Fani żużla w Gorzowie od dłuższego czasu zwracają uwagę na ten sam problem. Na stadionie im. Edwarda Jancarza brakuje twardej walki na dystansie. O losach poszczególnych wyścigów decyduje przede wszystkim start oraz to, jak zawodnicy rozegrają pierwszy łuk. Później kibice oglądają najczęściej jazdę gęsiego do samej mety. Głosy krytyki dotarły do klubowych gabinetów i sztabu szkoleniowego. Na antenie Radia Gorzów do sprawy odniósł się trener Piotr Paluch, który bez owijania w bawełnę przyznał, że widowiska przy Śląskiej w minionym sezonie pozostawiały sporo do życzenia. Szkoleniowiec żółto-niebieskich sam wskazał inne stadiony, gdzie ściganie wygląda znacznie lepiej.
- To prawda, to było średnie. Jak patrzę na mecze, nie Rzeszów, tylko Toruń, nie Wrocław, Leszno, to wygląda to zdecydowanie lepiej. Ale też pragnę przypomnieć, że tam jest całkiem inna geometria toru. U nas jest tor długi, techniczny, nie ma tych wielu mijanek. Jeżeli ktoś popełni jakiś kardynalny błąd, to można minąć. Można troszkę jeszcze zrobić większej nawierzchni na szerokiej, ale w gruncie rzeczy nasz tor nie sprzyja temu, żebyśmy wygrali tę klasyfikację. Tych mijanek mogłoby być więcej i myślę, że będzie - ocenia na antenie Radia Gorzów trener Piotr Paluch.
Aby kibice wreszcie zobaczyli na Jancarzu mijanki z prawdziwego zdarzenia, potrzebne są konkretne działania. Trener Stali Gorzów planuje prace torowe i budowlane jeszcze przed startem nowego sezonu. Głównym założeniem jest poszerzenie ścieżek, po których żużlowcy mogliby skutecznie napędzać motocykle pod samą bandą. Wszystko musi jednak zostać zrobione z głową, aby gospodarze nie stracili atutu własnego obiektu.
- Jeżeli coś, to mam plan, aby trochę zmienić nawierzchnię, dosypać pewnych elementów, żeby to lepiej wyglądało. Do tej pory, ostatnie dwa mecze były takie kiepskie, ale cały czas start, środek toru, krawężnik był naszym atutem. Tym wygrywaliśmy mecze i tym robiliśmy dobry wynik tam, gdzie mogliśmy. A później troszeczkę to uciekło - wyjaśnia szkoleniowiec gorzowskiej drużyny.
W minionym sezonie przygotowanie powtarzalnej i sprzyjającej walce nawierzchni było sporym wyzwaniem. Sztabowi Stali szyki często psuła pogoda oraz rygorystyczne wytyczne komisarzy toru. Rozkładanie plandeki ochronnej sprawiało, że wielogodzinna praca osób przygotowujących nawierzchnię szła na marne, co od razu odbijało się na postawie gorzowskich zawodników.
Plandekę mieliśmy bodajże sześć czy siedem razy położoną na torze i już tor nie był taki, jak chcieliśmy. Raz z Toruniem plandeka była zdjęta cztery godziny przed meczem, pozwolono nam zrobić tor i z tego względu też taki fajny wynik był. A później to już troszeczkę uciekło - podsumowuje Piotr Paluch na antenie Radia Gorzów.
Szkoleniowiec przyznał również, że po analizie minionych rozgrywek wprowadziłby drobne korekty na polach startowych, na przykład wlewając więcej wody na samym starcie, by ułatwić zawodnikom wyjście spod taśmy. Prace zaplanowane na przerwę między rozgrywkami mają sprawić, że mecze PGE Ekstraligi w Gorzowie znów będą trzymać w napięciu do ostatnich metrów.
|
NIRVANA SYMPHONIC TRIBUTE - przebojowy program na żywo w Polsce
6 listopada 2026
kup bilet |
|
LORD OF THE DANCE - 30th Anniversary Tour
9 grudnia 2026
kup bilet |
|
Piotr Rubik - "Psałterz wrześniowy" Koncert jubileuszowy - 20-lecie
11 kwietnia 2027
kup bilet |
|
Kabaretowa Biesiada Śląska
22 listopada 2026
kup bilet |