wciśnij ESC lub zamknij

Logowanie

Nie pamiętasz hasła? Kliknij tutaj, aby przypomnieć hasło.


Bagietka z zakalcem: PiS w Lubuskiem wygrywa...

28 października 2016, 22:19, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com

W regionie będącym naturalnym rezerwuarem głosów dla Platformy Obywatelskiej, największe poparcie posiada konserwatywne Prawo i Sprawiedliwość. Opublikowane przez „Polska The Times” badania preferencji wyborczych w poszczególnych regionach pokazują obecnej opozycji bolesną prawdę, że liczy się tylko wtedy, gdy będzie razem.

Partia Asta, Rafalskiej i Surmacza ma się w Lubuskiem dobrze, ale pocieszeniem jest to, że władzy w województwie raczej nigdy nie przejmie. Nie zmienia to faktu, że opozycja jest obecnie silna, lecz tylko „na papierze” i w wirtualnych badaniach, bo poza koalicją w sejmiku właściwie nie istnieje a w gorzowskim samorządzie uwiarygadnia nawet poczynania tak nieodpowiedzialnych nominatów z PiS, jak Sebastian Pieńkowski czy Artur Radziński, pozbawiając się prawa i możliwości do narzucania własnej narracji.

Ta strategia rozsypie się na niekorzyść gorzowskiej opozycji z PO i SLD, gdy PiS-owski wicepremier Mateusz Morawiecki dopnie swego i zrealizuje przedstawioną marszałkom województw wizję, by środki z ZIT-ów, które nie zostaną alokowane do marca 2017 roku, zabrać na rzecz realizacji „Planu Odpowiedzialnego Rozwoju”. Wygląda jednak na to, że wiceprezydencka posada dla platformerskiego „wilczka” Radosława Sujaka, jest ważniejsza niż klarowny przekaz dla wyborców, że PiS z wpływami w gorzowskim Ratuszu, to nic dobrego.

Fakty są takie, że jeśli chodzi o wynik preferencji wyborczych w całej Polsce, to PiS może liczyć na poparcie rzędu 33,9 proc. – mniej o 3 punkty niż przed wakacjami – ale wciąż wystarczająco dużo i ponad 13 procent więcej niż druga Platforma Obywatelska.

Niezbyt dobrze wygląda to również w samym województwie lubuskim, gdzie PiS uzyskuje poparcie na poziomie 27 proc., a Platforma Obywatelska uplasowała się na miejscu drugim z wynikiem 25,8 proc. poparcia. Pocieszeniem jest więc bardzo dobry - bo ponad dwudziestoprocentowy (22,2 proc.)- wynik Nowoczesnej z Wadimem Tyszkiewiczem i Jerzym Wierchowiczem, co oznacza iż przy wyniku SLD na poziomie 5,9 proc. i PSL-u 3,3 proc., Prawo i Sprawiedliwość władzy w samorządzie wojewódzkim nigdy na szczęście nie zdobędzie.

Można się bowiem na samorządową władzę Platformy Obywatelskiej i koalicjantów w województwie zżymać, ale na przykładzie gorzowskiego Ratusza łatwo sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby partia Marka Asta i Elżbiety Rafalskiej miała większy wpływ na funkcjonowanie regionu w najważniejszym dla niego momencie: wydatkowania środków europejskich. Urząd Marszałkowski zalałaby fala regionalnej odmiany „misiewizmu”, co widać na jak na dłoni w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim, a środki europejskie dzielone by były Kurii Biskupiej i na parafialnych plebaniach.

Idea „antyPiS-u” w mieście nad Wartą i Winnym Grodzie nie sprawdza się do końca, ale w Gorzowie zbiera cięgi szczególne, bo nie da się uzasadnić krytyki tej partii w Sejmie i jednoczesnego trwania w ukrywanej koalicji.

Tak więc twarzami „antyPiS-u” w regionie są dziś: W. Tyszkiewicz i marszałek Elżbieta Polak, rzadziej komisarz i senator Waldemar Sługocki, ale wszyscy razem – nawet z Bogusławem Wontorem z SLD i Jolantą Fedak z PSL – mogliby zrobić znacznie więcej. Najbliższe dwa lata będą dla nich „próbą ognia” i jeśli przestaną wylewać wiadra łez z powodu utraty wpływów w Warszawie oraz mandatów parlamentarnych, ale zaczną się wreszcie komunikować z elektoratem i działaczami na serio oraz nie tylko w tracących wpływ mediach tradycyjnych, to można wysadzić PiS z siodła w którym zaczyna mocno „kozaczyć”.

Namacalne rezultaty PiS-owskiej władzy w Lubuskiem, to chwilowe przemianowanie gorzowskiej PWSzZ na Akademię im. Jakuba z Paradyża oraz praca dla licznych działaczy i ich rodzin, a także podreperowanie budżetów rodzinnych takich polityków jak Marek Surmacz, Roman Sondej,Tomasz Rafalski, Maria Surmacz czy Paweł Ludniewski, ale nic poza tym.

Wniosek ?

Po kilku miesiącach obowiązywania największego programu socjalnego „500+”, zwykłym ludziom nad Wartą i Odrą, nie jest straszna pacyfikacja Trybunału Konstytucyjnego oraz orwellowska zamiana pojęć, gdzie bezprawie - nazywane jest praworządnością, rozdawnictwo - troską o najbardziej potrzebujących, a próba pozbawienia kobiet prawa do stanowienia o swoim ciele – troską o wartości i zasady.

PiS można powstrzymać – zrobią to zapewne odważne kobiety – ale co dalej ? Powrót do platformerskich „opowieści dziwnej treści” i wysłuchiwania wciąż tych samych ludzi, którzy są odpowiedzialni za dojście PiS-u do władzy: od Krystyny Sibińskiej, przez Tomasza Możejkę, Stefana Niesiołowskiego, Władysława Komarnickiego, a na Bogusławie Wontorze kończąc ?

Wszystkie opozycyjne partie mają w swoich szeregach ludzi mądrych, zdolnych i doświadczonych – od Leszka Sokołowskiego (wystąpił tydzień temu z partii) i Tomasza Nesterowicza na lewicy, przez Tomasza Gierczaka, Sebastiana Ciemnoczołowskiego czy Marcina Jabłońskiego z PO, a na Tyszkiewiczu i Mariuszu Domaradzkim z Nowoczesnej kończąc, nie zapominajac o bezpartyjnym radnym wojewódzkim Łukaszu Mejzie, ale wyraźnie brakuje pomysłu, strategii i ducha...

Zobacz także


515016102

Komentarze