Wiadomości

Jaś ze Świebodzina potrzebuje pomocy

2 grudnia 2020, 13:07
Dzień końca świata - tyle osób chce znać jego datę. My już poznaliśmy. Nasz świat już się skończył. Wszystko trwało błyskawicznie, z godziny na godzinę, razem z pogarszającym się stanem Jasia, waliły się filary mozolnie, latami budowanego szczęścia. A z chwilą diagnozy runęło wszystko – opowiadają rodzice Jasia ze Świebodzina.

17 września, w czwartek - ta data wyryła się już na zawsze w naszych sercach. Choć chcielibyśmy ją wymazać, to się nie da. Od tego dnia nic już nie było jak wcześniej. A wcześniej była cudowna normalność. Rodzina, fantastyczny synek, druga ciąża i piękne plany na przyszłość. Teraz jest tylko strach. Pojechaliśmy do okulisty, bo Jaś zaczął lekko zezować jednym oczkiem. Tego samego dnia zostaliśmy skierowania na oddział onkologiczny do Nowej Soli w celu zweryfikowania objawów, jakie powstały z dnia na dzień, z godziny na godzinę...

Diagnoza była druzgocąca: guz pnia mózgu. Mąż jedzie na konsultacje neurologiczną do Szczecina. Czekamy tydzień na informację, czy prof. Sagan podejmie się operacji. Dostajemy zielone światło, guza można wyciąć. I wtedy kolejne złe wieści - operacja ma się odbyć 23 października, ale jeden z lekarzy z zespołu zachorował na Covid. Wszystko przeciągnęło się do 17 listopada. W tym czasie stan synka dramatycznie się pogorszył…

Pięć dni przed drugim terminem operacji Jaś trafił na OIOM, wprowadzono go w stan śpiączki farmakologicznej. Odchodziliśmy od zmysłów. W końcu upragniona operacja. Prof. Sagan mówi, że wszystko przebiegło sprawnie. Wyciął jądro guza. Biopsja niestety nie była dobrą wiadomością - to glejak wielopostaciowy IV stopnia (Glioblastoma). Nie mogło być gorzej...

Teraz Jaś przebywa w Szczecinie na neurochirurgii i czekamy na dalsze kroki leczenia. Najpierw radioterapia w Warszawie, a potem leczenie w Zurychu. Jesteśmy w trakcie ponownej weryfikacji badania histopatologicznego (w laboratorium w Niemczech) oraz drugiej opinii medycznej. Właśnie zaczęła się walka o życie naszego synka. Wiemy, że będzie długa, trudna i niezwykle kosztowna. Musimy ją podjąć - chodzi o życie naszego synka! Bardzo proszę każdego, kto trafił na nasz apel - pomóż nam. Każda wpłata, każde nawet udostępnienie daje nadzieję, z której staramy się odbudować nasz świat.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Google News
Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia? Coś Cię denerwuje? Nagrałeś film lub zrobiłeś zdjęcie? Daj nam znać!
tel. +48 450 066 400
Wyślij nam wiadomość poprzez Messengera lub WhatsAppa

Podziel się

Komentarze

Imprezy


Pozostałe wiadomości