Ginekolog zgwałcił pacjentkę. Będzie wyższa kara?

9 września 2018, 20:57, red
Na początku października w Sądzie Okręgowym w Gorzowie odbędzie się rozprawa apelacyjna w sprawie Piotra P., ginekologa, którego Sąd Rejonowy w Gorzowie uznał za winnego gwałtu na pacjentce. Od wyroku skazującego go na 4 lata więzienia oraz 10-letniego zakazu wykonywania zawodu odwołał się oskarżyciel posiłkowy i prokurator.

Przed dwa lata przed Sądem Rejonowym w Strzelcach Krajeńskich toczyła się sprawa Piotra P., ginekologa z Gorzowa, który miał zgwałcić pacjentkę podczas jednej z wizyt w gabinecie w Strzelcach Krajeńskich. Z uwagi na dobro ofiary, cały proces był utajniony. W poniedziałek 30 kwietnia 2018 roku sędzia Róża Majchrzak uznała oskarżonego Piotra P. za winnego i wymierzyła mu karę 4 lat więzienia za gwałt na pacjentce oraz zakaz wykonywania zawodu na 10 lat. Ponadto Piotr P. musiał zapłacić 40 tys. zł odszkodowania na rzecz pokrzywdzonej.

Z wyrokiem nie zgadzał się prokurator i oskarżyciel posiłkowy, który żądał wyższej kary dla mężczyzny. - Gwałtu dopuścił się lekarz, czyli osoba która wykonuje zawód zaufania publicznego. Moja klientka chciała uzyskać fachową pomoc, a wyszła z gabinetu z traumą do końca życia. Ponadto kara 4 lat pozbawienia wolności jest łagodna i uderza w społeczne poczucie sprawiedliwości. Dlatego będę wnosić apelację o dożywotni zakaz wykonywania zawodu oraz 8 lat więzienia dla Piotra P. - mówiła Anna Nowak, oskarżyciel posiłkowy.

Tym samym proces wobec Piotra P. ruszy na nowo. Pierwszą rozprawę apelacyjną zaplanowano na wtorek 2 października 2018 roku w Sądzie Okręgowym w Gorzowie. Prokurator i oskarżyciel posiłkowy chcą 8 lat więzienia, natomiast obrońcy Piotra P. chcą jego uniewinnienia.

Dramat pod narkozą

Wszystko działo się 4 lata temu w jednym z gabinetów ginekologicznych w Strzelcach Krajeńskich, gdzie przyjmował Piotr P. Mężczyzna miał swój gabinet zarówno w Strzelcach, jak i w Gorzowie. Na wizytę u Piotra P. umówiła się przez internet 22-letnia dziewczyna, studentka pedagogiki. Pacjentka zeznała, że został jej przeprowadzony zabieg podczas którego była pod silnym wpływem środków znieczulających.

Dziewczyna zapamiętała lekarza myjącego ręce, zakładającego rękawiczki i wbijającego wenflon. Od tego momentu ma już tylko chwilowe przebłyski świadomości, a wśród nich lekarza z prezerwatywą i uczucie penetracji. Wtedy 22-latka miała się zapytać Piotra P. czy to jest normalne, a ginekolog miał jej odpowiedzieć, że w taki sposób musi sprawdzić czy zabieg się udał. Po wszystkim mężczyzna bierze dziewczynę pod ramię i wyprowadza ją na korytarz, gdzie czekają na nią dwie koleżanki. Ginekolog mówi przyjaciółkom, że pacjentka może mówić dziwne rzeczy po narkozie.

Dopiero w samochodzie 22-latka pyta się koleżanek czy to normalne, że ginekolog własnym penisem sprawdza czy zabieg się udał. Kobiety całą sprawę postanowiły zgłosić na policję. Przybyli na miejsce funkcjonariusze zabezpieczyli znalezioną w koszu na śmieci zużytą prezerwatywę. Badania DNA wykazały, że w środku znajduje się materiał biologiczny lekarza, a na zewnątrz – 22-letniej pacjentki. Przed śledczymi Piotr P. przyznał, że miał się onanizować i nasienie zostało mu na rękach, a z ręczników papierowych użytych w trakcie masturbacji miało przedostać się na prezerwatywę w koszu.


Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże