wciśnij ESC lub zamknij

Logowanie

Nie pamiętasz hasła? Kliknij tutaj, aby przypomnieć hasło.


Widziane z Zawarcia - rzut okiem na Warszawską

29 grudnia 2016, 11:49, red

Grzegorz Musiałowicz - radny, ale przede wszystkim działacz społeczny. Robi wiele dla naszego miasta - bacznie też obserwuje co dzieje się w Gorzowie. Czasami swoje myśli przelewa na papier, czy klawiaturę.

Żeby leniwe były tylko pierogi i niektórzy mężowie, żylibyśmy w kraju mlekiem, miodem i łyskaczem płynącym. Niestety, leniwi są też niektórzy drogowi wykonawcy. Właśnie obejrzałem sobie ulicę Warszawską, gdzie właśnie co przywieziono nowiutkie szyny tramwajowe. Nie wiadomo po co, bo droga znajduje się w stanie wskazującym na wszystko, tylko nie na gotowość przyjęcia tam torów. Jakichkolwiek. Za to ruch na „budowie” dziś niesamowity! Trwała narada na szczycie, żółte i pomarańczowe kombinezony żwawo dyskutowały. Niestety na tyle daleko, by nie słyszeć treści. A szkoda, bo co prawda nieładnie jest podsłuchiwać, ale miałem na to wyjątkową ochotę.

Bo może odkryłbym to, nad czym głowią się najtęższe mózgi. Jak to się przedziwnie stało, iż przy wielomilionowych inwestycjach za obsuwę jednego dnia przewidziano raptem tysiąc złotych. Dla przeciętnego mieszkańca to spora kwota, ale przy inwestycji idącej w dziesiątki milionów to pestka. Nawet nie od śliwki czy brzoskwini, ale co najwyżej mandarynki. Zresztą hodowla owoców cytrusowych poszła tak daleko, że te kupione w sieciach handlowych pestek przeważnie nie posiadają. Klient bowiem wygodny jest i woli mieć wszystko bez pestek – od cytrusa przez oliwkę na wisience na torcie kończąc. Trudno więc się dziwić, że wykonawca drogi też woli, by pestki (czytaj: kary umowne) były jaki najmniejsze. Takie, aby paląc kolejne cygaro przy kominku można było sobie powiedzieć, iż taka kara to pestka. A jak pestka, to po co się spieszyć. Lepiej zaangażować środki tam, gdzie pestki są większe i droższe, więc obsuwa po gorzowsku groziłaby, że zabraknie na dobre cygara.

Powiada się, że pośpiech wskazany jest jedynie przy łapaniu pewnych gryzących owadów. Jednak lenistwo ma o wiele gorsze konsekwencje. Oto bowiem mieszkańcy Gorzowa klnąc będą się kolejne miesiące przeciskać bocznymi uliczkami, te będą zyskiwać coraz to większe dziury, a rozpoczynająca się w przyszłym roku główna część Planu Transportowego nałożyć się może na te niedokończone remonty. Bo nie zanosi się, aby do końca roku jeszcze poza ulicą Towarową i może Borowskiego udało się otworzyć jakąkolwiek z remontowanych obecnie dróg.

Lenistwo jednak łączy się z pośpiechem nierozerwalnie. Gdy bowiem przez dłuższy czas coś sobie odpuszczamy, to później trzeba nadganiać. Z tym zaś wiąże się ów pośpiech i kiepska jakość wykonywanych prac. O ile student lubi sobie odłożyć zakuwanie na ostatnią chwilę przed sesją, to jest potem sam w strachu, że może nie zdać. A to skutkuje poprawką i ślęczeniem nad książkami do białego rana. Kończone w wariackim tempie remonty też będą wymagały poprawek, bo nagły zryw skutkuje nie tylko zadyszką, ale też niską jakością drogowych robót, krzywymi chodnikami i dziurami w świeżutkim asfalcie po kilku większych deszczach.

Jednak wykonawcy nie są w takim stresie, jak ów biedny student. O ile młody człowiek może źle ocenić czas niezbędny do opanowania materiału przed egzaminem, to właściciele firm budowlanych przeważnie doskonale mają skalkulowane ryzyko. Jeśli student nie zda, czeka go poprawka. Jeśli wykonawca w pośpiechu spartoli robotę, też czekają go poprawki. Te jednak wkalkulowane są w cenę zaoferowaną w przetargu. Student ma znacznie gorzej. Nawet nie chodzi o to, że nie stać go będzie na cygara, bo palenie jest i tak szkodliwe dla zdrowia. Gorzej, że będzie musiał szukać pracy, która niezbyt go zadowoli.

Jeśli jednak szczęśliwie trafi na firmę realizującą inwestycje drogowe w naszym mieście, to znowu nie będzie się musiał spieszyć. Nikt go poganiać nie będzie. Dopiero później trzeba będzie przyspieszyć, by wreszcie skończyć, to co rozgrzebane. I tak doświadczenie ze studiów może procentować u studenta w późniejszej pracy zawodowej. Jeśli zaś nie wpadnie on w nałóg palenia tytoniu, to i zdrowia mu starczyć może na dłużej. Niestety, nasi mieszkańcy przez takie firmy, a właściwie przez podobnych owemu studentowi absolwentów wyższych uczelni (którym jakoś się udało) każdego dnia tracą to zdrowie tkwiąc w korkach, zafundowanych nam przez absurdalne zapisy w umowach z miastem.

Zobacz także


515016102

Komentarze