Mieszkańcy przewietrzyli szafy i piwnice [film]

19 września 2020, 20:07, red
fot. gorzowianin.com
W sobotnie popołudnie 19 września po raz pierwszy w Gorzowie odbyła się wyprzedaż garażowa w ramach inicjatywy społecznej. Frekwencja pokazała, że tego typu akcja była potrzebna w mieście. Co ciekawe, wśród sprzedających pojawili się mieszkańcy miejscowości oddalonych od Gorzowa nawet o kilkadziesiąt kilometrów.
- To, że kupujemy za dużo, widać po tym ile wyrzucamy jedzenia, ale co z tym czego nie wyrzucamy i z roku na rok piętrzy się w naszych szafach czy piwnicach? W praktycznie każdej piwnicy, garażu, czy pełnej szafie znajdują się strefy do których dostępu bronią tajni strażnicy "przyda się”, „zostawię na później”, „jak schudnę to założę". To podstępni przeciwnicy, bo zamieszkali z nami lata temu i nie chcą się wynieść. Dlatego przyszedł czas na porządki i przestrzeń, nie tylko w naszych szafach czy piwnicach, ale również w naszych głowach – opowiada Marek Rybka z inicjatywy społecznej Gorzów to My, który postanowił zorganizować wyprzedaż garażową na osiedlu Sady.

Zasada udziału w wydarzeniu była prosta – zgłosić się mógł każdy, kto chciał przewietrzyć swoją szafę, garaż czy piwnicę. Jak się okazało, akcja przy ul. Niepodległości i Legionów Polskich spotkała się z ogromnym zainteresowaniem mieszkańców Gorzowa, ale nie tylko. Bo wśród wystawców pojawiły się osoby, które pokonały nawet kilkadziesiąt kilometrów, aby wziąć udział w wyprzedaży garażowej.

Każdy mógł sprzedawać co tylko chciał – zabawki, antyki, elektronikę, książki, gry, ubrania, sprzęt gospodarstwa domowego czy elementy wyposażenia. Niektóre osoby handlowały prosto ze swoich samochodów, inne rozkładały rzeczy na kocach czy w kartonach.

- Przyjechałem tutaj prosto z Drezdenka. Jest to super idea. Proponowałem taką akcję moim sąsiadom, ale im się ten pomysł nie spodobał. Jak tylko zobaczyłem, że taka akcja jest w Gorzowie, to długo się nie zastanawiałem i przyjechałem. Było wietrzenie garażu i piwnicy. Przez lata trochę sprzętu się nazbierało, a teraz trzeba się tego pozbyć. Nawet jeżeli nie uda mi się nic sprzedać, to cieszę się, że mogłem wziąć udział w takiej inicjatywie – opowiada Jerzy Sankowski, mieszkaniec Drezdenka, który sprzedawał przede wszystkim elektronikę.

Z kolei pani Halina, to mieszkanka Gorzowa, która przyszła na wyprzedaż garażową razem z dwoma wnuczkami. Dziewczynki porozkładały swoje zabawki na kocu, a do tego parę książek.

- Jest to świetna sprawa, każdy ma jakiś wybór. Ludzie się integrują, rozmawiają ze sobą po sąsiedzku. Jest to świetna lekcja dla dzieci, że nie to jest takie proste jakby się wydawało, że trzeba trochę cierpliwości, aby coś sprzedać – podkreśla pani Halina.

Podczas imprezy odbyła się również licytacja rowerów z akcji #NakręconyGorzów. Ostatecznie udało się sprzedać 18 rowerów, większość za cenę od 20 do 50 zł. Natomiast jedna osoba zapłaciła aż 120 zł za jednoślad, który naprawiali więźniowie. Cała zebrana kwota została przekazana na rzecz Hospicjum św. Kamila w Gorzowie. Ile dokładnie udało się zebrać? To będzie wiadomo w poniedziałek, ponieważ puszki do których były zbierane pieniądze były zaplombowane. Oprócz tego udało się zebrać kilka worków nakrętech oraz dwie puszki pieniędzy na rzecz schroniska Azorki.


Podziel się


Komentarze


Imprezy


Pozostałe wiadomości


x