Zabrakło chłodnej głowy

17 marca 2019, 13:03, mk
fot. Radosław Łogusz/archiwum
To był typowy mecz walki. Warta, która broni się przed spadkiem z III ligi, wyszła na boisko wyjątkowo zmotywowana. Do tego stopnia, że prowadząc w meczu, strzeliła bramkę… samobójczą.

Pierwszą i jedyną bramkę dla Warty zdobył w 21 minucie Adam Bielawski. Było to po podaniu od Pawła Posmyka. W drugiej części spotkania piłkarze z Pniówka dążyli do wyrównania, ale szczelna obrona Warciarzy nie dopuszczała do strzałów w stronę własnej bramki. Goście w 82 minucie, po wywalczeniu rzutu rożnego zdobyli bramkę. Autorem gola nie był jednak żaden z zawodników z Pawłowic. Samobójczą bramkę strzelił grający w barwach Warty – Wiktor Witt.

- Teraz jest ból i smutek, ale moja rola jest taka, aby tych zawodników podnieść na duchu i uświadomić o wielu kwestiach. Chłopakom trochę zabrakło spokoju. W drugiej połowie, w sytuacjach podbramkowych gdzie szliśmy wielokrotnie w przewadze 4 na 3 bądź 3 na 2, bądź 3 na 1, żebyśmy spokojnie się zachowali przy polu karnym, to wynik byłby inny. Za szybko chcieliśmy dążyć do takiego ostatniego podania. Potrzebny był spokój, a tego nam zabrakło – mówił w wywiadzie dla Radia Zachód trener Warty, Mateusz Konefał.

Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x