Strach padł na hodowców drobiu

4 grudnia 2016, 15:39, red
fot. Anna Warchoł
Deszczno żyje z drobiu – w gminie tej jest kilkadziesiąt ferm, w ktorych rocznie produkuje się miliony sztuk drobiu. I to właśnie dla właścicieli tych ferm ptasia grypa jest największym problemem, a nie dla zwykłych mieszkańców.

Blady strach padł na niektórych mieszkańców gminy Deszczno, którzy to usłyszeli coś w telewizji, bądź nie doczytali w internecie. - Boje się o swoje dzieci, takie choróbsko i żeby tylko one mi się nie zaraziły – mówiła spotkana pod sklepem Dino mieszkanka gminy.

Możemy uspokoić wszystkich mieszkańców – do tej pory na świecie nie zanotowano przypadku, aby akurat tym wirusem zarazić się miał człowiek. Wirus H5N8 może teoretycznie u ludzi spowodować objawy grypowe, ale nigdy nie został jeszcze u nich stwierdzony. By zakazić się wirusem, ktoś musiałby mieć bezpośredni kontakt z dzikim ptactwem, a to jest mało prawdopodobne.

Większy ból głowy mają za to producenci i hodowcy drobiu, których w gminie jest wielu. Oni, aby uchronić swoje hodowle, aby zabezpieczyć się przed zabójczym dla drobiu wirusem muszą wprowadzić u siebie środki bezpieczeństwa. - Wiem, że wszyscy rozkładają już maty, bo jeżeli cokolwiek się przedostanie, to każdy z hodowców będzie musiał wybić swój drób, a to oznacza ogromne finansowe straty – mówił jeden z mieszkańców.

Władze w tej sprawie milczą, tzw. embargo na przekazywanie informacji do mediów otrzymali wszyscy – oprócz służb samego wojewody lubuskiego. Całe Deszczno obstawione jest przez policyjne patrole. Dwa radiowozy pilnują posiadłości, na której wykryto wirusa, patrole rozstawione są też przy wjeździe do miejscowości. Wieczorem i w nocy terenu pilnują też nieumundurowani policjanci służb kryminalnych.

O godzinie 16:00 w Lubuskim Urzędzie aWojewódzkim odbędzie się kolejne posiedzenie Sztabu Zarządzania Kryzysowego. Po tym spotkaniu odbędzie się konferencja prasowa.

Fotoreportaż



Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże