wciśnij ESC lub zamknij

Logowanie

Nie pamiętasz hasła? Kliknij tutaj, aby przypomnieć hasło.


Czy nad Wartą będzie brunatniej ? Jest się czego bać...

13 listopada 2016, 22:23, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com

Chociaż w mieście nad Wartą, a nawet w Lubuskiem, to jeszcze nie problem, bo nacjonaliści przypominają co najwyżej stado ujadających i bezpańskich kundli bez zębów, problem może się pojawić. Jeśli będą politycznie „dokarmiani”, mogą w przyszłości także gryźć i nie będzie to tylko łapanie za nogawki.

Dzisiaj droga gorzowskich nacjonalistów kończy się sufitem, którym są pieniądze i struktury organizacyjne, co pokazała wątła ich reprezentacja podczas sobotniego Marszu Niepodległości w Warszawie, ale gdy ów polityczne „pieski na smyczy” trzymanej przez innych, zaczną służyć za „sukę” dużym „psom polityki” z Prawa i Sprawiedliwości, KUKIZ’15, a nawet „Solidarności”, scenariusze mogą się wymknąć spod kontroli. Owszem, granica pomiędzy patriotyzmem i nacjonalizmem nie jest wyraźna. Tak jak trudno określić kiedy człowiek staje się łysy: gdy wypadnie mu trochę włosów, czy wszystkie, ale hasła z sobotniej manifestacji: „Cała Polska śpiewa z nami, wypierdala...ć z uchodźcami” oraz „Polska wierna Bogu wbrew szubrawcom, lewakom i pedalstwu”, powinny niepokoić. Podobnie jak i to, że coraz częście ich autorzy, są najpierw kropieni przez katolickich księży wodą święconą.

To prawda, hitlerowscy żołnierze też mieli na klamrach pasków „Gott mins uns”, co nie powstrzymywało ich przed robieniem rzeczy najokropniejszych. Nie inaczej współcześnie - skoro udało się „uszminkować świnię” w Stanach Zjednoczonych, to może się to udać również nad Wisłą, Odrą i Wartą, w odniesieniu do całej grupy młodych i zindoktrynowanych.

Nad Wartą pierwsze kroki już uczyniono, wciągając nacjonalistów w struktury „Solidarności”, a dokładniej do Regionalnej Sekcji Młodych, której szefem został przewodniczący Młodzieży Wszechpolskiej Paweł Kamrad. „Uważam, że z powodzeniem można połączyć nacjonalistyczne ideały z zaangażowaniem się w związki zawodowe. Tym bardziej, że od pewnego czasu można już zaobserwować coraz częściej współpracę pomiędzy środowiskami nacjonalistycznymi, a Solidarnością, co daje nam wielkie możliwości” – oświadczył we wrześniu na jednym z nacjonalistycznych portali Kamrad.

Prawda jest taka, że dzisiaj nacjonalizm to tylko lub aż beczka z prochem, na której bawią się podpuszczani przez PiS, KUKIZ-owców i „Solidarność”, młodzieńcy o twarzach niezmąconych myśleniem i werbalnymi zapałkami w ręku. Spoglądamy na nich jak na egzotyczną grupę, choć bycie nacjonalistą od gimnazjum po liceum, staje się niestety „cool”. Te ruchy rozwijają się w miejscach zdegradowanych społecznie, a przemysłowy Gorzów pozbawiony fabryk i w miarę dobrze płatnych miejsc pracy, będzie dla środowisk nacjonalistycznych tym, czym w zwycięstwie Trumpa był „Pas rdzy”, a więc stany w których upadł przemysł. SE Bordnetce już przenosi produkcję zwalniając 800 osób, w TPV furorę robią niskie wymagania płacowe Ukraińców, którzy będą zapewne hitem także w budującym się Centrum Logistycznym Jeronimo Martins, bo trudno sobie wyobrazić, by za 1700 złotych na rękę chcieli pracować Polacy.

Gorzowscy narodowcy na dzisiaj większych sukcesów na szczęście nie mają, bo jak na razie zasłynęli jedynie heppeningiem w biurze posłanki Sibińskiej - której przynieśli kajdanki, a także antyimigracyjną manifestacją w konsekwencji której za propagowanie nienawiści na tle rasowym, kilku z nich stanęło przed sądem. Społeczne wkurzenie będzie jednak narastało i stanie się silniejsze niż entuzjazm tych, którym się udało. Postawa ludzi zmuszonych do „dopracowania” do emerytury za minimalną pensję, będzie rodzić frustrację i chęć znalezienia winnych, którymi dla rosnącego w siłę ruchu nacjonalistycznego staną się imigranci z Ukrainy, z braku tych z Afryki i Azji.

„Jutro należy do nas” – piszą młodzi nacjonaliści na swoich społecznościowych stronach i niestety mają rację. Powstrzymać się ich raczej nie da, bo wymagałoby to najpierw zatrzymania pełzającej rewolucji Prawa i Sprawiedliwości. Ich drogę do wielkiej polityki: od samorządu po parlament, wypełniać będzie chora nienawiść i cynizm, a więc na myślenie o konsekwencjach swoich działań i wyrzuty sumienia, zabraknie już miejsca. Ujadając idą więc w intelektualnej ciemności, na razie nie wiedząc gdzie, bo latarkę trzymają ludzie z PiS i od KUKIZ-a, ale Lubuskie szybko dostanie istotną rolę w nacjonalistycznym spektaklu pt. „Bij obcego bo przez niego zarabiasz mało”. Stąd już niedaleko do mentalności plemiennej i podziału „swój” i „obcy”. Współczesne technologie dają tu możliwości nieporównywalnie większe niż kiedyś, co potwierdza tylko tezę XiX wiecznego myśliciela Aleksandra Hercena, że najbardziej należy się obawiać Dżyngis-Hana z telegrafem. A co dopiero z Facebookiem, stronami internetowymi, telewizją i radiem...

Zobacz także


515016102

Komentarze