Co z opinią w sprawie pożaru katedry?

7 lutego 2019, 09:47, ak
fot. archiwum
Od października 2017 roku wiemy, że bezpośrednią przyczyną pożaru katedry w Gorzowie było zwarcie instalacji elektrycznej znajdującej się w wieży kościoła. Natomiast co spowodowało zwarcie instalacji, to przez ponad rok ustalali biegli. Ekspertyza na którą czekają wszyscy jest już gotowa i trafiła jeszcze w grudniu do prokuratury, ale póki co nie poznamy jej treści.

W październiku 2017 roku gorzowska prokuratura otrzymała ekspertyzę przygotowaną przez biegłych ze Szkoły Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie, w której zostały opisane przyczyny pożaru katedry. Śledczy potwierdzili to, o czym mówiło się nieoficjalnie od samego początku, czyli to, że przyczyną pojawienia się ognia było zwarcie instalacji elektrycznej w wieży katedry.

Natomiast dlaczego doszło do zwarcia instalacji elektrycznej? Na to pytanie miała odpowiedzieć druga opinia przygotowywana przez biegłych. Jak ustalił portal gorzowianin.com, pod koniec 2018 roku ta ekspertyza była gotowa i trafiła do rąk prokuratora zajmującego się sprawą pożaru katedry.

- To prawda, do prokuratora prowadzącego sprawę, opinia biegłych trafiła pod koniec grudnia 2018 roku. Prokurator od tamtego czasu zapoznawał się z ekspertyzą, która miała rozwiać wszelkie wątpliwości w sprawie przyczyn zwarcia instalacji elektrycznej. Póki co, nie poznamy tej opinii, ponieważ prokurator zwrócił się do biegłych o jej uzupełnienie – mówi w rozmowie z portalem gorzowianin.com prokurator Roman Witkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie.

Jak podkreśla prokurator Witkowski, śledczy muszą wyjaśnić czy kwestie konserwacyjne zostały odpowiednio dochowane. Trzeba również ustalić czy poprzez prace elektryczne na wieży nie doszło do jakiś nieprawidłowości związanych z instalacją. A może była to kwestia braku należytej konserwacji instalacji elektrycznej. To wszystko może przełożyć się na odpowiedzialność określonych osób, które nie spowodowały pożaru, ale ich zachowanie mogło się pośrednio przyczynić do tego, że pojawił się ogień. Musi to być wyjaśnione bardzo dokładnie, ponieważ to może doprowadzić do wskazania potencjalnych sprawców.

Jeszcze jesienią ubiegłego roku prokurator potwierdził to, o czym wcześniej nikt nie chciał mówić oficjalnie. A mianowicie o osobie, która zajęła się pracami elektrycznymi w katedrze. Portal gorzowianin.com informował, że dotarł do osób, które 1 lipca 2017 roku były w gorzowskiej świątyni. Podczas porannej mszy świętej, w sobotę 1 lipca z ambony miało paść pytanie o elektryka, który mógłby zająć się projektorem. Od środy miały być z nim problemy. Jak mówi nasz informator, zgłosił się „elektryk z łapanki” i to on naprawiał urządzenie. Swoją pracę miał zakończyć około godziny 12. Wszystko było dobrze do popołudnia, kiedy to zbliżała się godzina wieczornej mszy świętej. Wówczas w świątyni włączono światło.

Czy to elektryk "złota rączka" popełnił błąd, czy może wcześniejsze uderzenie pioruna w wieżę katedry mogło spowodować przeciążenie instalacji elektrycznej w budynku? A może przyczyna była jeszcze inna? To wszystko powinno zostać wyjaśnione w ciągu najbliższych miesięcy.


Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Pozostałe wiadomości


Fotoreportaże


x