Awantura o napis „I love Gorzów” podczas sesji Rady Miasta

28 października 2020, 15:38, red
Radna Alicja Burdzińska z Prawa i Sprawiedliwości chciała, aby z porządku obrad środowej sesji Rady Miasta Gorzowa została zdjęcia uchwała w sprawie „Instalacji drzew solarnych zasilających napis I love Gorzów”, czyli inwestycji z budżetu obywatelskiego. Argumentacja radnej z PiS spowodowała spore emocje i awanturę.

Podczas Sesji Rady Miasta Gorzowa, która odbywa się w środę 28 października miała zostać podjęta uchwała w sprawie zaciągnięcia zobowiązania na rok 2021 w celu realizacji zadania inwestycyjnego „Instalacja drzew solarnych zasilających napis I love Gorzów” na druku nr 540. Randa Alicja Burdzińska z klubu Prawa i Sprawiedliwości zawnioskowała o zdjęcie z porządku obrad uchwałę w sprawie napisu doprowadzając przy tym do awantury.

- To hasło ma promować nasze miasto. Hasło "kocham Gorzów" to jest hasło klubu radnych. Nie zgadzam się, aby za pomocą pieniędzy naszych podatników był robiony PR jednemu z klubów. Jest to podprogowa promocja klubu radnych pani radnej Marty Bejnar-Bejnarowicz. Nie zgadzam się, aby 500 tys. było przeznaczonych dla klubu Kocham Gorzów. Dziwię się radnym z klubu prezydenta, że popierają ten projekt. Szykuje się skandal na skalę ogólnokrajowa. Apeluję do prezydenta o wycofanie tego pomysłu – mówiła randa Alicja Burdzińska.

Jak się okazało, radna Burdzińska złożyła do prezydenta Jacka Wójcickiego interpelację, w której wnioskowało o to, aby napis "I love Gorzów" zastąpić hasłem "Mam Gorzów w sercu".

Z kolei radna Marta Bejnarowicz tłumaczyła, że nie miała nic wspólnego z projektem złożonym przez jedną z mieszkanek miasta. - Na szczęście budżet obywatelski jest tak skonstruowany, że radni nie mają nic do niego. Nie będę oceniać zasadności samego pomysłu, ale zagłosowało na niego ponad 2 tysiące osób – podkreślała radna Bejnar-Bejnarowicz z klubu Kocham Gorzów.

W dyskusję włączył się również radny Piotr Wilczewski z Koalicji Obywatelskiej i Patryk Broszko z klubu Gorzów Plus, którzy studzili emocje radnej Burdzińskiej. - Chciałem panią radną uświadomić, że 450 tys. zł jest przeznaczone nie tylko na sam napis, ale również na instalację drzew solarnych, oznakowanie trasy Park Run, pojemniki na plastikowe nakrętki czy organizację zawodów w skateparku. Jeżeli będzie pani chciała postawić sobie w przyszłym roku napis „I love PiS”, to może to pani sobie zgłosić do budżetu obywatelskiego – mówił radny Wilczewski. - Pani w ogóle nie ma pojęcia o tym, że to mieszkańcy wybrali sobie taki napis, a nie że jeden z klubów lobbował za nim. Proszę, aby siedziała pani cicho i nie wtrącała się w moje wypowiedzi i innych radnych – komentował radny Broszko.

Emocje wzięły górę również u radnego Jerzego Synowca z klubu Kocham Gorzów. - Pani radna Burdzińska jest chyba dzisiaj pod wpływem środków odurzających lub pod wpływem alkoholu. Zamienia te sesję nie tyle w kabaret, co w zwykły chlew – podkreślał radny Synowiec. Z kolei radny Sebastian Pieńkowski zaapelował do radnego Synowca, aby ten przeprosił radną Burdzińską.

Emocje ostudził radna prawny z Urzędu Miasta Gorzowa, który podkreślał, że zadań wybranych w ramach budżetu obywatelskiego, radni nie mogą usuwać lub zmieniać w znacznym stopniu założeń projektu.

Ostatecznie wniosek radnej Burdzińskiej w sprawie zdjęcia z porządku obrad druku nr 450 w sprawie zaciągnięcia zobowiązania na rok 2021 w celu realizacji zadania inwestycyjnego „Instalacja drzew solarnych zasilających napis I love Gorzów” został odrzucony. 17 radnych było przeciw, 4 radnych za i 4 wstrzymało się od głosu.


Podziel się


Komentarze


Imprezy


Pozostałe wiadomości


x