Pacjenci w Gorzowie „całują klamki” aptek w nocy

28 grudnia 2019, 20:36, red
Nasza czytelniczka trafiła w nocy do gorzowskiego szpitala z 2-letnim dzieckiem i musiała wykupić leki. Niestety pocałowała klamkę w aptece, która według harmonogramu miała mieć nocny dyżur, ale w rzeczywistości była zamknięta. Mieszkanka Gorzowa uważa, że apteka czynna 24 godziny na dobę powinna znajdować się przy szpitalu.

W styczniu 2018 roku w Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie została zlikwidowana apteka, natomiast od lutego 2018 roku jedyna w mieście apteka całodobowa przy ul. Łużyckiej przestała pełnić nocne dyżury. W związku z tym mieszkańcy Gorzowa oraz okolicznych miejscowości zostali pozbawieni apteki, w której mogliby w nocy wykupić niezbędne leki.

Dlatego też Rada Miasta Gorzowa podjęła uchwałę w której zapisali, że każda apteka w mieście będzie miała swój nocny dyżur od północy do godz. 6 rano. Niestety papier to jedno, a rzeczywistość, to coś zupełnie innego, ponieważ nie wszystkie apteki respektują uchwałę i prowadzą nocne dyżury o czym przekonała się nasza czytelniczka Patrycja w nocy z 27 na 28 grudnia.

- W nocy trafiłam z dzieckiem do szpitala i dostałam receptę na wykup lekarstw. Jednak jak się okazało, w naszym mieście nie ma żadnej otwartej apteki po północy, chociaż dla ściemy jest lista dyżurujących aptek. Pojechałam pod aptekę, która była w grafiku i pocałowałam tam klamkę, a moje malutkie dziecko zostało do rana bez żadnego lekarstwa. Uważam, że to jest kpina, bo jak mogę wytłumaczyć mojemu 2-letniemu dziecku, że nie dostanie syropu, bo apteka jest zamknięta? - opowiada pani Patrycja.

Według informacji przekazanej do gorzowskiego magistratu, apteki sieci Strywald, mimo, że znajdują się w grafiku, dyżurów nocnych nie realizują. A właśnie według harmonogramu apteka sieci Strywald przy ul. Mickiewicza miała mieć dyżur minionej nocy.

- To jest ogromny problem dla ludzi, którzy mają małe dzieci. Są różne przypadki i nie chcę, aby życie mojego synka lub innych ludzi zależało od pana, który ma gdzieś ustawę. Czy naprawdę musi dojść do tragedii, aby w nocy była cały czas otwarta chociaż jedna apteka? Dlatego najlepszym rozwiązaniem byłaby apteka przy szpitalu czynna 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu. Wtedy nie byłoby zbędnego latania po całym mieście w poszukiwaniu czynnej apteki – podkreśla czytelniczka.

Był plan otwarcia nowej apteki koło szpitala. Miała się mieścić w baraku naprzeciwko głównego wejścia do lecznicy i być czynna przez 24 godziny na dobę. Jednak inwestycja została zablokowana przez wojewódzki inspektorat farmaceutyczny.

- Według obowiązujących przepisów, apteki nie może prowadzić szpital, tylko farmaceuta. Mieliśmy już chętny podmiot na prowadzenie działalności na przeciwko głównego wejścia do szpitala. Jednak sprawę zablokował wojewódzki inspektorat farmaceutyczny. Przepisy mówią, że aptekę można otworzyć jeśli do najbliższej jest ponad 1000 metrów. U nas jest to nieco powyżej 900 metrów. Natomiast gdybyśmy chcieli ponownie otworzyć aptekę w szpitalu, musielibyśmy wówczas uzyskać zgodę ministra zdrowia, która jest wydawana na wniosek wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego w przypadku, kiedy istnieje ważny interes społeczny. Jednak ten stwierdził, że w tym przypadku nie ma interesu społecznego, ponieważ są inne apteki w mieście -tłumaczy Robert Surowiec, wiceprezes Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie.

Podziel się


Komentarze


Imprezy


Pozostałe wiadomości


x