wciśnij ESC lub zamknij

Logowanie

Nie pamiętasz hasła? Kliknij tutaj, aby przypomnieć hasło.


Gra o tron, czyli kto będzie wojewodą lubuskim?

15 listopada 2015, 19:40, Marcin Kluwak

Jeszcze w grudniu, według zapowiedzi polityków poznamy nowego wojewodę lubuskiego. Oczywiście będzie to ktoś z PiS-u i oczywiście zapowiada się wielkie sprzątanie. Żeby wywieźć ludzi z poprzedniej władzy potrzebna będzie nie taczka, ale ogromny spychacz.
fot. Marcin Kluwak

Wojewodowie przychodzili i odchodzili, a on trwał na stanowisku. Przejął schedę do Helenie Hatce, przetrwał twarde rządy Marcina Jabłońskiego, a później jego kolegi – Jerzego Ostroucha. Przez kilka miesięcy był też pod pierwsza w regionie kobietą. Zawsze kiedy odchodzą wojewodowie, pałeczkę w województwie przejmuje wiekowy już polityk ze Strzelec Krajeńskich. Tym razem chyba jednak tak nie będzie i niezwykle popularnego „Janka” czeka zasłużona emerytura.

Na tzw. „giełdzie” pojawiają się coraz to nowe nazwiska, a politycy partii rządzącej idą w zaparte twierdząc, że jeszcze nic nie jest postanowione. I można byłoby w to uwierzyć, gdyby nie wydarzenia z ostatnich tygodni. Ci sami lokalni politycy Prawa i Sprawiedliwości pytani o to, czy Elżbieta Rafalska będzie w rządzie, stanowczo twierdzili, że nikt nie dokonał jeszcze podziału stanowisk. Oczywiście nikt w to nie uwierzył, tym bardziej, że sam prezes PiS-u, w pierwszym przemówieniu po ogłoszeniu wyników wyborów podziękował za zaangażowanie właśnie przyszłej minister.

Nieoficjalnie wiemy, że powstały listy kandydatów na wojewodów. Przygotowali ją nowi parlamentarzyści PiS. Swojego kandydata mógł zgłosić każdy z posłów i senatorów z danego regionu. Tak jest w całej Polsce. Ustalono, że nazwiska wraz z uzasadnieniem rekomendacji zostaną przekazane przyszłemu ministrowi odpowiedzialnemu za administrację publiczną.

- Zazwyczaj wojewodami zostają osoby, o których nic się nie mówi – skomentował zaczepne pytania dziennikarzy były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, a obecnie radny wojewódzki – Marek Surmacz. I to właśnie on wymieniany jest w gronie „faworytów” do przejęcia władzy w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim. I może nie jest to funkcja bardzo wpływa, bo od wojewody tak naprawdę zależy niewiele, to jednak ma swój wymiar prestiżowy.

Kto jeszcze liczy się w grze? Patrząc na lata poprzednie, można odnieść wrażenie, że PiS zazwyczaj wybierał na najwyższy stołek w województwie człowieka z południa. W roku 2000 wojewodą został Stanisław Iwan. Nikomu (w województwie) nie znany dyrektor Lubuskich Fabryk Mebli w Świebodzinie, tuż po wizycie w zakładzie premiera Jerzego Buzka, otrzymał propozycję zostania wojewodą. Buzek był wówczas premierem z ramienia Akcji Wyborczej Solidarność, czyli ugrupowania dość prawicowo-konserwatywnego. W 2006 roku dość krótko wojewoda był Marek Ast, a później na drugim piętrze w LUW na ponad rok zagościł Wojciech Perczak. Wszyscy Ci panowie mają zielonogórskie korzenie. Czy więc kandydatury Władysława Dajczaka ze Strzelec Krajeńskich, Elżbiety Płonki, Marka Surmacza czy Sebastiana Pieńkowskiego przepadną wzorem lat ubiegłych? A może dobre relacje Elżbiety Rafalskiej z prezesem Kaczyńskim sprawią, że wojewoda będzie jednak z północnej części województwa?

Jedno jest pewne. Na dyrektorskich stanowiskach w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim również będą zmiany. Do obsadzenia jest kilkanaście stanowisk w administracji podległej wojewodzie. Są to np. Inspektoraty Ochrony Środowiska, Inspektorat Sanitarny, Kuratorium Oświaty i kilkanaście innych. Gdy „rządy” w LUW przejmowała Katarzyna Osos mówiono, że będzie wielkie zamiatanie. Więcej jeżeli to, co zrobiła nowo wybrana posłanka było zamiataniem, to gdy do budynku przy Jagiellończyka wkroczą przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości trzeba będzie wynająć zapewne spychacz. Ale Janka może zostawmy?

Zobacz także


515016102

Komentarze