Czy musi dojść do tragedii? [zdjęcia]

28 grudnia 2016, 13:15, Marcin Kluwak
Od wakacji trwa gehenna mieszkańców jednego z budynku przy zbiegu ulic Drzymały i Jagiełły. Wszystko to przez przedłużający się w nieskończoność remont ulic Walczaka i przyległych. Robotnicy rozkopali ulice i chodnik, co uniemożliwia dojazd chociażby służb ratunkowych.

Z apelem o pomoc w tej sprawie zwróciła się do naszej redakcji pani Joanna. W wiadomości opisywała sytuację, która miała miejsce kilka dni temu przy ulicy Jagiełły – tuż przy zbiegu z ulicą Drzymały. - Do ponad 80 letniej kobiety przyjechały dwie karetki pogotowia musiały ją zabrać do szpitala i co się okazuje nawet nie mają możliwości podjazdu pod sam budynek bo o dłuższego czasu ulica jest rozkopana przy samym chodniku – opisuje całą sytuację nasza czytelniczka.

Na dowód tego dołączyła zdjęcia zrobione w czasie interwencji ratowników medycznych. Na załączonych fotografiach wyraźnie widać stojące w oddali karetki pogotowia ratunkowego. Widać też ratowników medycznych, którzy aby dostać się do pacjenta, muszą przebyć tę drogę pieszo. - Kto na to pozwala żeby służby ratownicze nie miały możliwości dojazdu do pacjenta, czy choćby nawet do nie daj boże pożaru? – pyta nasza czytelniczka.

Droga w tym miejscu rozkopana jest od wakacji. - Nikt w tej sprawie nic nie robi. Firma która zajmowała się remontem od dłuższego czasu palcem tu nie kiwnęła – dodaje nasza czytelniczka. Prace zostały wstrzymane, ponieważ przy remontowanej ulicy znaleziono szczątki ludzkie. To wstrzymało inwestycje. Później, aby zakończyć pracę na ulicy Warszawskiej – w wyniku porozumienia zawartego z miastem - wykonawca przeniósł pracowników na inny plac budowy. Od tego czasu zupełnie nic nie dzieje się przy ulicy Walczaka i przyległych – w tym także przy Jagiełły.

Z powodu przeciągającego się remontu mieszkańcy nie mogą też znieść opału do piwnicy – co według naszej czytelniczki jest najmniejszym problemem. Pani Joanna pyta kto będzie odpowiedzialny za to, że karetka, lub inne służby ratunkowe nie dotrą do mieszkańców tego i innych budynków na czas? W przypadku ratowania ludzkiego życia cenne są każde sekundy, a w tym przypadku mogło ich zabraknąć.

Problemem mieszkańców budynku przy ulicy Jagiełły 13 (i nie tylko) zainteresował się radny Grzegorz Musiałowicz, który dzisiaj (28 grudnia) złożył na ręce prezydenta interpelację w tej sprawie. Radny interweniował też w sprawie dojazdu do Ośrodka Rehabiltacyjno-Edukacyjnego, znajdującego się przy ulicy Walczaka. - W październiku przedstawiciel wykonawcy, z którym na miejscu prowadzonych prac kontaktowali się rodzice dzieci niepełnosprawnych stwierdził, że nie ma obowiązku zapewnienia dojazdu do placówki dla tych dzieci i to miasto ma zapewnić do niej dojazd – mówi radny Grzegorz Musiałowicz.

Remont dróg, a raczej obecnie jego zaprzestanie, spowodował wielomiesięczne utrudnienia dla znaczącej grupy osób, zaś wykonawca nadal nie czuje się w obowiązku zapewnienia dojazdu przez ten teren. Dlatego też w piśmie do władz miasta, radny zwrócił się o podjęcie działań w celu ułatwienia dojazdu do wymienionych punktów. - Dojazd jest bardzo istotny dla szerokiej grupy osób, a które są osamotnione w tak trudnej dla nich sytuacji symulowanego remontu ulicy i mają uzasadnione obawy, że w przypadku jakiegokolwiek zagrożenia może dojść do niebezpiecznych sytuacji z powodu braku dróg ewakuacyjnych czy możliwości dotarcia w szybkim czasie służ ratunkowych. Ponadto brak prowadzenia prac na ul. Walczaka i Jagiełły nie daje szans, aby w najbliższym czasie sytuacja uległa jakiejkolwiek poprawie – czytamy w interpelacji.

Sprawą zainteresował się też wiceprezydent Artur Radziński. Czekamy więc na konkretne działania władz miasta.

Fotoreportaż



Podziel się


Komentarze




Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże