wciśnij ESC lub zamknij

Logowanie

Nie pamiętasz hasła? Kliknij tutaj, aby przypomnieć hasło.

Wiadomości

Bartosz Zmarzlik - nowa gwiazda polskiego żużla

22 grudnia 2016, 12:10, inf. prasowa

Bartosz Zmarzlik, aktualny brązowy medalista indywidualnych mistrzostw świata jest powszechnie uznawany za największy talent polskiego żużla od czasów Tomasza Golloba. Sport jest dla niego wszystkim, choć lubi rekreacyjne wędkowanie, a gdyby sam miał oddać głos w 82. Plebiscycie na Najlepszego Sportowca Polski 2016, to pewnie na Anitę Włodarczyk lub Roberta Lewandowskiego.

- Są duże szanse na to, że będziesz stał u boku gwiazd polskiego sportu podczas styczniowej gali. Kibice żużla gremialnie oddają na ciebie głosy. Na które miejsce w Plebiscycie liczysz?

- Marzy mi się pierwsza dziesiątka. Być w takim gronie, to już wielki sukces. Dla mnie ogromnym wyróżnieniem jest to, że w ogóle zostałem nominowany i znalazłem się wśród najlepszych polskich sportowców.

- Na kogo ty oddałbyś swój głos?

- Na Anitę Włodarczyk albo Roberta Lewandowskiego. To trudny wybór i musiałbym dokładnie jeszcze to przemyśleć.

- Lubisz takie gale?

- Raczej tak. Ważne jest towarzystwo, a towarzystwo sportowców mi odpowiada. Chyba największa gala, na której byłem to ubiegłoroczna Gala FIM-u (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa – dop. red.) w Jerez w Hiszpanii.

- Jak zmieniło się twoje życie po zdobyciu medalu w indywidualnych mistrzostwach świata?

- Praktycznie w ogóle. Jestem tym samym człowiekiem i robię to samo. Może trochę bardziej jestem rozpoznawany w różnych miejscach. Tym się jednak nie przejmuję. To zdecydowanie jest przyjemne.

- Żużel wychodzi na salony. Po raz trzeci z rzędu najlepsi w tym sporcie ścigać będą się na najważniejszym polskim stadionie – PGE Narodowym. Czym jest dla ciebie Grand Prix w Warszawie?

- To wyjątkowe zawody, bo ogląda je najwięcej kibiców w całym cyklu i do tego w większości Polaków. Dwa poprzednie turnieje zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Było wiele takich momentów, że ciarki przechodziły mi po plecach. Stadion też robi ogromne wrażenie. Oby żużel był w tym miejscu jak najdłużej.

- Falubaz Zielona Góra będzie miał swój sektor na PGE Narodowym podczas Grand Prix w Warszawie, a twoja Stal? Też chciałbyś otrzymać takie wsparcie?

- Nie mnie to oceniać, proszę pytać o to działaczy. Ja wierzę, że w tym dniu i w tym miejscu wszyscy polscy kibice będą równo wspierali wszystkich polskich zawodników. 13 maja przyszłego roku wszyscy jedziemy z polskim plastronem. Jedziemy dla Polski.

- Otrzymałeś list gratulacyjny od prezesa Polskiego Związku Motorowego, Andrzeja Witkowskiego. Jak to przyjąłeś?

- Z zaskoczeniem. Nie spodziewałem się tego. Bardzo za to dziękuję. Miło jest czuć się docenionym. Zwłaszcza przez najwyższe władze PZM.

- O co będziesz walczył w Grand Prix 2017?

- O jak najlepsze miejsce. Znowu zamierzam podejść do tego na luzie, bo to zdało egzamin w 2016 roku. Plan minimum jest taki, aby spokojnie utrzymać się w pierwszej ósemce. Każdy wynik ponad ten stan będzie sukcesem. Nie da się co roku zdobywać medali. Zresztą przyszłoroczny cykl zapowiada się wyjątkowo interesująco. Dojdą w końcu Dudek, Sayfutdinow i Vaculik. Przecież każdy z tych zawodników jest w stanie zdobyć medal!

- Jesteś niesamowicie popularny. PGE Ekstraliga zorganizowała zabawę, w której wybrano trzy pytania do ciebie od kibiców. Karolina pyta cię co czujesz, gdy wyjeżdżasz na tor? Co jako pierwsze przychodzi ci na myśl, gdy podjeżdżasz pod taśmę i czy czujesz doping kibiców, którzy wspierają cię z całych sił oraz jaką odgrywa on rolę w twoim sportowym życiu?

- Przede wszystkim skupiam się na próbnych startach i patrzę na tor, bo tam zawsze można zobaczyć coś istotnego, co później może mieć wpływ na to, czy wygra się wyścig. Koncentracja przed samym startem jest niezwykle istotna. Im bliżej momentu startowego, tym bardziej się z wszystkiego wyłączam. Doping kibiców to jedna z najważniejszych rzeczy w tym sporcie. Bez tego żużel nie miałby sensu. Doping fanów zawsze wyzwala dodatkowe emocje. Jest motywacją do jeszcze lepszej jazdy. Człowiek wtedy daje z siebie jeszcze więcej. W tym tkwi też magia PGE Narodowego. Świadomość, że tylu ludzie jest w jednym miejscu i liczy na ciebie, to niewyobrażalnie piękna sprawa. Jak się jeszcze uda wygrać, to czuję się bosko.

- Armanda pyta: co to za uczucie być wychwalanym przez tysiące kibiców oraz działaczy sportowych? Jak to jest budzić się z tyloma osiągnięciami na swoim koncie, widzieć siebie w telewizji czy na telebimach? Czy wszystkie te aspekty wpływają na to, że jesteś człowiekiem spełnionym?

- Spełniony na pewno nie jestem. Z każdym rokiem, miesiącem chcę robić małe kroczki w mojej karierze. Nie lubię też patrzeć na siebie w telewizji i unikam tego jak ognia.

- Łukasz zadał ci osobliwe pytanie: czy honorowy prezes Stali Gorzów Władysław Komarnicki, proponował ci kiedykolwiek zapalenie tzw. cygara zwycięstwa? Jeżeli tak, to po których zawodach i w jakich okolicznościach miało to miejsce?

- Nigdy mi tego nie proponował i pewnie nigdy by na to nie wpadł. Ma świadomość jak bardzo sportowy tryb życia prowadzę. Jednym słowem żadnych papierosów i żadnych cygar!

- Wróćmy do naszego wątku rozmowy. Czy Stal Gorzów obroni mistrzostwo Polski w 2017 roku?

- Chciałbym, ale to bardzo skomplikowane zadanie. Mamy świadomość, że wszyscy jeszcze bardziej będą się na nas mobilizować, bo pokonać mistrza to dobrze smakuje. Początek sezonu pokaże w jakim jesteśmy miejscu. To będzie szczególny rok dla Stal i dla mnie w lidze, bo wiadomo, że nie będę mógł już jeździć na pozycjach seniorskich. Najważniejsze, aby awansować do fazy play-off, a potem walka rozpocznie się od nowa. Myślę jednak, że przełamiemy fatum mistrzów i przynajmniej powalczymy o złoto.

TUTAJ możesz zagłosować na Bartka Zmarzlika w plebiscycie PS.

Zobacz także


Komentarze