wciśnij ESC lub zamknij

Logowanie

Nie pamiętasz hasła? Kliknij tutaj, aby przypomnieć hasło.


Z przymrużeniem oka: Ksiądz po kolędzie

5 stycznia 2017, 12:19, Marcin Kluwak

Kolęda ruszyła na całego. Niektórzy już sprawdzają na stronach poszczególnych parafii kiedy w ich okolicach zjawi się ksiądz. Nie po to, aby go przyjąć z otwartymi rękoma, ale bardziej po to, aby ulotnić się na ten czas do znajomych lub na zakupy.

W obecnych czasach bardziej szanujemy swoją prywatność, nie za bardzo chcemy aby ktoś z butami wchodził w nasze życie – a już tym bardziej do naszego domu. Mniej spotykamy się z sąsiadami i znajomymi – czas spędzamy z najbliższymi albo przed telewizorem/komputerem/smartfonem. Często też biegamy, lub idziemy na zorganizowane zajęcia. Później chcemy w swoim „m” usiąść wygodnie i odpocząć. A tu z butami (dosłownie) ktoś wdziera się do naszego domu i jeszcze czeka na kopertę z pieniędzmi. 

Oczywiście powyższy scenariusz nie dotyczy wszystkich i jest zapewne przejaskrawiony, ale wielu z nas zapewne niejednokrotnie myślało jak tu uniknąć wizyty duchownego. Pokolenia się zmieniają, a księża jak chodzili po kolędzie – tak chodzą dalej. Mają swoje kartoteki, w których dokładnie wpisują wizyty – wiedzą ilu w danym miejscu powinno być „wiernych”. Wypytują o rodzinę, związki, pytają czy chodzimy na mszę i nie daj Boże zauważą, że w kościele to nas wcale nie widzieli – co niejednokrotnie jest prawdą. Dlatego często wolimy uniknąć zapowiedzianej wizyty i udać, że nas nie ma. Jedna z parafii pokusiła się nawet o statystyki dotyczące przyjmowania księdza po kolędzie. 53 proc. parafian przyjęło księdza, 21 proc. powiedziało, że nie chce takiej wizyty, a 25 proc. w ogóle nie otworzyło drzwi.

Księdza przyjmują osoby, które zazwyczaj uczęszczają na niedzielne msze święte – to podstawowa grupa. Kolejna to ta, która coś „chce” od kościoła, np. niedługo urodzi się dziecko i trzeba będzie je ochrzcić bądź już starsze posłać do pierwszej komunii. Wówczas lepiej mieć w parafialnej kartotece wpisy na zielono, niż na czerwono.

Jeżeli jednak już zdecydujemy się przyjąć księdza, to zawsze powstaje pytanie: „ile włożyć pieniędzy do koperty?” Nie ma dolnej lub górnej granicy – w różnych regionach naszego kraju wygląda to inaczej. Mieszkańcy naszego regionu do hojnych nie należą. Można by było pokusić się o stwierdzenie, że w tej kwestii jesteśmy większymi sknerami niż słynący z tego poznaniacy. Najwięcej pieniędzy loduje w kopercie na Kujawach. Tam kapłan podczas kolędy otrzymuje pokaźny datek. Nawet na wsiach mieszkańcy z bogatych gospodarstw dają podczas kolędy 100-150 złotych! Nic nie dają księdzu mieszkańcy Podkarpacia. To w tym województwie – zarządzeniem biskupa – kapłani mają zakaz pobierania od wiernych datków podczas kolędy. Jeżeli ktoś chce ofiarować kościołowi pieniądze, może zrobić to podczas mszy świętej. Mieszkańcy z reguły wrzucają w tym okresie na tacę ok. 100 złotych. Najmniej płacimy my – Lubuszanie. Średnia to 20 złotych, chociaż niektórzy mówią, że 50 złotych to niezbędne minimum. 

________________________

WAŻNE:

Artykuły zamieszczone w dziale „Felietony” mają charakter opiniotwórczych satyrycznych felietonów, zawierających subiektywną opinię autora (twórcy) na dany temat. Artykuły zawierają w sobie elementy ironii, żartu i sarkazmu oraz liczne metafory.

Żaden z felietonów nie ma na celu obrażenia kogokolwiek, ani jakiejkolwiek grupy społecznej ani zawodowej. Jeśli w artykule znajdują się krytyczne stwierdzenia na temat osób, przedstawicieli pewnych zawodów, korporacji, instytucji, przepisów prawa lub grup społecznych – oznacza to (w zależności od kontekstu i przedmiotu krytyki), że:

1. krytyka ta oparta jest na konstruktywnych przesłankach, zbadanych faktach i argumentach, wynikających z obserwacji lub badań przeprowadzonych przez autora wpisu lub

2. krytyczna opinia przedstawiona jest w formie żartu, sarkazmu, ironii lub groteski czyli instrumentów powszechnie używanych przez twórców kabaretowych, felietonistów i satyryków krytyczne stwierdzenia są subiektywną opinią autora tekstu, do której autor ma prawo na mocy art. 54 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Zobacz także


Komentarze