestrował się Łukasz Kulczyński – fotoreporter z Gorzowa. Wkrótce okazał się potrzebny swojemu wtedy nieznanemu genetycznemu bliźniakowi.

- Adrian był wtedy bardzo małym chłopcem. Trzeba było działać szybko. Pojechałem do kliniki w Warszawie i tam oddałem szpik kostny. Pół roku później dostałem informację o stanie zdrowia Adrianka. Po dwóch latach spotkałem się z nim i jego mamą. To była bardzo wzruszająca chwila. Dzięki mojej krwi chłopczyk żyje i świetnie się rozwija. Gdyby moja krew jeszcze kiedyś była komuś potrzebna, nie wahałbym się ani chwili. Pomyślcie o tym. Każdy z nas ma w sobie moc uzdrawiania. Każdy może pomóc. Mamy to w genach – mówił Łukasz Kulczyński.

Wkrótce na takie zabiegi nie trzeba będzie jeździć do odległych klinik. Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie kilka miesięcy temu rozpoczął nową inwestycję. To budowa pawilonu, w którym oprócz Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii oraz Kliniki Hematologii Uniwersytetu Zielonogórskiego znajdzie się miejsce dla pierwszego w województwie Banku Komórek Macierzystych.

– Przymierzamy się do przeprowadzania przeszczepów szpiku kostnego. Jesteśmy jednym z niewielu województw, gdzie pacjenci nie mają jeszcze tego na miejscu – mówiła dr n. med. Katarzyna Brzeźniakiewicz-Janus, kierownik Kliniki Hematologii Uniwersytetu Zielonogórskiego w gorzowskim szpitalu. - Na początek chcemy zacząć od procedury przeszczepu komórek szpiku od samych pacjentów. Będzie to procedura dedykowana głównie pacjentom onkologicznym. Polega ona na tym, że zdrowe komórki pobrane od pacjenta będą przechowywane w ciekłym azocie. Wrócą do niego po zakończeniu chemio i radioterapii.

Zakończenie budowy pawilonu z Bankiem Komórek Macierzystych planowane jest na II kwartał 2021 roku.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia? Coś Cię denerwuje? Nagrałeś film lub zrobiłeś zdjęcie? Daj nam znać!
tel. +48 450 066 400
Wyślij nam wiadomość poprzez Messengera lub WhatsAppa

Podziel się

Komentarze

Imprezy


Pozostałe wiadomości