wciśnij ESC lub zamknij

Logowanie

Nie pamiętasz hasła? Kliknij tutaj, aby przypomnieć hasło.


50-letni Jan Kowalski porwał radiowóz?! Nie daj się wkręcić w fałszywy artykuł

12 marca 2015, 09:23, aw

Od początku marca na portalach społecznościowych pojawiają się artykuły prasowe, które na pierwszy rzut oka wyglądają na prawdziwe, ale… diabeł tkwi w szczegółach. O co chodzi? O linki do wydawałoby się znanych, ogólnopolskich portali informacyjnych jak np. natemat.pl czy onet.pl. Jednak są to fałszywe domeny, których nazwy są łudząco podobne do tych prawdziwych.

- Nigdzie w mediach nie piszą nic o tobie ani znajomych? Czas na wasze 5 minut! Nie czekaj, aż wydarzy się coś interesującego, zostańcie celebrytami już dziś! Wygeneruj artykuł ze sobą lub znajomym w roli głównej. Sława czeka, reporterzy już pukają do drzwi – piszą autorzy Generatora Newsów.

I tak wchodząc na stronę naternat.pl możemy wybrać jeden z kilkudziesięciu wzorów przygotowanych wcześniej artykułów, wpisać dowolne dane i opublikować taką informację na jednym z portali społecznościowych. A to wyboru mamy „naternat.pl”, czyli podróbkę natemat.pl; „gazieta.pl”, czyli gazeta.pl oraz „oriet.pl”, odpowiednik onet.pl.

 - To zupełna nowość, która zafascynowała zapewne niejednego użytkownika. Adresy tych stron są łudząco podobne do tych prawdziwych, dlatego trzeba uważnie sprawdzać czy nie mamy do czynienia z fałszywą domeną i nie wierzyć ślepo w to co przeczytamy – komentuje Sławomir Konieczny, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie.

„Ukradł i rozbił radiowóz. Przez północy podszywał się pod policjanta”, „Niemal utonął w nielegalnym szambie”, „Wystąpił w filmie porno, teraz domaga się jego wycofania” czy też „Twierdzi, że porwali go kosmici, domaga się policyjnej ochrony” – to tylko nieliczne nagłówki, które możemy wybrać.

Następnie bohaterem tych wyssanych z palca historyjek może stać się dowolnie wybrana przez nas osoba, która często o niczym nie wie. I chociaż autorzy strony piszą w regulaminie, że powinniśmy publikować nigdzie linków do wiadomości o innych osobach, to i tak są one umieszczane – zwłaszcza na Facebooku.

Wszystko wygląda profesjonalnie. Jest podany autor tekstu, czas pojawienia się artykułu na stronie oraz komentarze internautów. Jeżeli ktoś nie jest wystarczająco spostrzegawczy, to może uwierzyć, że 50-letni Jan Kowalski naprawdę ukradł i rozbił radiowóz czy też jest poszukiwany za rozprowadzanie narkotyków wśród dzieci.

- Takie artykuły mają pozornie służyć zabawie. Jednak jak się wydaje, te niewinne żarty mogą być krzywdzące dla osób, które stają się bohaterami takich nieprawdziwych historii – tłumaczy Konieczny. – Dlatego też, jeżeli ktoś zobaczy swoje dane osoby w tekście, który nie ma nic wspólnego z prawdą i poczuje się urażony, to może dochodzić swoich praw drogą sądową.

Fotoreportaż

Zobacz także


515016102

Komentarze