Nie ma wolnej karetki? Bez obaw, przyjadą strażacy

13 listopada 2020, 13:06, red
fot. archiwum
Strażacy z województwa lubuskiego, ale również z całej Polski w ostatnich tygodniach bardzo często przejmują zadania zespołów ratownictwa medycznego. Strażacy jeżdżą ciężkimi wozami już nie tylko do wypadków czy pożarów, ale również do udarów, zasłabnięć czy nawet do dźgnięcia nożem. Wszystko przez brak wolnych karetek, które stoją w kolejkach przed SORami.

Koronawirus paraliżuje prace nie tylko Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych, ale też zespołów ratownictwa medycznego. Karetki stojące pod szpitalami w oczekiwaniu na przyjęcie, nie mogą jeździć do kolejnych pacjentów. Wówczas do pomocy wzywani są ratownicy z Państwowej Straży Pożarnej lub Ochotniczej Straży Pożarnej.

Strażacy nazywają takie działania izolowanymi zdarzeniami medycznymi. Od początku września do 12 listopada takich przypadków na terenie całego województwa lubuskiego było 27. To czy to jest dużo czy mało, trudno stwierdzić, ponieważ dla każdej osoby osoby potrzebującej pomocy, przyjazd pogotowia jest na wagę życia.

Niektóre zdarzenia z ostatnich tygodni do których byli wzywani strażacy po prostu szokują. Poniżej kilka przykładów, gdzie zamiast zespołu ratownictwa medycznego, pomocy udzielała właśnie straż pożarna.

W Skwierzynie 59-letni mężczyzna został dźgnięty nożem w klatkę piersiową. Niestety w mieście nie było wolnej karetki. Ciężko rannego mężczyznę najpierw reanimowali strażacy z OSP Skwierzyna, a następnie zespół pogotowia ratunkowego, który przyjechał aż z… Gorzowa. Do kolejnego zdarzenia doszło w Międzyrzeczu, gdzie zamiast zespołu ratownictwa medycznego, pomocy udzielali strażacy "Mężczyzna prosi o pomoc. Jego babcia straciła przytomność, pluje krwią. Mężczyzna podjął resuscytację. Karetka nie przyjedzie, bo nie ma jej na terenie miasta".

Z kolei w Gorzowie strażacy otrzymali takie zgłoszenia: „Na parkingu obok Biedronki zasłabł mężczyzna, lat 41. Uskarża się na ból w klatce piersiowej. Brak wolnego zespołu ratownictwa medycznego” oraz „Żona upadła, nie można się z nią porozumieć. Przytomna. Zgłoszenie przekazano do ZRM, ze względu na brak wolnego zespołu ZRM poprosił o pomoc”.

Natomiast na terenie Strzelec Krajeńskich, straż pożarna wyjeżdżała, aby ratować życie 67-letniemu mężczyźnie. Nie było wolnego zespołu ratownictwa medycznego, a u mężczyzny stwierdzono nagłe zatrzymanie krążenia. Niestety w Zielonej Górze brak wolnej karetki zakończył się tragicznie. "Mężczyzna lat 56, czeka na wynik tekstu na covid. Stwierdzono nagłe zatrzymanie krążenia, strażacy udzielają pomocy do przyjazdu ZRM". Niestety kiedy na miejsce przyjechał lekarz, mógł już tylko stwierdzić zgon mężczyzny.

Wiele jest też wyjazdów do potrąceń, zasłabnięć czy urazów spowodowanych upadkiem. W większości tych przypadków, pogotowie albo nie miało wolnej karetki albo odmówiło przyjazdu. Tak było 4 listopada na terenie powiatu międzyrzeckiego. Kobieta zaczęła tracić przytomność. Osoba zgłaszająca to zdarzenie poruszała się na wózku inwalidzkim, nie mogła pomóc oraz nie za bardzo wiedziała, co się dzieje. Jak wynika ze zgłoszenia, „pogotowie nie chciało przyjechać”. Na pomoc ruszyli strażacy.

Jeżeli przyjedzie do nas strażak, zamiast pogotowia, nie musimy się obawiać o własne zdrowie. Wszyscy strażacy z jednostek PSP i duża część strażaków OSP ma uprawnienia ratownicze z zakresu kwalifikowanej pierwszej pomocy. Ratownicy wyposażeni się w niezbędny sprzęt, który na co dzień używany jest też w karetkach ZRM. - Podstawowym sprzętem jest torba PSP R-1, która zawiera rurki ustno-gardłowe i krtaniowe, ssak mechaniczny, worki samorozprężalne, jednorazowe zestawy do tlenoterapii, butlę tlenową, szyny Kramera, kołnierze ortopedyczne i opatrunki. Na wyposażeniu wielu jednostek ratowniczo-gaśniczych i wielu jednostek OSP znajdują się również defibrylatory..


Podziel się


Komentarze


Imprezy


Pozostałe wiadomości


x