Pędzliczek zielonkawy jest gatunkiem częściowo chronionym. Liczne, jak na polskie warunki, gniazda tego mchu odkryto na drzewach na ulicy Kostrzyńskiej. To spędzało sen z powiek miejskim urzędnikom, ponieważ przez obecność mchu na drzewach, nie można było ruszyć z długo planowaną wycinką. Ostatecznie w czerwcu została wydana zgoda na wycięcie drzew i zabezpieczenie części konarów, na których znajdował się objęty ochroną mech.
W miniony weekend z wyciętych pod nadzorem specjalistów drzew, które zostały złożone w jednym miejscu, na tak zwanym nieużytku ekologicznym pobrano mech.
Briolodzy, czyli specjaliści od mszaków pobrali z sześciu drzew 30 próbek kory z mchem, każda wielkości około 20 centymetrów kwadratowych, które zostały przybite drobnymi gwoździkami do wybranych wcześniej starszych drzew przy ulicy Dąbrowskiego, Matejki i Kostrzyńskiej.
- Będziemy co najmniej przez rok monitorować, czy transplantacja udała się – poinformowała dr Anna Rusińska z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Miasto na przeniesienie mchu, czyli „operację transplantacji pędzliczka”, wydało 15 tysięcy złotych.